No i Roman Wicepremier zabłysnął. Niemal na początku,
przypomnijmy, swojej "prezydentury" w Ministerstwie Edukacji
wychylił się z wielce kontrowersyjnym pomysłem "przyznawania" kwitu
zwanego świadectwem tym maturzystom, którzy nie osiągnęli
wymaganego wcześniej pułapu, a teraz wygląda na to, że wycofuje się
po angielsku ze swojego pomysłu. Otóż jak zauważono, stosowne
rozpodządzenie jeszcze nie zostało podpisane:
Projekt rozporządzenia w sprawie amnestii od kilku dni wisi na
stronie internetowej MEN, ale wciąż czeka na podpis ministra
Giertycha. Poprosiliśmy o prognozę, kiedy ministerialny autograf
może się pojawić pod rozporządzeniem. - Trudno powiedzieć -
tłumaczy Marzena Piasecka z biura prasowego MEN. - Do końca
sierpnia prowadzimy konsultacje w tej sprawie, spływa do nas wiele
opinii. Dopiero po ich zakończeniu można podpisać
rozporządzenie.
Ha, czyli jeszcze najmniej miesiąc się zejdzie. Tak się składa,
że większości osób świadectwo maturalne jest potrzebne do złożenia
tegoż w komisjach rekrutacyjnych w celu rozpoczęcia studiów, a
uczelnie państwowe raczej już kończą, bądź nawet zakończyły
rekrutację. Co pozostaje biednym studeciakom - ano uczelnie
prywatne, one bowiem przyjmują nawet i pod koniec września. Celowe
działanie? Chyba raczej nie, ponieważ może się i okazać, że Roman
Wicepremier nie zdąży nawet do końca września.
Oj chyba nie uda się pozyskać młodego elektoratu Lidze, a nie
lepiej było gdzieś wyskoczyć na prowincję z walizką?