Comeback?

Niemożliwe, nieprawdopodobne, nie do przyjęcia stanie się prawdopodobnie faktem. W dzisiejszej rozmowie z Moniką Olejnik Roman Giertych zapewnił, że Andrzej Lepper wróci do rządu i obejmie stanowisko wicepremiera i ministra rolnictwa. Większej kompromitacji dla premiera chyba być już nie może, jak mają się teraz poczuć wszyscy wyborcy PiS, e tam, wszyscy Polacy, którym Jarosław Kaczyński obiecał, że NIGDY więcej nie będzie rozmów z ludźmi o marnej reputacji, że Andrzej Lepper w rządzie to był błąd?

Poczują się oszukani przez człowieka, który od dłuższego czasu mami ich pustymi obietnicami, wiemy bowiem po roku rządów PiS, że przytłaczająca większość programu zwycięskiej partii to puste słowa i populizm w najczystszej jego odmianie. Miejmy nadzieję, że ta decyzja to plotka, a jeśli nie to naród wreszcie przejrzy na oczy.

Władza, władza i przetrwanie jako dominant - takie cele tak naprawdę przyświecają braciom Kaczyńskim, Polska i racja stanu przestała się już liczyć. A wyborcy? O nich się PiS będzie martwić przed zakończeniem kadencji Sejmu.

Kto nie z Mieciem tego zmieciem

Moralność pana premiera Kaczyńskiego jest zaiste zadziwiająca. Zapytany dlaczego uwypukla rolę Jana Rokity w inwigilacji prawicy skoro rok temu to nie przeszkadzało, co więcej Rokita miał nawet zostać premierem wspólnego rządu PO i PiS odpowiedział:

Ja wówczas mogłem się tylko domyślać, jaką rolę odegrał Rokita. Postanowiłem jednak przyjąć postawę abolicyjno-amnezyjną. Uznałem, że kiedy Platforma opowiada się za IV RP i zmianami w państwie, to znaczy, że trzeba machnąć ręką na dawne sprawy. Ale dziś okazuje się, że ci panowie nie budują IV RP i na dodatek zaciekle bronią III RP. Nie ma więc podstaw do ponownej amnezji i abolicji.

Czyli jasna i prosta sprawa. Jeśli ktoś jest w stanie zaakceptować nasze metody i przystać do nas to jesteśmy mu w stanie wybaczyć wszystko byle nas popierał i walczył przy naszym boku. Możemy wybaczyć kilka wyroków (Andrzej Lepper), zapomnieć o tym, że jakaś partia była (podobno) założona przez służby specjalne (Samoobrona), zastosować abolicjo-amnezje odnosząc się do antysemityzmu i naśladowania faszyzmu (sławne machanie kończynami górnymi członków LPR) itp., itd.

Byle nas popierano, a jak nie... To my ich załatwimy.

Farsa?

Działalność obecnego rządu, a precyzując - PiS-u to nie jest już budzący politowanie uśmieszek, to raczej kabaret, i to światowej, a przynajmniej europejskiej sławy. Nie tak jeszcze dawno prezes PiS podczas sławnego już wystąpienia grzmiał z trybuny, że Samoobrona w rządzie to był błąd i nigdy tego błędu już nie powtórzy. Okazuje się jednak "nigdy" to nie znaczy "od tego momentu, aż do końca" tylko mniej więcej parę tygodni, bowiem w dzisiejszych Sygnałach Dnia, nie byle kto bo Sekretarz generalny PiS Joachim Brudziński...:

Na pytanie, czy Andrzej Lepper może ponownie zostać wicepremierem, Brudziński odpowiedział "w polityce nigdy nie mówi się nigdy".

Co prawda, z tego co pamiętam, pan prezes i pan przewodniczący przeprosili się za "warcholstwo" i "chamstwo" ale niesmak pozostał. Najciekawsze jest to, że PiS, a szczególnie premier Kaczyński zawsze powtarza, że nieporozumieniem jest twierdzenie, że "trzymają się kurczowo władzy", ale przecież tak to wygląda - nie oszukujmy się. Sondowanie ilu posłów może wyjść z tego, a tamtego klubu, ciułanie, zbieranie. Jak tu przetrwać w obliczu statystyk poparcia lecących w dół niczym temperatura w zimowy wieczór. A tymczasem dalej p. Sekretarz generalny mówi, że:

- Zrobimy wszystko, by ten rząd miał większość, wykonał swój program i by nie stracić szans, jakie ma Polska

To w końcu jak mam to rozumieć? Warchoł może wrócić do rządu, mimo chamstwa ze strony premiera? Sądzę, że tak. Ze swojej strony mogę już teraz zaproponować kierownictwu partii rządzącej udział w kolejnej Opolskiej Nocy Kabaretowej (koniecznie z flagami Indonezji i Czech), w sumie już teraz się z naszego rządu śmieją na zachodzie, dlaczego więc nie pośmiać się w kraju.

