Bez litości

Hitem, wiadomo, ostatnich dni jest Raport. Dla mnie jednak ważniejszą, a z pewnością ciekawszą sprawą jest przepychanka między Obozem Dwóch Takich i jego przeciwnikami dotycząca doniosłości bądź błahości określenia "dureń".

Myślę, że Prezydent Wałęsa powiedział publicznie to, czego boją się powiedzieć Polacy - jeden bowiem powiedział dosadnie i stał się najbardziej rozchwytywanym bezdomnym w Nadwiślańskim Kraju. Lech Wałęsa jest impulsywnym, prostym człowiekiem - a u takich wypowiedzi wędrują, bez zbędnych przeszkód, z głowy przez język do uszu słuchających. Dlatego też jest on jednym z najbardziej poważanych polskich polityków i, z pewnością, najmocniej rozpoznawanym Polakiem na świecie. Takim ludziom wybacza się więcej i również należy ich bardziej szanować niż to robią niektórzy.

Owym niektórym okazał się świeżo upieczony Minister Obrony, A. Szczygło, za pomocą którego urzędujący Prezydent odzyskał MON. Powiedział on, że Wałęsa:

zdradził cały ruch "Solidarności" wygrywając wybory w grudniu 90 roku i później idąc we współpracę z postkomunistami, z wszystkim co najgorsze

Otóż chciałbym zauważyć, że to właśnie dzięki Wałęsie tacy ludzie jak Szczygło mogą piastować jakiekolwiek stanowiska państwowe i mówienie w kategoriach zdrajców o osobie, dzięki której poprzedni system upadł bez jednego strzału jest nieco żenujące. Do ogniska dołożył urzędujący Prezydent, który stwierdził, że nie będzie się "zniżał do poziomu pana Wałęsy".

Jak to jest, że elektryk ze Stoczni Gdańskiej potrafi sobie zjednać cały świat, gdziekolwiek nie pojedzie tam jest witany jako bohater narodowy, jako jedna z osób, które zmieniły świat, a we własnym kraju (i to przez obóz władzy) jest nazywany zdrajcą? Dla obecnych włodarzy nie ma osoby, której nie można byłoby opluć, zdyskredytować i zmieszać z błotem - tylko kto będzie następny?



Komentarze gości

  1.  makowski 21 lutego 2007, 16:33:50

    i on go zdradził jeszcze ZANIM go zbudował!
    i PO TO go zbudowal -- aby Zdradzić...
    taki perfidny...
    no!

Zostaw opinię.