Lokalny grajdołek

Nowa (a może stara?) lokalna władza nadchodzi i to wielkimi krokami. Zewsząd wyglądają na lud pracujący mojego miasta kandydaci na radnych, prezydenta oraz pretendenci do sejmiku wojewódzkiego. Co w tym dziwnego, przecież wybory tuż za pasem? Otóż wszystko rozbija się o formę tego "wyglądania". Jeśli plakaty są na miejscach, które są do tego przeznaczone to wszystko jest w porządku, ale jeśli wracam sobie z pracy pięknie "zardzewiałą", jesienną aleją i widzę drzewa oszpecone facjatami naszych przyszłych rajców to mam ochotę złożyć zawiadomienie do odpowiednich organów o niszczenie przyrody. I dopilnować żeby było rozpatrzone w modnym ostatnio "trybie wyborczym". Jestem w stanie zrozumieć determinację i dokładność w oplakatowywaniu miasta kandydatów, ale ich późniejsze tłumaczenia "że to aktywiści" oraz "że nic o tym nie wiedziałem" nie trafiają do mnie wcale, a nawet wzbudzają jeszcze większą agresję. No bo jak to, pan/pani kandydatka nie wie kto zajmuje się jej kampanią wyborczą? Zatrudnia byle kogo i jak rozwiesi reklamy ładnie to jest cacy, a jak powiesi nie tam gdzie trzeba i przyniesie wstyd to się nie przyznajemy? Rozumiem, że jak będzie już radnym to za wszelkie porażki i wpadki też obciąży kogo innego?

Druga sprawa to reklamy na autobusach, a raczej w ich przepastnych (?) wnętrzach. Co innego jeśli pojazd ma reklamę dobrze wkomponowaną w siebie (np. cały jest pomalowany w logo bądź podobiznę kandydata), ale jeśli widzę wszystkie szyby tandetnie poobklejane różnymi "przedstawicielami" oraz "zbawcami narodu" to jakoś zaczynam mało wierzyć w skuteczność samorządu.

Kolejna rzecz, o której chciałbym napisać w tej notce to Nasza Lokalna Supertelewizja Dami. Jako, że nadchodzi ważny czas dla mieszkańców Radomia, ma to oczywiście odzwierciedlenie w lokalnej telewizji w postaci rozmów i debat z kandydatami na Ważne Stołki. Oczywiście nie wymagam od Dami oprawy znanej z TVN24, gości z pierwszych stron ogólnopolskich gazet, ale to co się dzieje na ekranie raczej budzi niesmak i nie wzbudza zainteresowania tych, dla których wspomniane audycje są przeznaczone. Jestem wręcz w stanie stwierdzić, że panowie prowadzący rozmowy stwarzają wrażenie jakby sami chcieli się czegoś dowiedzieć dla siebie, a nie "wyciągali" informacje dla widzów. Takie wewnętrzne fuj, ukryte "pssie".

Ludu pracujący Włoszczowej!

Wczoraj Prawo i Sprawiedliwość z Przemysławem Edgarem na czele zorganizowało wiec poparcia dla peronu PKP we Włoszczowie. W kilka godzin ściągnięto na peron przedstawicieli władz miasta i mieszkańców oraz wiodącą na rynku Telewizję Trwam.

- Dlaczego ta inwestycja jest tak atakowana? Atakują ją liberalne media i takie partie jak PO. Próbuje się ją ośmieszyć. Po co peron Włoszczowie, lotnisko Kielcom? To są ugrupowania, według których mają się tylko rozwijać duże miasta - tłumaczył Gosiewski.

Nie panie Edgarze, ośmiesza się tą inwestycję nie dlatego, że Włoszczowa jest mała, tylko dlatego, że dookoła, jak pokazano i sprawdzono, Włoszczowej są dziurawe drogi, a częściej wykorzystywany dworzec podmiejski jest w opłakanym stanie. Dlatego, że PKP, zadłużone po uszy nie stać na budowanie w każdej (wybaczcie mieszkańcy) Koziej Wólce przystanku dla ekspresów, które z racji swojego charakteru powinny się zatrzymywać na jak najmniejszej liczbie stacji. I dlatego też, że u mnie na przystanku autobusowym pod blokiem więcej ludzi rano wsiada do "piątki" niż w całym tygodniu do siłą zatrzymywanego ekspresu do Krakowa.

Poza tym mam pytanie, czy dla każdego rządowego posunięcia należy od razu organizować wiec poparcia z naprędce ściąganymi zwolennikami? To chyba nie te czasy, przecież poparcie dla rządu, jak rzecze premier, jest duże.