Żbik reaktywacja

Jak donosi Wojciech Orliński na stronach Gazety już wkrótce możemy się spodziewać reaktywacji przygód znanego z dzieciństwa super-hero Kapitana Żbika.

Nie, nie będą to kolejne reprinty starych albumów tylko całkiem nowe opowiadania rysowane przez jednego najlepszych (najlepszego?) rysownika komiksów młodego pokolenia - Śledzia.

Nowy Żbik ma na imię Michał i jest wnukiem emerytowanego pułkownika Jana Żbika, bohatera poprzednich komiksów. Przejął po dziadku jego metody śledcze - rozpracowując jakieś kryminalne środowisko, udaje wybitnego specjalistę w jakiejś dziedzinie humanistycznej, przyjmując oryginalny pseudonim "Żbikowski".

Jak dla mnie bomba, więcej informacji, wstępne plansze z pierwszego albumu oraz okładkę można znaleźć na wcześniej linkowanej przeze mnie stronie Gazety.

Warszawski cyrk objazdowy

W sobotę Warszawa zamieni się w jeden wielki kontener dla propagandy niemal wszystkich opcji politycznych - wyłamali się tylko ludowcy z PSL i populiści z Samoobrony. Na jednej ulicy maszerować będą zwolennicy Platformy, kilka przecznic dalej LPR, a obok Pałacu Kultury i Nauki wiec organizuje PiS. Na wszystko oczywiście zezwolił POPW Kazimierz Marcinkiewicz, przecież nie ma lepszego miejsca na przemarsze jak wiecznie zakorkowana i borykająca się z problemami komunikacyjnymi Warszawa.

Nigdy nie byłem zwolennikiem wszelkiej maści wieców, pochodów i manifestacji, dlatego, że w większości przypadków na czele idą osoby, które chcą się pokazać, a w środku i na końcu - persona, które mają małe pojęcie o co chodzi w tym całym galimatiasie, ale za to znają i przeważnie popierają tych, którzy idą z przodu. Manifestacje te w większości pozbawione są ładu i składu, a to przecież właśnie o to chodzi, żeby w zorganizowany sposób przejść z jednego punktu do drugiego, ZAMANIFESTOWAĆ swoje racje i poglądy, ew. przekazać postulaty osobom, do których kierowana jest manifestacja i spokojnie się rozejść. Tak proszę Szanownych Czytelników, manifestuje się bowiem nie dla tych, którzy nie uczestniczą w pochodzie i mieszkają na trasie przemarszu, nie po to żeby się przylansować w telewizji, ale w celu uzyskania konkretnych korzyści i pokazania (za pomocą tłumu, który idzie z nami), że się nie jest samemu.

Tymczasem widzimy (na przykładzie wiecu przy Stoczni) zgraję emerytów krzyczących "precz z komuną" (bo mało rozumieją, ale tłum robią) czy studentów protestujących przeciwko Giertychowi (nie wiedzieć czemu, przecież to nie ich minister).

Na koniec jeszcze jedna ciekawostka. Kaczyńscy niemal pasjami nienawidzą komuny, socjalizmu, a tymczasem, jak widzimy na załączanych w telewizorze obrazkach, idealnie kopiują ich metody. Przykładem niech będzie wiec poparcia dla rządu przy Stoczni, czy wyżej wspomniany wiec przy PKiN, gdzie lata temu z trybuny przemawiało wielu Sekretarzy...

Brylantowe góry

Tydzień temu pisałem o tym, jak wreszcie zlikwidowano bzdurny zakaz sprzedaży alkoholu w odległości mniejszej niż 100 metrów od szkół, kościołów w Radomiu. Pisałem też o ośmieszającej miasto, w którym przyszło mi mieszkać, ustawie zakazującej handlu w niedziele, a teraz chciałem napisać o kolejnym mitomanie zesłanym do Radomia przez LPR.

Otóż okazuje się, że obiecanki, w których przodowali kandydaci do Sejmu z ramienia PiS trafiły na podatny grunt, bowiem kandydat na prezydenta Radomia - Ryszard Wiosna (LPR) - Jeśli zostanie prezydentem Radomia, postara się, by władze samorządowe przyznały każdej radomiance, która zostanie matką, becikowe w wysokości 5 tys. zł.

