Gwóźdź

Wczorajsza decyzja SLD o odrzucenia weta Prezydenta stanie się tym, o czym będą jeszcze długo pisać książki. Otóż po raz pierwszy (tak naprawdę to nie po raz pierwszy, ale nigdy jeszcze tak wyraźnie tego nie było widać) "lewica" opowiedziała się po stronie liberałów zostawiając na lodzie swoje ideały.

Jak bowiem inaczej wytłumaczyć człon "lewica" w rozwinięciu skrótu SLD jeśli jednocześnie pozbawia się milion ludzi prawa do przywilejów emerytalnych? Gdzie Ci lewicowcy, którzy powinni wbrew wszystkiemu bronić interesów ludzi pracy, słabszych i wykluczonych? Z pewnością nie po lewej stronie Sejmu!

Na deser komentarze:

Nie chcę być złośliwy, nie będę mówił: jaka lewica, taka decyzja.

Zdrada ideałów lewicowych, która nie pierwszy raz ma miejsce w tej partii, tym razem ma wymiar wyjątkowo obrzydliwy.

Decyzja taka została podjęta mimo zapewnień i obietnic składanych ruchowi związkowemu, w tym współpracującej z SLD centrali OPZZ, że OPZZ w sporze z Platformą Obywatelską konsekwentnie opowiadać się będzie po stronie interesów ludzi pracy

Nikt, kto w sposób rzeczywisty opowiada sie po stronie pracowników, a przeciwko neoliberalnym rozwiązaniom, kto opowiada się po stronie wyzyskiwanych, a nie wyzyskujących, po stronie tych, których prawa są łamane i deptane, a nie po stronie łamiących i depczących te prawa, nie może nigdy więcej udzielić swego poparcia i obdarzyć zaufaniem, ludzi i formacji politycznej, która w tak haniebny i obrzydliwy sposób kolejny raz zdradziła ideały lewicy.

Ci, którzy wierzyli w młodych - Olejniczaka i Napieralskiego - mogą dać sobie spokój - panom tym dziękujemy niemile, a obiecany "skręt w lewo" Napieralskiego okazał się pustą obiecanką-cacanką. Miejmy nadzieję, że żaden z posłów, którzy zagłosowali za odrzuceniem weta nie dostanie nigdy więcej mandatu do reprezentowania ludzi pracy, ani okazji do wycierania swojej gęby słowem "lewica".