"Co nam Polakom udało się w 2005"

Przeglądając ulubione blogaski prawicowych pieniaczy trafiłem na arcyciekawy wpis Andrzeja Węgrzyna pt. Rewolucja. Wyżej wspomniany pisze, że:

w 50 rocznicę Rewolucji Węgierskiej solidaryzuje się z narodem Węgierskim w ich walce z rządem Socjalistyczno – Demokratycznym. Wiem, że uda wam się to co nam Polakom udało się zrobić w 2005 roku.

A cóż takiego to się udało nam rok temu? Wybrać przedstawicieli Sejmu, który nie zajmuje się niczym oprócz wojenek podjazdowych, teczkami, szafami i innymi meblami? Który nie potrafi rządzić, kompromituje się na arenie międzynarodowej i zapewnia stanowiska premiera dla osób mających konflikty z prawem oraz reprezentują ksenofobiczne i nacjonalistyczne poglądy, a ministrowie miast pracować dla narodu prowadzą za pomocą swoich stanowisk prywatne kampanie wyborcze na rzecz swoich ugrupowań? Nie bratankowie Madziarzy, nie życzę Wam takiego losu, nikomu zresztą nie życzę.

Dalej kolega Andrzej pisze, że połączone siły wstrętnych lewaków i liberałów:

Nawołują do Nieposłuszeństwa Obywatelskiego czyli de facto do nie płacenia np. podatków, do załamania się struktur państwa.

... do załamania się struktur państwa. Panie Tusk i Olejniczak, opamiętajcie się. Ale zaraz, zaraz. Gdzie któryś z tych panów coś takiego powiedział? A może to kol. Andrzej czegoś nie zrozumiał, albo zrozumiał po swojemu. Niestety taka to przypadłość tej części narodu (która głosowała na obecnych koalicjantów), że jak czegoś się nie rozumie to szuka się spisku, układu względnie "szarej sieci", albo dorabia się własną ideologię, tyle że jedynie słuszną.

Łubu-dubu. Lizak.

Okazuje się, że nie wszyscy nauczyciele piętnują ministra Giertycha za wykorzystywanie swojego stanowiska w rządzie do promocji własnej partii oraz głoszonych przez nią idei. Otóż lider Wadowickiego (Wadowice Górne, nie te papieskie) ZNP (sic!) wystosował do Romana Wicepremiera list, w którym rzecze:

Solidaryzując się z Pańskimi planami zmierzającymi do przywrócenia w szkole wartości spod sztandaru Bóg-Honor-Ojczyzna prosimy Pana Ministra o stanowisko na piśmie, jak w oczach ministerstwa będą traktowani członkowie takich ogniw jak nasze, dla których Pańskie idee są bliskie

Piękne. Zapomniał dodać w podpisie "zniżający się do nóg, wierny poddany". Wieść niesie, że minister w odpowiedzi na poddańczy list obiecał, że odznaczy wskazanych przez p. Czesława Wyzgę z Wadowic Górnych nauczycieli medalami im. KEN — wszak o wiernych trzeba dbać, gotowi są przecież do wolty. Co ciekawe, wcześniej ponad 300 nauczycieli zrzeszonych w ZNP zostało pominiętych w dekoracji przez ministra, biedacy nie pomyśleli, że wystarczy napisać kilka ciepłych słów, a odznaczenie będzie leżało w zasięgu ręki.

Najbardziej zaskoczony okazał się szef ZNP, który polecił zbadać czy stanowisko lidera ZNP w Wadowicach Górnych jest zgodne z przekonaniami całej lokalnej organizacji czy tylko jednostkowym wybrykiem jej przewodniczącego łasego na medale.

Skandaliści G.

W sobotę podczas wykładu dla wszechpolaków z Akademii Orła Maciej Giertych poświęcił ponad godzinę na udowodnianie słuchaczom, że teoria ewolucji to kłamstwo i zło wcielone. Dodatkowo dodał, że dinozaury były współczesne ludziom czyli żyły między nimi.

Ze wszystkich kultur docierają informacje, że je pamiętamy. Szkoci - potwora z Loch Ness, my - smoka wawelskiego, a Marco Polo pisał, że smok był zaprzężony do karety cesarskiej w Chinach - przekonywał Giertych.

Dowody niezbite, nie ma co. Kierując się tokiem myślenia p. Giertycha Sr można w ten sam sposób udowodnić wiele rzeczy, np. powszechne występowanie czarowników, kosmitów czy też gigantów i innych zjawisk występujących w podaniach ludowych. Wszystko jednak, tzn. cała ta wojna o ewolucję w prawidłowym zrozumieniu, wygląda na robienie sobie i Giertychowi Jr reklamy oraz zdobywanie "dusz", które mogą później przełożyć się na wymierne poparcie LPR, szczególnie kiedy giertychowska partia nie może liczyć na potężnego sprzymierzeńca w postaci Radia Maryja.

