Religia na maturze?

Okazuje się, że powoli, aczkolwiek konsekwentnie zmierzamy do Rzeczpospolitej Jednej Wiary, Roman Wicepremier ogłosił, że już w 2010 roku będzie można zdawać maturę z religii. Chciałem napisać dłuższy wywód dlaczego jest tak, a nie inaczej, ale w dzisiejszej Trybunie znalazłem niemalże to samo, sam chciałem napisać - zwięźle i na temat:

Na początku religia miała być ostatnią lekcją nauczaną za darmo. Potem Kościół zaczął domagać się pieniędzy dla swoich nauczycieli, lekcje wciśnięto do środka rozkładów zajęć, przedmiot umieszczono na świadectwie. Następnie kler otoczył swoją „opieką” przedszkola i szkoły wyższe. Teraz przyszedł czas na zrównanie religii z matematyką i językiem polskim. Także na maturze. A już „czarni” w nieoficjalnych rozmowach przebąkują, że nauka religii lub etyki powinna być obowiązkowa.

Zastanawiam się kiedy do Ustawy Zasadniczej zostanie wpisana Jedyna Słuszna Wiara oraz obowiązek uczęszczania na msze. Czy taka ma być IV RP? Gdzie tolerancja i neutralność światopoglądowa oraz laicyzm państwa? Dlaczego Premier jeździ za m.in. moje pieniądze na rocznicowe obchody katolickiego (?) radia publicznie znanego jako niesprzeciwiające się głoszeniu antysemityzmu? Dlaczego nie pojechał tam jako obywatel Kaczyński? Przecież rząd reprezentuje wszystkich, a nie tylko katolików i tych wierzących w Rydzyka.



Komentarze gości

  1.  Krup 19 grudnia 2006, 10:56:26

    Ja pier*lę wszędzie to samo. Co Ci do cholery przeszkadza matura z religii? Naprawdę przeszkadza Ci, że ktoś chcący w swojej przyszłości zostać teologiem/katechetę będzie miał ułatwione zadanie? Ku*wa żałosne podejście, bo religia to nie może być, no jak to możliwe, żeby religia na maturze była. Tak kuźwa to jest taki sam przedmiot jak matematyka i język polski do cholery jasnej.

  2.  Olgierd 19 grudnia 2006, 11:01:43

    Rzecz w tym, że w pewnym momencie może stać się przedmiotem nienadobowiązkowym. <a href="http://olgierd.bblog.pl/wpis,wyznawcom;ra;pod;rozwage,685.html">Polecam także takie rozważania</a>.

  3.  Zal 19 grudnia 2006, 11:08:24

    Krup - pozwól, że spróbuję się wypowiedzieć mniej/więcej obiektywnie.

    Niech już sobie będzie religia na maturze. Niech to nawet będzie ta Jedyna Słuszna religia. Matura to obecnie tylko i wyłącznie wstęp na studia. Innej roli nie odgrywa - mając tylko maturę niewiele można. Toteż zgadzam się na religię na maturze. Uczelnie wyższe i tak same wybierają przedmioty, które są punktowane przy wstępie na studia. Może to pomoże KUL'owi? :P

    Co do tego, iż religia i np. matematyka to taki sam przedmiot to... guzik prawda. Wiedza, która zawarta jest na religii może być przerabiana na lekcjach języka polskiego. Wszak w programie poświęcono całkiem sporo miejsca Biblii. Zaś wysiłek potrzebny do uzyskania wysokiej oceny z matematyki jest niewspółmierny z wysiłkiem włożonym w "naukę" religii. Może i studia teologiczne mają związek z nauką - wszak to całkiem trudna sprawa - ale sama religia w szkole wyższej to dziecinada.

    Z drugiej zaś strony - jeżeli religia w szkole średniej ma pełnić rolę wychowawczą to czemu nie. Ja i tak przez to przechodzić nie muszę. A społeczeństwu zapewne się przyda - nawet jeżeli tylko na niewielką część wpłynie.

    Jedno tylko pytanie - dlaczego muszę finansować lekcje religii chrześcijańskiej? W momencie, gdyby wprowadzono inne rozwiązania - to czemu nie, miałbym wybór. Ale w tym przypadku jestem niechętny opłacaniu lekcji. Nie lubię być przymuszany.

    I na sam koniec - ja rozumiem emocje, ale jak wszyscy będą "mięsem" rzucać to z jakiejkolwiek rozmowy nici będą.

  4.  Zal 19 grudnia 2006, 11:09:56

    "...sama religia w szkole wyższej..."

    Oczywiście chodziło mi o szkołę średnią.

