Uprzedzenie
Bardzo lubię czytać felietony Daniela Passenta na jego blogu, uważam zresztą, że jest to jeden z lepszych, najbardziej treściwych dzienników, jakie można spotkać w naszej sieci. Co więcej, do dnia dzisiejszego z wszystkimi opiniami pana Daniela zgadzałem się w całej rozciągłości. Niestety przeczytawszy wczorajszy wpis pt. "Wszystkiego najgorszego!" jestem nieco zażenowany.
Otóż pan Daniel komentuje pomysł szefa stowarzyszenia krematoriów w Danii, polegający na tym, aby wykorzystywać (sprzedawać na rynku) ciepło wytworzone podczas spalania ciał:
Może jestem ulepiony z innej gliny niż luteranie, którzy stanowią 85 proc. mieszkańców Danii, ale nie mieści mi się w głowie, że taki pomysł narodził się i ma zostać wprowadzony w życie zaledwie jedno pokolenie po epoce pieców (...). Pomysł wykorzystania energii z krematoriów kojarzy się z wykorzystaniem ciepła, jakie wydychały kominy Brzezinki. Do tego nie byli zdolni nawet hitlerowcy.
Chyba nieco się pan Daniel zagalopował w swoim toku myślenia. Zgodnie z Jego światopoglądem należałoby zakazać produkcji mydła i materaców, oraz kategorycznie zabronić budowania krematoriów w ogóle! Zastanówmy się dlaczego w Danii żyje się dostatnio, a w Polsce nie. Dlatego, że Duńczycy potrafią myśleć i nie pozwalają na marnotrawstwo, a polak przez swoje zabobony woli żyć w biedzie.
Co złego jest w wykorzystywaniu marnującej się energii? Czy ludzi w duńskich krematoriach zamienia się w popiół wbrew ich woli? Skąd, sami wolą poddać swoje ciało spaleniu miast budować wielkie groby z wymyślnymi pomnikami z marmuru. Nie muszą się prześcigać w tym, która rodzina ma większy i bogatszy grób, przy bardziej lub mniej reprezentacyjnej alejce. Pod takim, a nie pod innym drzewem.
trackback
Twoja notka przypomina mi pewną anegdotę. Nie jest to dokładny cytat, bo nawet nie pamietam czy o tym czytałam, czy ktoś mi opowiedział.
Jeden z profesorów, bodaj filozof, został zaatkowany tekstem : co powiedzą nastepne pokolenia o nas, zjadających mięso. Przyszłe pokolenia patrząc na nasze cmentarze będą się zastanawiały dlaczego tyle białka się marnowało.
Ja jestem z pokolenia jedzącego mięso. Dlatego rozumiem Passenta. Jest miejsce na sacrum i miejsce dla profanum.
Ale gdzie tu profanum, bo nie za bardzo rozumiem? Ja wyraziłem tylko swoją opinię nt. porównywania krematoriów zwłok do hitlerowskich komór gazowych.
A ja - jak zwykle i na szczęście, bo cenię (dość egoistyczne to) ludzi, którzy rozumują dokładnie jak ja, często i gęsto - zgadzam się z delym :)
@bezdźwięczne: Powiem w ten sposób: sacrum dla różnych ludzi ma rozmate wymiary, a wydaje mi się że stosunek wymiaru sacrum do profanum jest wprost proporcjonalny do ilorazu wiary danej osoby do jej podejścia pragmatycznego. I dlatego pewnie niektórych to oburza. Mnie nie. Nie stać nas i naszych przyszłych pokoleń na typowo kościelne i wszelakie nie wiadomo w imię czego podejście do życia. Trzeba zacząć myśleć bardziej racjonalnie. Czyli właśnie porzucić te zabobony. Takie jest moje zdanie.
A propos... Znaczy bardziej komentując ostatni akapit wpisu.
Jeszcze tego publicznie nie mówiłem, u siebie nie mam zamiaru tym emanować i pisać, w pracy nikomu nie powiedziałem (ach te małomiasteczkowe plociuchy coponiektóre...), ale... na takim skromnym forum mogę wspomnieć.
Mój ojciec został skremowany 19 grudnia. Tym, którzy mogliby być oburzeni, powiedzieliśmy, że pogrzeb będzie później, w rodzinnym mieście. Ale na szczęście, wtajemniczonych nie oburza fakt, że pogrzebu po prostu nie będzie. Zgodnie z wolą ojca. Była uroczysta ceremonia pożegnania z wystawieniem trumny tuż przed spaleniem. Świecka. A komentarze były z wielu naprawdę stron typu "Ja przepraszam, nie wiem czy to wypada, ale jeśli można tak powiedzieć, to bardzo nam się podobało, jak na coś takiego." Ale zbaczam z tematu. Urna stoi w pokoju na szafce, na wygospodarowanie bardziej "szlachetnego" miejsca poczeka. Jest też pomysł (także zgodnie z JEGO wolą) żeby prochy rozsypać w szczególnym dla Niego miejscu, ale to jest już prawnie zabronione u nas, więc powiedzmy że nie wspominałem o tym :)
I jeszcze nawiązując do poprzedniego, dla mnie i mojej rodziny TO jest sacrum. W domowych pieleszach i zgodnie z wolą Człowieka, a nie ludu, dla którego to jest straszliwe profanum.
R.i.P.
Nie mam nic przeciw kremacji. Sama o tym myślę. Chowanie, ceremonie pogżebowe to nie tylko Kościół. Właśnie prochy Twojego Ojca są dla Ciebie sacrum i oburza Ciebie zakaz rozsypania prochów w miejscach, które wybrał Ojciec, bo wola jego jest dla Ciebie równie ważna. Zupełnie czym innym jest praktyczne użycie energii.
Ale właśnie jedno nie kłóci się z drugim. To znaczy fakt czy energia ze spalenia zostanie spożytkowana czy stracona, na moje sacrum nie wpływa, ani na wolę Ojca. Co więcej - twierdzę, że lepiej gdyby była właśnie spożytkowana.
Zgadzam się, nie widze w tym jakiegoś zła. Ale jakoś nie mógłbym sobie wyobraźić moich ciepłych grzejników, z myślą "Oo, ale dzisiaj nieźle palą" :>
I o to chodzi. Takie pęknięcie w furtce, które pozwala na kolejne kroki. Ludzie w pewnym wieku stają się nieekonomiczni. Przepraszam, ale dziwnie mi się wiąże. Nie chcę by to poszło w tym kierunku. To jak szachy. Trzeba przewidywać następne posunięcia, aż po szach i mat.
mnie jakos otrzasa ten pomysl ale to zapewne kwestia wychowania i tradycji. bo niby skad mamy rozne przyzwyczajenia i wstrety? to jak z homosexualizmem. jestem naprawde tolerancyjna i nie mam nic przeciwko tak teoretycznie jak praktycznie. jak mlody kiedys do domu przyprowadzi narzeczona o imieniu stefan to zaakceptuje ten fakt. ale jakos widok dwoch calujacych sie namietnie facetow mnie otrzasa. i czemu? bo mi to wbili w leb.
@mrau: dokładnie po twoim komentarzu wyskoczyło mi na powiadomieniach (tak a propos): Do śledzonego joggera został dodany nowy wpis: http://blog.jajcus.net/2007/01/06/jak-homofobi-zniszczyli-geniusza