Co tam 1000 zł, pięć tysięcy to jest już coś! Pięć razy więcej!!! Nic tylko brać się do roboty, pieniądze, okazuje się faktycznie nie leżą na ziemi, leżą bowiem w łóżku (bądź na stole - dla tych bardziej wyuzdanych lub nie posiadających łóżek). Na pieniądze potrzebne na sfinansowanie daru dla matek mogłyby złożyć się fundusze z budżetu miasta i sejmiku samorządowego Mazowsza. No to szybko sobie policzymy ile to by mogło być. Bierzemy sobie publikację "Ludność, ruch naturalny i migracje w woj. mazowieckim w 2005 r." i liczymy, zakładając, że pieniądze będą wypłacane tylko radomiankom, które rodziły dzieci na terenie powiatu grodzkiego m. Radom - w roku 2005 urodziło się 2226 dzieci. Szybkie kilka uderzeń w kalkulator i wychodzi nam kwota 11130000 zł (jedenaście milionów sto trzydzieści tysięcy złotych). Całkiem niezła sumka, podejrzewam, że nawet dla sejmiku Mazowsza. Ale nie ma się co martwić, koalicja obecnie rządząca krajem ma niezłe doświadczenie w "realizowaniu" obietnic wyborczych.

Ogólnie ja uważam instytucję becikowego za pomysł całkowicie chybiony. Pieniądze, nie bójmy się tego słowa, wyrzucone na jednorazowe świadczenia dla matek, które urodziły dziecko można spożytkować w inny sposób. Niestety mentalność naszych rodaków jaka jest, każdy widzi. Jako przykład mogę podać sytuację w jakiej znalazł się jeden z wójtów - wymyślił on bowiem miast płacenia becikowego, że każdemu z bezrobotnych ojców nowo narodzonych dzieci załatwi pracę - PRZYNAJMNIEJ na pół roku. Niestety pomysł spalił na panewce ponieważ NIKT SIĘ NIE ZGŁOSIŁ. Komentarz wydaje mi się zbędny.

Na koniec jeszcze słowo do p. Ryszarda Wiosny, Panie Ryszardzie - proszę obiecać 10 tys. zł, nic Panu nie szkodzi. Każdy, kto choć trochę orientuje się w ekonomii i zna prawdziwe potrzeby miasta nie uwierzy, że będzie Pan dawał duże pieniądze matkom. A Pana elektorat jest w stanie uwierzyć nawet i w 3 miliony mieszkań.

75% społeczeństwa to ZOMO!

Takim stwierdzeniem jak w tytule można podsumować wiec poparcia obozu rządzącego wyreżyserowany przez premiera J. Kaczyńskiego. Skąd mi wyszło 75%? Ano średnie poparcie z kilku ostatnich sondaży dla PiS i LPR razem wynosi ok. 25%, a według słów premiera cała reszta...:

My jesteśmy tu gdzie wtedy, oni tam, gdzie stało ZOMO

My, czyli jedyni sprawiedliwi, Oni (vel. Układ, alias Szara Sieć) to ZOMO. Wychodzi na to, że i ja jestem ZOMOwcem, nie wiem czy się obrazić, czy cieszyć?

Dziwi jedynie "delikatna" niekonsekwencja braci Kaczyńskich, którzy najpierw w orędziu do całego narodu mówią, że kraj jest w najlepszej od wielu lat kondycji, wszystko jest pięknie - ładnie, a potem dla wybranych (czyli uczestników wiecu zwiezionych autokarami i skrzykniętych przez Radio Maryja):

Znaleźliśmy się w trudnej sytuacji, ale wyjdziemy z niej zwycięsko

Hmm, może tym razem znowu mieliśmy do czynienia ze "skrótem myślowym", a "trudna sytuacja" znaczy "wszystko jest w porządku"? Przecież premier mylić się nie może! Panie premierze, proszę się zdecydować, bo mój łże-lewacki wykształciuchowy umysł nie jest w stanie tego objąć!

Edit: Właśnie przeczytałem, że Wojciech Olejniczak doszedł do podobnego wniosku co ja. Tyle, że ja zaniżyłem liczbę zomowców - szef SLD stwierdził, że stanowią 80% społeczeństwa. Ech, jestem optymistą.

Permanentna inwigilacja

Dzisiejsza Gazeta pisze o tym, jak to Policja rozpytuje o uczestników antyrządowej manifestacji w stolicy!

Jak się dowiedzieliśmy, do samorządowców PO w całym kraju dzwonią policjanci z komend powiatowych. Pytają m.in. o liczbę działaczy, którzy wybierają się na antyrządową manifestację do Warszawy 7 października. - Interesuje ich godzina wyjazdu do stolicy, numery rejestracyjne autokarów i kto nimi będzie jechał - mówi jeden z działaczy pomorskiej PO.

Nie wiem jak Wam, ale mi od razu nasuwa się na myśl nasz wschodni, często odwiedzany przez byłego wicepremiera, sąsiad z wąsatym gospodarzem. Skoro Policja chce wiedzieć, kto będzie uczestniczyć w manifestacji, to dlaczego robi to ona miast p.o. Prezydenta Warszawy?

Kazimierz Marcinkiewicz przed wydaniem pozwolenia na manifestację powinien zażądać od organizatorów listy obecności, miało by to równie komiczny wydźwięk, ale ładniej by wyglądało.

Wcześniejsze wpisy Nowsze wpisy