Takich chcemy!

Nie mam w zwyczaju chwalić księży, chociażby dlatego, że większość z nich uważa się za co najmniej nadludzi, lub "tylko" wybranych, ze słowem których należy się zgadzać zawsze i wszędzie. Nie zdarzyło mi się też aby duchowny, który odwiedza domy "po kolędzie" usiadł i porozmawiał tonem innym niż urzędowy — wszakże są oni pasterzami, a nie nadzorcami... No ale cóż, nie można mieć tego co się chce itp.

Natomiast bardzo mi się zawsze podobały wypowiedzi Prymasa Glempa, co prawda ostatnio jest go co raz mniej, ale to też świadczy o nim pozytywnie - nie "prze na szkło" jak to mają w zwyczaju niektórzy, nie tworzy własnej telewizji — po prostu robi to, co do niego należy. Niemalże na potwierdzenie moich słów może świadczyć ostatni wywiad, jaki Prymas udzielił Dziennikowi:

"Nauczanie Kościoła w kwestii ochrony życia jest jednoznaczne. Jednak państwo to nie jest Kościół, nie wszyscy Polacy są chrześcijanami. Zobowiązanie wszystkich, także niekatolików, do reguł, jakie obowiązują w Kościele, byłoby ryzykowne"

Piękne i mądre słowa. Glemp mówi jeszcze, że:

"Starałem się kontynuować linię prymasów(...) przede wszystkim Stefana Wyszyńskiego. Polega ona na oddziaływaniu przez Kościół na społeczeństwo, ale nie poprzez przyspieszanie przemian politycznych, lecz raczej poprzez wskazywanie rozwiązań zgodnych z Ewangelią"

O, o, o! panie Rydzyk (celowo nie "ojcze Rydzyk") weź pan i bierz pan wzór z tych, którzy mimo zajmowania o wiele wyższych stanowisk potrafią sobie zdać sprawę z tego, że żyjemy w państwie świeckim, a Kościół nie ma za zadanie kierować polityką, ani się do niej mieszać.

Podniesiemy średnio gładziutko

No i stało się. Od następnego roku szkolnego ocena z religii bądź etyki będzie wliczana do średniej na świadectwie. Fakt ten zawdzięczamy Ministerstwu Edukacji, ale przede wszystkim Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu.

Ministerstwo dąży widać do podniesienia wyników w nauce nie za pomocą strukturalnych instrumentów, które podniosą ogólny poziom wiedzy uczniów tylko za pomocą "zakulisowych" machlojek. Wspomnieć tylko wyśmiany i zdelegalizowany przez Trybunał Konstytucyjny pomysł przyznawania matur uczniom, którzy jej faktycznie nie zdali.

Pozostaje tylko odwieczny problem co zrobić z dziećmi, które nie będą chciały uczestniczyć w lekcjach z księdzem, a na posadzie nauczyciela etyki będzie wieczny wakat? Posadzić ich w szatni, żeby sobie np. palili papierosy? A może skierować za karę do zamiatania boiska szkolnego? W związku z i tak przepełnionym planem lekcji nie ma pewnie co liczyć, że zajęcia "z przedmiotu dodatkowego" będą ustawione jako pierwsze, bądź kończące zajęcia.

Kolejna sprawa to dlaczego przedmiot nazywa się "Religia"? Czy to oznacza, że np. muzułmanie też będą mogli uczyć się o swojej wierze? Co z wyznawcami judaizmu i prawosławia - będą oddzielne klasy w których uczyć będą rabinowie i popi? Dlaczego mamy ich dyskryminować - tylko dlatego, że są w mniejszości? Czy o tym też pomyślała Komisja Wspólna Rządu i Episkopatu? W ogóle dlaczego w tejże komisji uczestniczą przedstawiciele tylko jednego wyznania?

Nie wspomnę już, że na lekcjach religii wystawia się zawsze na koniec semestru piątki, a etyk będzie wymagał uczenia się... Miejmy nadzieję, że lewica i tym razem stanie na wysokości zadania i skieruje ten pomysł tam, gdzie trzeba

PS. U bycika też się na ten temat kłócą.

Mówią żony

Po sławnym podpisie pani prezydentowej teraz do głosu dochodzi, nie chcąca być gorsza, pani wicepremierowa — Barbara Giertych. O ile się nie mylę, jest to pierwsze wystąpienie żony Ministra Edukacji, miejmy nadzieję, że ostatnie.

