Uliczna kampania samorządowa

Jak wszyscy wiedzą za kilka tygodni pójdziemy do urn głosować na naszych wybrańców, którzy przez kolejne kilka lat będą zasiadać w wygodnych krzesłach radnych. Co prawda mimo, że wspomniane wybory są praktycznie za pasem, to w moim mieście jeszcze nie dało się odczuć zalewu plakatów, na którzy każdy z kandydatów prezentuje swój pomysł na polepszenie bytu obywateli. Nie oznacza to paradoksalnie braku kampanii. Już tłumaczę jak to jest możliwe.

Z pracy do domu mam jakieś 30-35 minut piechotką, do wyboru mam dwie trasy, taką co szybciej i taką, która pozwala mi załatwić co nieco po drodze. Przez trzy lata, za przeproszeniem, pies z kulawą nogą się nie zainteresował żadną z nich, mimo publicznego narzekania i pomstowania na jakość nawierzchni i standard chodników. Zbliżają się wybory i... Parafrazując - Cud Nad Mleczną! Oba wymienione przeze mnie miejsca stały się placami budowy, szybko i sprawnie ul. Czachowskiego podniosła swój standard do powszechnie akceptowalnego. Magia. Przebudowa drugiej trasy również dobiega końca, jak miałem "zaszczyt" zobaczyć własnoocznie wczoraj pozostała tylko wykończeniówka. Tak więc nie wydając ani grosza z własnych pieniędzy p. Prezydent Radomia będzie mógł tuż przed wyborami zorganizować happening, na którym uroczyście przetnie wstęgę oddając odświeżone ulice ogółowi mieszkańców (czyt. potencjalnym wyborcom). Spryt godny Jamesa Bonda.

Wybory to niestety (a może stety?) czas, kiedy władza bezinteresownie (czyt. oczekując na reelekcję) zaczyna się martwić o mieszkańców i otwierać się na ich problemy. Bo jak inaczej, można wytłumaczyć umożliwienie spotkania się z pracownikami Urzędu Miasta, a nawet z samym Prezydentem w sobotę! W dzień wolny. Ale to nic! Dla osób interesujących się sprawami publicznymi prezentowany będzie krótki film informujący o zakresie kompetencji Urzędu Miejskiego. Nie uwierzyłem za pierwszym razem, więc wczytałem się jeszcze kilka razy. Naprawdę - kino za zupełną darmochę. Ale to przecież wszystko dla dobra mieszkańców, jakie tam wybory.

- Otwarcie urzędu w sobotę to konieczność, bo idą święta, dni wolne, 1 listopada. I ludzie proszą o to. Nie traktujemy tego wyborczo - mówi sekretarz miasta Włodzimierz Dłużewski.

No właśnie, troska, troska i jeszcze raz troska. Wstyd mi... za tych z Radomia.


Poprzedni wpis: Comeback?
Następny wpis: Dość gier tych!


Komentarze gości

Zostaw opinię.