  5.  Zal 19 grudnia 2006, 11:11:47

    Z drugiej strony - gdyby zamiast "religii" było "religioznawstwo" to jestem jak najbardziej ZA.

  6.  Bratbud 19 grudnia 2006, 11:17:54

    Po pierwsze nie laicyzm państwa, tylko jego niewyznaniowość. To subtelna, ale spora różnica.
    Po drugie neutralność światopoglądowa to językowy bubel.

  7.  Krup 19 grudnia 2006, 11:18:12

    No właśnie tak coś mi nie leżało z tą szkołą wyższą. ;p

    Olgierd: gdybanie pozostaw sobie. "Może" stać się przedmiotem nienadobowiązkowym. Może, może, morze, morze...

    Zal: patrz moja nowa notka. Również nie jestem za tym, aby ta matura była tylko z jedynej słusznej religii. Ale z drugiej strony, studia teologiczne mimo, iż podejmują tematykę innych religii to jednak skupiają się na katolicyźmie. Bo w końcu i absolwenci tam ŚWIADOMIE idący chcą w przyszłości mieć coś wspólnego z tą właśnie religią. Z kolejnej jednak strony może istnieją ludzie, którzy chętnie studiowaliby wszystkie inne religie na jednym kierunku. No, ale tu już trzeba by zreformować szkolnictwo wyższe, a nie o tym temat.

    Taka matura pomoże właśnie uczelniom teologicznym bo innego celu nie ma. Tak samo jak polski pomaga uczelniom humanistycznym, a matematyka technicznym, informatycznym itp.

    I tak, to są, a przynajmniej powinny być takie same przedmioty. Niestety dzisiejsza religia jest prowadzona raczej jak to ja nazywam jako "wychowanie katolickie" i nijak ma się do tego jaka naprawdę powinna być. Bo kwestię innych religii zaledwie dotyka koniuszkiem palca na kilku godzinach zajęć. Niemniej jednak wysiłek włożony w nauczenie się matematyki jak i zasad religii może, a nawet śmiem twierdzić, iż jest taki sam jeśli ktoś chce się dobrze tego przedmiotu nauczyć. W matematyce musisz rozumieć hiperbole i w religii musisz rozumieć hiperbole. ;)

  8.  zirytowany Twoim stylem wypowi 19 grudnia 2006, 11:18:52

    Kto Ci naopowiadał takich głupot, że Polsce jest jakaś tolerancja czy coś? :D Nigdy nie było nie będzie.

    Poza tym wybór masz, bo jak nie chcesz chodzić na religię chodzisz na etykę. I bez względu a Twój stosunek do kościoła słuszności etyki już nie podważysz.

    Co do matury średnio mi się podoba ten pomysł ale polityków mamy takich jak sobie wybraliśmy zgodnie z panującym ustrojem w którym jesteś głosem mniejszości musisz się dostosować.

  9.  Erwin 19 grudnia 2006, 11:22:57

    Religioznawstwo? Bzdura! Lepsza byłaby filozofia, na której prezentowano by różne prądy filozoficzne, od religijnych, po racjonalne. A nauczanie religii katolickiej? Owszem, ale nie w szkole i nie za moje pieniądze.

  10.  Bratbud 19 grudnia 2006, 11:25:10

    @Erwin: to nie płać podatków. Poza tym, mówiąc brutalnie, mrówką jesteś na drodze żarn rzeczywistości. Demokracja, po prostu.

  11.  Zal 19 grudnia 2006, 11:27:47

    Krup - zgadzam się z Tobą. A co do różnic w podejściu do samej religii np. w liceum to kwestia tego, iż zapewne każdy z nas miał zapewne zupełnie inaczej prowadzone lekcje. Ja np. wiedzy nie posiadałem, a przez pierwsze dwa lata (w trzeciej klasie zrezygnowałem) otrzymywałem 6. Wysoka ocena zależałą de facto od obecności.

    Na ten temat można by toczyć dyskusje latami ;]

  12.  Zal 19 grudnia 2006, 11:31:34

    "zirytowany..." - Hmm... co do etyki to dostęp do niej nie jest gwarantowany. Jest ona niejako opcjonalnym elementem, a przez to i bardziej zaniedbanym niźli inne zajęcia. Może i w teorii funkcjonuje, ale w praktyce nie. W naszej szkole dyrekcja uznała, iż lepiej przenieść religie na krańce planu lekcji i osobom, które nie mają zamiaru na religię uczęszczać dać wolne niźli dla ~80% klasy (tj. około 25 osób z 30 w klasie) utworzyć etykę.