A naiwni dziennikarze dają się nabrać i propagują (wg. mnie mało apetyczny) wizerunek Macieja Giertycha jako głównego krytyka nauki i orędownika Bożego stworzenia świata.

Właśnie przeszło ludzkie pojęcie - obok

Obecnie panująca koalicja (katoprawicowo-narodowa) staje się znacznie bardziej socjalna niż socjaldemokraci, bardziej lewicowa niż lewica. Otóż, jak się okazało jednym z warunków przystąpienia (kolejnego) Samoobrony do koalicji rządowej był dożywotni zasiłek dla "bezrobotnych nie z własnej winy" (jak dla mnie tekst roku) w wysokości 800 zł! To teraz jak się mają poczuć osoby, które zarabiają mniej niż te 800 zł ciężko pracując? Pójdą na bezrobocie. A co zrobią emeryci, którzy po kilkudziesięciu latach pracy mają 600 zł emerytury? Oni raczej już nie mogą powiększyć stanu rejestrów Urzędu Pracy, pozostaje im oglądanie przez okno młodzieniaszków, którzy uzyskując status bezrobotnego będą się wygrzewać na ławce i popijać piwko.

Nie wspomnę tu o otwierającym się szerokim polu do popisu dla "załatwiaczy bezrobocia", a może to specjalny wybieg, aby CBA miało co robić? Bo jak na razie to oprócz sporego budżetu (w ramach taniego państwa) nie przytuliło żadnego aferzysty.

Jeszcze jedna wiadomość, parafialna. Od dziś działa u mnie (jak również na innych joggerowych blogaskach) trackback. Odpowiedni link u góry. Dziękuję za uwagę.

From zero to a hero... A raczej odwrotnie

Wczoraj udało mi się, mimo opadających powiek, obejrzeć pojedynek Hanny Gronkiewicz-Waltz z Kazimierzem Marcinkiewiczem u Tomasza Lisa. Na przykładzie p. Kazimierza doskonale widać jak szybko ktoś o wielkiej charyzmie potrafi się przerodzić w małego żuczka, którego przegadać i zaskoczyć potrafi każdy rozmówca. Człowiek, który potrafił do późnej nocy twardo negocjować z Unią, zrobić niemal w każdej chwili show wokół siebie teraz jest cieniem samego siebie z przed kilku miesięcy. Obecny premier nigdy, nawet jeśliby udało mu się wypełnić wszystkie obietnice wyborcze i jeszcze tysiąc innych nigdy nie uzyska chociażby ułamka popularności, jaką miał, niemalże wyciągnięty z kapelusza, jego poprzednik.

Kaziu! W obliczu popisów (nie PO-PiS-ów) Twojego następcy muszę powiedzieć, że byłeś dobry, cholernie dobry. Pozbieraj się, bo takiego cichego nikt Cię nie wybierze.

To ja, Jarząbek...

...dawno nie nagrywałem bo byłem chory. Mam zwolnienie.

Faktycznie, dopadło mnie i to dosyć nieźle, od wtorku siedzę sobie w domku i na zmianę mi zimno / gorąco. Ale juz mi nieco lepiej i postaram się dalej zjadliwie, okiem wstrętnego lewaka komentować otoczenie :)

Dość gier tych!

Polska niestety staje się powoli, ale skutecznie pośmiewiskiem Europy. Niestety celują w tym przedstawiciele resortu, który ma za zadanie dbać o wykształcenie dzieci i młodzieży. Zaczęło się od przyznawania matury niedouczonym licealistom, później padł pomysł jednolitego przyodziewania uczniów, a dla tych z problemami wychowawczymi dodatkowo fundowania obozów przetrwania. We to wszystko wpleciona zostanie indoktrynacja polit... tzn. patriotyczna, a na koniec kurie przeprowadzą szkolenia dla belfrów z wykrywania wcielonego diabła bądź szatana (przepraszam, może to to samo - nie znam się), pilotażowy kurs został już przeprowadzony w Łodzi, cieszył się podobno sporym zainteresowaniem.

