Dekomunizowywacz

Nie, nie czytam Naszego Dziennika. Temat na niniejszy wpis znalazłem u Brochy i jak zwykle, jeśli chodzi o prześladowczo-maniakalne pomysły - zainteresował mnie niezmiernie.

Otóż wspomniany Nasz Dziennik donosi o rychłym wejściu pod głosowanie tzw. "Ustawy dekomunizacyjnej":

Projekt ustawy dekomunizacyjnej - uniemożliwiającej pełnienie funkcji publicznych wysokim funkcjonariuszom PZPR oraz funkcjonariuszom komunistycznej bezpieki - jest już niemal gotowy.

Dekomunizacja 17 lat po upadku PZPR i jej przewodniej roli w życiu obywateli Polski? Takie lekkie opóźnienie jest tłumaczone oczywiście spiskiem "układu" złożonego z SLD, UW i PSL. Jako przykład podaje się podobne ustawy w Niemczech, Czechach i na Węgrzech - tyle, że w wymienionych państwach takie działania zostały podjęte w latach 1990-1992, czyli od razu po upadku komunizmu. Wcześniej, w 1999 r., niedługo po dojściu do władzy prawicy, AWS próbowała przepchnąć podobną ustawę, ale wyżej wymieniona łże-koalicja niecnie ją storpedowała. Jak widzimy, mania prześladowcza nie opuściła jeszcze (i pewnie długo nie opuści) prawicowych polityków i próbują po raz kolejny "rozliczyć" byłych wstrętnych, komunistycznych aparatczyków, mimo, że prawdopodobnie nawet elektorat PiS nie zgłasza takich potrzeb.

PiS i tak będzie miał problemy z przyszłym przegłosowaniem takiej ustawy chociażby dlatego, że na pewno zagłosuje przeciw niej SLD i PSL, część posłów PO, a nawet koalicjant - Samoobrona. Po co więc odgrzewać nieświeży kotlet, na którego co prawda ma się ochotę lecz wiemy, że jest przeterminowany?



Komentarze gości

Zostaw opinię.