Drukarnia pieniędzy
Ledwo skończyli nam strajkować lekarze, do "roboty" wzięli się górnicy, którzy solidnie postraszyli rząd kolejną bijatyką na Wiejskiej (okazję do kontynuacji szerzenia populizmu od razu wyniuchał Andrzej Wicepremier Lepper). A teraz okazuje się, że panie pielegniarki stwierdziły, że:
"Nie może być tak, że podwyżki dostają tylko lekarze - oburzają się pielęgniarki i zaczynają strajk, odchodząc od łóżek"
No pewnie, co one - gorsze? Zastanawia mnie fakt, kto będzie kolejny, hutnicy? Zbrojeniówka, może rolnicy względnie marynarze? A może ja? Skoro wszystkim tak chętnie rozdają, to czemu mają nie dać na przykład mojej skromnej osobie. Schemat jest mniej więcej taki: określona "grupa pracownicza" wymyśla sobie, że chce dostać kwotę X złotych od miesiąca Y, wiadomo, że tyle nie dostanie więc przedstawia żądania w następującej postaci: "Bezwzględnie domagamy się kwoty 130% X, płatnej w ciągu Y - 3 miesiące. Rząd po krótkich (lub dłuższych) przekomarzaniach stwierdza, że 130% X nie ma i nie może dać, ale o 30% mniej to jeszcze da radę wypłacić, ale nie od Y - 3 miesięcy ale o 3 miesiące później...
Przypomina się od razu anegdota, jak dziennikarze pytają Kazimierza Marcinkiewicza: "- Panie premierze, tak się pokazuje Pan w telewizji cały czas, a co z Pańską Małżonką?", na to zabiegany premier odpowiada zgodnie z przyzwyczajeniem: "- Są na to przeznaczone pieniądze w budżecie".
trackback
Pielęgniarki też ruszają:
http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3416023.html?skad=rss
ehh brak słów :/