Ale to nie wszystko, na dobrej drodze jest wprowadzenie nowej teorii tłumaczącej powstanie rodzaju ludzkiego - kreacjonizmu. Tak naprawdę to teoria nie jest wcale nowa, obowiązywała już jakiś czas temu (kiedy Kościół był najpotężniejszą, niemalże wszechwładną, instytucją), więc z pewnością jest wypróbowana i doskonale udowodniona. Co tam nauka, wykształciuchy mieszają tylko w głowach, nikt nie będzie słuchał takiego techno-bełkotu. Co innego słowa światłego sekretarza stanu w MEN Mirosława Orzechowskiego:

Teoria ewolucji to kłamstwo. Pomyłka, którą zalegalizowano jako obowiązującą prawdę

Tak proszę PT Czytających. DARWIN KŁAMIE, podobnie zresztą jak TVN, z pewnością był też lewakiem i należał do ZOMO. Kolejną teorią, która powróci do łask będzie z pewnością ta (przepraszam, nie pamiętam nazwy), w której możemy wyczytać, że Ziemia jest centrum wszechświata (Kopernik kłamał) i kształtu placka. Wspiera się na trzech krokodylach pod którymi znajduje się piekło (powyżej oczywiście są gwiazdy i niebo).

Mało w tym wpisie jest polityki - w końcu teoria o powstaniu życia to rzecz stokroć ważniejsza - ale warto jeszcze wspomnieć o głównym bohaterze odnowy środowiska nauczania (również początkowego). Otóż p. minister wymyślił sobie, że:

Każdy nauczyciel, który pracował w okresie komunizmu, był poddawany presji, by zapisać się do partii. Ci, którzy się tej presji oparli, to najwierniejsi z wiernych

...najświatlejsi ze światłych i najmądrzejsi z mądrych! Może by ich od razu beatyfikować? Wynoszenia na świętych niestety jeszcze nie będzie, ale za to przyznane im zostaną najwyższe odznaczenia, jakie może przyznać resort oświaty - jako rekompensata za brak przedrostka "św." przed nazwiskiem. Otóż, jak widać na powyższym przykładzie, teraz nie osiągnięcia w pracy z młodzieżą, nie poważanie i szacunek u uczniów ale przynależność do partii decyduje o odznaczeniach. Kiedyś już tak chyba było?

Uliczna kampania samorządowa

Jak wszyscy wiedzą za kilka tygodni pójdziemy do urn głosować na naszych wybrańców, którzy przez kolejne kilka lat będą zasiadać w wygodnych krzesłach radnych. Co prawda mimo, że wspomniane wybory są praktycznie za pasem, to w moim mieście jeszcze nie dało się odczuć zalewu plakatów, na którzy każdy z kandydatów prezentuje swój pomysł na polepszenie bytu obywateli. Nie oznacza to paradoksalnie braku kampanii. Już tłumaczę jak to jest możliwe.

Z pracy do domu mam jakieś 30-35 minut piechotką, do wyboru mam dwie trasy, taką co szybciej i taką, która pozwala mi załatwić co nieco po drodze. Przez trzy lata, za przeproszeniem, pies z kulawą nogą się nie zainteresował żadną z nich, mimo publicznego narzekania i pomstowania na jakość nawierzchni i standard chodników. Zbliżają się wybory i... Parafrazując - Cud Nad Mleczną! Oba wymienione przeze mnie miejsca stały się placami budowy, szybko i sprawnie ul. Czachowskiego podniosła swój standard do powszechnie akceptowalnego. Magia. Przebudowa drugiej trasy również dobiega końca, jak miałem "zaszczyt" zobaczyć własnoocznie wczoraj pozostała tylko wykończeniówka. Tak więc nie wydając ani grosza z własnych pieniędzy p. Prezydent Radomia będzie mógł tuż przed wyborami zorganizować happening, na którym uroczyście przetnie wstęgę oddając odświeżone ulice ogółowi mieszkańców (czyt. potencjalnym wyborcom). Spryt godny Jamesa Bonda.

Wybory to niestety (a może stety?) czas, kiedy władza bezinteresownie (czyt. oczekując na reelekcję) zaczyna się martwić o mieszkańców i otwierać się na ich problemy. Bo jak inaczej, można wytłumaczyć umożliwienie spotkania się z pracownikami Urzędu Miasta, a nawet z samym Prezydentem w sobotę! W dzień wolny. Ale to nic! Dla osób interesujących się sprawami publicznymi prezentowany będzie krótki film informujący o zakresie kompetencji Urzędu Miejskiego. Nie uwierzyłem za pierwszym razem, więc wczytałem się jeszcze kilka razy. Naprawdę - kino za zupełną darmochę. Ale to przecież wszystko dla dobra mieszkańców, jakie tam wybory.

- Otwarcie urzędu w sobotę to konieczność, bo idą święta, dni wolne, 1 listopada. I ludzie proszą o to. Nie traktujemy tego wyborczo - mówi sekretarz miasta Włodzimierz Dłużewski.

No właśnie, troska, troska i jeszcze raz troska. Wstyd mi... za tych z Radomia.

Wcześniejsze wpisy Nowsze wpisy