Huzia na Józia!
Dyżurnym tematem od dwóch dni jest stan wojenny, ekrany telewizorów są niemal przepełnione obchodami rocznicowymi upamiętniającymi wydarzenia z grudnia 1981 roku - nie ma się co dziwić, w końcu okrągła rocznica.
Oczywiście jak bumerang powraca kwestia rozliczenia twórców tego wydarzenia, z gen. W. Jaruzelskim na czele - pan premier wczoraj nawet posunął się do stwierdzenia, że najchętniej to by go zdegradował. Jak widać mania prześladowczo-rozliczeniowa nie opuściła i chyba długo nie opuści polityków PiS. Co ciekawe, wg aktualnie przeprowadzonych badań połowa Polaków twierdzi, że stan wojenny był konieczny i nie podzielają nienawiści jaką darzą generała Kaczyści.
Niestety pieniacze (a jest ich niestety sporo) nie potrafią ocenić celowości wprowadzenia stanu wojennego w Polsce i cały czas straszą rozliczeniami, wsadzaniem "zbrodniarzy" do więzień i wspomnianymi wcześniej degradacjami. Nie zdają sobie sprawy z tego, do czego mogło dojść gdyby gen. Jaruzelski nie podjął tej bolesnej decyzji. Tym pieniaczom polecam lekturę o wydarzeniach na Węgrzech oraz interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji oraz porównanie liczby ofiar z tymi, które niestety przyniosła decyzja gen. Jaruzelskiego. Boli przede wszystkim to, że przeciwnicy stanu wojennego nie przyjmują do wiadomości, że interwencja wojsk ZSRR była bardzo realna, szczególnie że takowa była już planowana w grudniu 1980 i tuż po bydgoskim marcu 1981, czym by się zakończyła można sobie wyobrażać czytając fakty ze wspomnianych wcześniej przeze mnie wydarzeń w innych krajach będących w strefie wpływów Związku Radzieckiego. Przeciwnicy tej tezy negują taką możliwość mówiąc, że ZSRR było zbyt zajęte Afganistanem, żeby interweniować w Polsce. Według mnie takie tłumaczenia są wymyślane na siłę ponieważ ganianie za Mudżahedinami to raczej nie to samo co możliwość utraty wpływów w największym kraju satelickim, poza tym strategicznie umieszczonym (np. na najkrótszym szlaku komunikacyjnym z NRD). Druga sprawa, że Związek Radziecki dysponował wówczas taką armią (nie licząc wojsk sojuszników z UW), że starczyłoby jeszcze na 2 Polski i cztery Afganistany.
Jednym z najbardziej zajadłych wrogów gen. Jaruzelskiego jest p. Bartoszewski zarzucając mu, że nigdy nie przeprosił rodaków za stan wojenny. Otóż muszę z przykrością stwierdzić, że mimo dużego szacunku jakim darzę p. Bartoszewskiego mija on się z prawdą ponieważ w ostatnim swoim wystąpieniu jako Prezydent Wojciech Jaruzelski powiedział:
"Każda krzywda, ból, niesprawiedliwość mają własne imię. Jestem świadom, że było ich niemało. Tkwi to we mnie jak cierń. Jako żołnierz wiem, że dowódca, a więc każdy przełożony odpowiada i za wszystko i za wszystkich. Słowo przepraszam może zabrzmieć zdawkowo. Innego jednak nie znajduję. Chcę więc prosić o jedno: jeśli czas nie ugasił w kimś gniewu lub niechęci - niechaj będę one skierowane przede wszystkim do mnie"
Cytat ten można znaleźć na stronie generała. Jednym zdaniem: Panie generale, Pan się nie boi - połowa narodu za Panem stoi!
trackback
Nie jestem ani obrońcą, ani też nie atakuję gen. Jaruzelskiego.
Nie wiem czy rosjanie rozprawili by się z nami ostrzej, niż my sami ze sobą. Nie wiem czy nie było by więcej, czy mniej ofiar.
Tak czy siak - strzelanie do ludzi to skurwielstwo, i liczenie, czy byłoby mniej czy więcej - to wartościowanie ludzkiego życia.
Z drugiej strony - mój ojciec wytłumaczył mi jedno - "synku, jak widzisz czołgi i ludzi z karabinami, to spie... jak najdalej od nich". Może dzięki temu żyję.
Od razu rozjaśnię niektórym:
- strzelanie do ludzi - ZŁE i godne potępienia,
- pałowanie BEZ POWODU - ZŁE i godne potępienia.