Takich trzech, jak nas dwóch to nie ma ani jednego!
Ruszyły w Polskę "trójki" mające za zadanie kontrolować, badać i wykrywać wszelkie nieprawidłowości w naszych szkołach. Specgrupy złożone z wizytatora, policjanta albo prokuratora i urzędnika gminy spotkają się z uczniami, z radą pedagogiczną oraz z rodzicami i zadadzą im pytania: Czy w twojej szkole pali się papierosy? Czy pije się alkohol? Czy są bójki i kradzieże. Czy używa się wulgaryzmów? Z całą pewnością wszyscy uczniowie i nauczyciele wyznają, jak na spowiedzi prawdę, całą prawdę i tylko prawdę - nikt przecież nie będzie ukrywał nieprawidłowości na własnym podwórku przed tak szacownym gremium! Szczególnie nauczyciele i dyrekcja będą zainteresowani przekazaniem, jak bardzo nie radzą sobie z pospólstwem przysyłanym przez niecnych rodziców do źle zarządzanych szkół. Plan prosty i skuteczny - szczególnie, że na wyniki rzeczonych wizji lokalnych Ministerstwo oczekuje do końca roku.
Czy w ciągu niewiele mniejszym niż miesiąc (święta przecież za pasem) można uzyskać w miarę wiarygodny obraz tego, co się dzieje w szkolnictwie na terenie całego kraju? Odpowiedź jest prosta: nie, nie i po stokroć nie! Po co więc tego typu bicie piany i szukanie winnych? A może chodzi o zrobienie szumu, a może o to, żeby Premier (bo to on, a nie, jak wszyscy myślą Roman Wicepremier, wymyślił "trójki") pokazał się narodowi jako dzielny szeryf, który zaprowadzi porządek taki, jakiego nie udało się żadnemu z jego poprzedników? Może to wreszcie konwulsje miotającego się człowieka, który nie ma pojęcia, jak można zrobić coś dobrego, pożytecznego i robi po prostu COŚ?
trackback