  13.  Zal 19 grudnia 2006, 11:37:44

    I na zakończenie - tak w gruncie rzczy to i tak mało mnie obchodzi, co się teraz stanie z maturą, czy też szkołą średnią. Wszelkie problemy na tym etapie sprawiają, iż młody człowiek staje się bardziej zaradny. Oczywiście mocno uprościłem sytuację, ale tego typu przeciwności rzadko kiedy w istotny sposób utrudniają życie.

    I racja - tolerancja, równość, obiektywizm i inne tego typu słowa to tylko słowa. Pewne "ideały" (nawet nie wiem, czy słuszne), których obecnie się nadużywa. Przecież tego nigdy nie było, nie ma i nie będzie. Z prostej przyczyny - to nienaturalne ;]

  14.  Biały 19 grudnia 2006, 11:54:43

    Nie rozumiem, dlaczego wszyscy uważają za oczywiste, że droga na studia teologiczne powinna prowadzić przez nauczanie wyznaniowe. Przy wstępie na takie studia powinno się badać wiedzę, a nie jakość wiary. Tymczasem my tu mówimy o kościelnych lekcjach, które „przypadkowo” odbywają się w szkołach i za publiczne pieniądze.

  15.  Bratbud 19 grudnia 2006, 12:25:14

    @Biały
    Po pierwsze nie ma w Polsce żadnego zainteresowania ze strony środowisk, ogólnie mówiąc, areligijnych tym, żeby albo upowszechnić nauczanie etyki [znajomy etyk z uprawnieniami nauczycielskimi pracuje jako nauczyciel wiedzy o kulturze] albo przedstawić program religioznawczy. Protesty sprowadzają się w sumie do jednego postulatu, czyli usunięcia religii ze szkół.
    Jako katolik uważam za oczywiste, że dla nauczania religii byłoby lepsze, gdyby uczęszczały na nią osoby tym zainteresowane. Ale pewno należę do mniejszości.

  16.  Biały 19 grudnia 2006, 12:51:17

    A niby dlaczego środowiska areligijne miałyby się interesować upowszechnianiem religioznawstwa (etyka obok religii w kontekście matury i wstępu na uczelnię nie jest żadnym rozwiązaniem)? Najwyraźniej nie odczuwają takiej potrzeby. A środowiska religijne potrafią zaproponować tylko nauczanie wyznaniowe, a rozsądnej propozycji (uzależnianie prawa wstępu na państwową uczelnię od wyników nauczania wyznaniowego rozsądnym nie jest) już nie?

    Nie, nie zależy mi na wyrzucaniu religii ze szkół. Chcę tylko, by zajęcia, które chce sobie urządzić grupa osób celem wspólnej praktyki religijnej bądź nauczania wyznaniowego, miały właściwą takim zajęciom rangę koła zainteresowań.

  17.  dely 19 grudnia 2006, 12:51:30

    @Krup - nie tyle przeszkadza mi matura z religii, co powolna katolizacja szkół. Kiedyś religia była takim przedmiotem, na który chodziło się do przykościelnych salek POZA SZKOŁĄ - i tak być powinno. I to z pewnością nie jest taki sam przedmiot jak matematyka czy j. polski.

    @Zal - oczywiście masz rację, finansowanie lekcji religii z budżetu MEN jest niedopuszczalne, bo przecież te pieniądze można przeznaczyć na pozostałe przedmioty. Natomiast nie masz racji, że wiedza zdobyta na lekcjach religii w jakikolwiek sposób przyda się na studiach. Czy to będzie KUL czy co innego. Otóż w szkole średniej miałem lekcje religii - z ciekawości poszedłem na kilka. Prowadził je ksiądz z którym podczas lekcji rozmawiało się o wszystkim tylko nie o religii czy też wierze. Etyki nie było - brak nauczycieli. Dodatkowo religia była w środku zajęć - co powodowało wielce edukacyjne siedzenie w szatni / na boisku i palenie papierosów.

    @zirytowany - patrz wyżej.

    @Bratbud - w pełni się z Tobą zgadzam, żeby uczęszczały na nią osoby tym zainteresowane, a nie osoby, które potrzebują 45 minut luzu.

  18.  Bratbud 19 grudnia 2006, 13:00:04

    @Biały
    Wspomniałem o religioznawstwie, bo przedstawiciele grupy, której religia w obecnej formie się nie podoba [Środa, Jaruga-Nowacka, Szczuka, Olejniczak, Borowski, Szyszkowska] często sami o takim religioznawczym przedmiocie mówią. Jeżeli nie przedstawiają propozycji, to są po prostu niekonsekwentni.

  19.  Biały 19 grudnia 2006, 13:03:03

    A to oni mówią, że chcą taki przedmiot wprowadzić, że posądzasz ich o niekonsekwencję?

