Pomnik im. Wielkiej Kontrowersji
Jakoś nie miałem jeszcze okazji napisać nic o wielce kontrowersyjnej budowli, jaka powstała całkiem niedawno w Warszawie. Budowli odwiedzanej i czczonej przez jednych, a oblewanej farbą i kontestowanej przez pozostałych.
Chodzi oczywiście o pomnik jednego z twórców i prawdopodobnie głównego ideologa polskiej endecji - Romana Dmowskiego. Pomnik budzi kontrowersje nie z powodu jego (obelisku, jak najbardziej - ponieważ nie jestem kompetentny w dziedzinie oceniania urody mężczyzn, szczególnie znanych z portretów bądź fotografii w barwach sepii) brzydoty, umiejscowienia względnie walorów artystycznych, ale z powodu zupełnie odmiennych opinii, jakie są głoszone o osobie widniejącej na nim samym.
Roman Dmowski był, z pewnością, wybitnym politykiem, znanym i cenionym patriotą. Nie można mu również odmówić zasług, jakie wniósł podczas bolesnego okresu odzyskiwania przez Polskę niepodległości - należy wręcz dobitnie podkreślić jego rolę, jako twardego i konkretnego negocjatora w zakresie formowania granic II Rzeczpospolitej na wersalskiej konferencji. Niestety te "dodatnie plusy" (ostatnio bardzo modne wyrażenie, szczególnie wśród polityków) nie mogą przesłonić obrazu Dmowskiego, jako zatwardziałego nacjonalisty oraz czołowego, w historii Polski, antysemity.
Są osoby, które twierdzą, że antysemityzm Dmowskiego był "rzekomy" i jest celowo przez jego przeciwników wyolbrzymiany. Nie wiem czy te osoby wiedzą, że (najpierw o nacjonalizmie) ich idol (?) twierdził iż naród polski należy do narodów państwowych mających prawo do ekspansji, natomiast Litwini i Rusowie są "szczepami podrzędnymi", które prędzej czy później "zadowolą się pewnymi prawami językowymi i pogodzą się z tą lub inną narodowością państwową". Ciekawe jak z tego jego miłośnicy wytłumaczą się przed Litwinami i resztą obywateli b. ZSRR.
Warto również zacytować nie mniej znaną wypowiedź Dmowskiego, że choćby:
Żydzi moralnie byli aniołami, a umysłowo geniuszami, choćby byli ludźmi o wiele wyższego od nas gatunku, sam fakt ich istnienia wśród nas i ich bliskiego udziału w naszym życiu jest dla społeczeństwa naszego zabójczy.
Nie mniej warta jest znajomość faktu (pewnie wkrótce zostanie wymazany z kart podręczników historii, za kadencji min. Giertycha), że pierwszy prezydent niepodległej Rzeczypospolitej Gabriel Narutowicz został zamordowany przez nacjonalistycznego fanatyka tylko dlatego, że zawdzięczał swój wybór m.in. mniejszościom narodowym, które utworzyły w Sejmie blok kierowany syjonistę Icka Grünbauma. Endecy Dmowskiego winni byli rozpętania wielkiej histerii, która poprzedziła i przygotowała mord na demokratycznie wybranym prezydencie.
Wyżej wymienione przeze mnie informacje jasno powodują, że pomnik Dmowskiego w nowoczesnym, tolerancyjnym (?) kraju, należącym do wielkiej wspólnoty europejskiej nie miał prawa stanąć. Rondo by spokojnie starczyło.
trackback
A czy według Ciebie pomniki Piłsudskiego nie powinny istnieć, ponieważ "obalił legalny rząd"?
Zamiast odpowiedzi - URL jak znalazł: http://rafalziemkiewicz.salon24.pl/1401,index.html
Niestety (jak zwykle zresztą) pozwolę sobie nie zgadzać się z p. Ziemkiewiczem. Tym razem opowiada rzeczy niestworzone - kompletnie. Gdyby posługiwać się tokiem myślenia p. Rafała to pomnik należałby się również:
- Aleksandrowi Kwaśniewskiemu - za skuteczną prezydenturę, która doprowadziła Polskę do UE;
- Leszkowi Millerowi - j.w.;
- Adolfowi Hitlerowi w Niemczech - za zlikwidowanie bezrobocia i zahamowanie hiperinflacji.
Itp., itd. wybrałem trzy osoby, przy których pomnikach p. Ziemkiewicz osobiście by wmurowywał kamienie węgielne ;)