  20.  Bratbud 19 grudnia 2006, 13:09:00

    Powinni powiedzieć "chcemy wprowadzić religiznawstwo" bo "forma lekcji religii musi zostać zmieniona" to już za słabo brzmi, żeby ich potem posądzić o niekonsekwencę?
    Pomijam już fakt, że mieli 2001-2005 żeby spełnić obietnice zmian w tym przedmiocie poczynione w latach 1997-2001.

  21.  dely 19 grudnia 2006, 13:19:18

    Myślę, że odpowiednią wypowiedzią byłby powrót religii do salek przykościelnych jako zajęć dodatkowych, niewliczanych do średniej.

    Religioznawstwo w szkołach średnich - dobry pomysł, tylko skąd wziąć wykładowców? W szkołach podstawowych - nie.

  22.  Biały 19 grudnia 2006, 13:19:30

    Zmiana formy lekcji religii to nie to samo, co wprowadzenie religioznawstwa. Ja sobie świetną realizację zmiany formy lekcji religii wyobrażam właśnie jako sprowadzenie religii do statusu koła zainteresowań. Religioznawstwo pojawia się w rozważaniach lewicowców jako akceptowalna forma lekcji na temat religii, ale jakoś nigdy nie słyszałem, żeby którakolwiek z wymienionych osób domagała się wprowadzenia religioznawstwa do szkół.

    Faktem jest, że przez cztery lata ze strachu przed Kościołem nie zrobili w kwestii religii nic – i o to już mam do nich pretensje.

  23.  Bratbud 19 grudnia 2006, 13:27:10

    @Biały
    O zmianę formy lekcji religii, czyniącą z niej przedmiot religioznawczy na pewno apelowała [tak, wiem... nie domagała się] Szyszkowska (niedostępny już na gazeta.pl wywiad w Dużym Formacie). Źródła w przypadku Borowskiego nie jestem w stanie przytoczyć, ale mam wrażenie, że to było w jakimś talk-show albo telewizyjnym wywiadzie.
    Co oczywiście zakończyć należy, że domaganie się ma zazwyczaj miejsce w przypadku bycia w opozycji.

  24.  salvadhor 19 grudnia 2006, 13:31:16

    Tak czytam i widzę, że wielu stawia znak równości między chrześcijaństwem a religią. A co z innymi wyznaniami ? Zaczniemy palić na stosie innowierców, skoro już teraz odbiera im się możliwość zdawania religii na maturze, a katolicy niby to prawo mają ?

  25.  Biały 19 grudnia 2006, 13:34:49

    Ano, jeśli ktoś rzeczywiście apeluje, czy tam domaga się, to o konkretne propozycje rzeczywiście wypada zapytać.

    Wobec tego nadmienię tylko, że mnie osobiście się ten pomysł z zamianą na religioznawstwo nie podoba. Nie wierzę, żeby wiele to zmieniło w praktyce, a tylko dostarczyłoby listka figowego dla obowiązku uczęszczania.

  26.  Bratbud 19 grudnia 2006, 13:45:39

    @Biały
    W chwili obecnej ISTNIEJE możliwość takiego poprowadzenia "Wiedzy o kulturze", żeby miała charakter religioznawczy. Przy czym ten przedmiot jest takim workiem: mała ilość godzin i masa tematów.
    Co do formy koła naukowego chyba jest problem osoby, będącej opiekunem, ale nie znam prawa/kodeksu szkolnego w takiej sytuacji.

  27.  Bartini 19 grudnia 2006, 15:02:50

    Zgadzam się z dely'm - religia tylko w kościele, dla chętnych do chodzenia na ten przedmiot.
    Szkoła niestety jest już tak sklerykalizowana, że religia jest wplatana pomiędzy inne przedmioty, toteż mój młodszy brat, który jest w gimnazjum, musi przez godzinę siedzieć w bibliotece/świetlicy, bo na pranie mózgu moi rodzice się nie zgodzili.
    I koniec z dotowaniem kościoła przez państwo.

  28.  Biały 22 grudnia 2006, 01:53:35

    @Bratbud:
    „Co do formy koła naukowego chyba jest problem osoby, będącej opiekunem, ale nie znam prawa/kodeksu szkolnego w takiej sytuacji.”

    To jest mimo wszystko techniczny, a nie zasadniczy problem.

  29.  Bratbud 22 grudnia 2006, 09:01:28

    @Biały:
    Po prostu nie jestem pewien, czy nie ma obowiązku, żeby osoba prowadząca koło była zatrudniona przez szkołę. I faktycznie problem to techniczny.

Zostaw opinię.