Otóż p. Barbara raczyła stwierdzić, że:

Zabójstwo dziecka nienarodzonego powinno być karane dożywociem, jak zabójstwo dorosłego

Widać po kim ma poglądy, to niezaprzeczalne. Teza ciekawa, tylko według mnie należy się najpierw zastanowić kogo tak naprawdę należałoby ukarać tymże dożywociem!

Czy będzie to tylko lekarz, czy może również ojciec (drżyjcie listonosze!), który spowodował śmierć dziecka poczynając je? A może odwrotnie - ukarać urodzone dziecko, które poprzez swoje narodziny spowodowało śmierć matki, lub jej kalectwo?

Osobiście uważam swoje pomysły na aktualizację prawa karnego za równie błyskotliwe. Może jeszcze jakieś?

Józek, przegrałeś

Nie ma innego tematu ostatnimi dniami niż tzw. "taśmy Oleksego". O samym "incydencie" napisano już wszystko, nawet więcej niż się faktycznie zdarzyło. Nie popisał się również Aleksander Kwaśniewski, który zaskakująco, według mnie, nazwał Oleksego zdrajcą - przez co niechcący uwiarygodnił to, co Oleksy wygadywał u Gudzowatego.

Dziwią mnie też wypowiedzi reszty polityków, którzy poprzez opowiadanie, że język Oleksego jest niedopuszczalny, robią z siebie niewiarygodnie wielkich aniołków, "bułka przez bibułkę" itp. Tak, jakby oni wypowiadali się ZAWSZE parlamentarnym językiem. Nie można tak, powiedzieć o takiej sytuacji, że to hipokryzja to mało, naprawdę za mało. Nikt bowiem nie uwierzy, że żaden z pozostałych polityków SLD (względnie innych opcji) nie plotkuje w podobny sposób w prywatnym gronie. I nie mówmy, że SLD jest złe, bo akurat w tym momencie udało się nagrać Oleksego, bo nawet i najwięksi adwersarze lewicy wiedzą dobrze, jak jest gdzie indziej!

Według mnie Oleksy nie zrobił nic złego, po prostu rozgoryczony odsunięciem go od decyzji "porozmawiał" sobie z bliskim znajomym, tak jak robi to pewnie większość polityków. Natomiast karygodnym, niewybaczalnym błędem, tym co jego najbardziej pogrążyło to było zaprzeczanie, później łajanie się, na końcu obiecanki nt. "naprawienia szkód". Jak, do cholery, wygląda w oczach przyszłych wyborców taki polityk, który przeprasza za to, co mówi? Józef Oleksy powinien miast przepraszać stanąć na konferencji i powiedzieć, że tak, powiedział to co Państwo słyszeli, tak, takie jest moje zdanie, tak, mam prawo do własnej oceny. Stanowczość to jest coś, za co szanuję innych polityków, do niedawna również Oleksego.

Bard, czy może nie?

Ten wpis będzie jak zwykle (mam nadzieję) kolejnym z tych, uznanych przez większość osób za oburzający lub co najmniej wielce kontrowersyjny. Mam bowiem zamiar wystąpić z bezczelną polemiką na temat "barda" Solidarności - Jacka Kaczmarskiego.

Co prawda jest takie powiedzenie, że o zmarłych nie mówi się źle, ale całą winę zrzucę na PiS, który ustami Jacka Kurskiego sprezentował Sejmowi uchwałę upamiętniającą 50-tą rocznicę urodzin Kaczmarskiego. Wszyscy wychwalają tegoż piosenkarza za jego "walkę śpiewem i poezją" z "systemem", poświęcenie dla ojczyzny i takie tam inne. Mało z nas tymczasem wie, że ten "patriota" zwyczajnie zwiał z Polski, zaznaczę że z Wolnej Polski, tej o którą tak "walczył" aby sobie prowadzić spokojne życie w Australii, niejako przy okazji zrzekając się polskiego obywatelstwa. Takie rzeczy jak alkoholizm, maltretowanie rodziny pominę, bo może faktycznie nieładnie będzie mówić o zmarłych.

Sytuacja powyższa powróciła dzięki wspomnianemu Jackowi Kurskiemu, ale także i dzięki córce Kaczmarskiego, która pozbawiona polskiego obywatelstwa przez patriotycznego tatusia oraz mamusię stara się teraz je odzyskać lobbując u kogo się da - od Gazety aż po Sejm i MSZ. Może by tak jej nie oddawać, bo za kilka lat wyjedzie do USA i zrzeknie się polskiego paszportu - tym razem sama? Jaki ojciec taki syn córka?

A ti, a ti!

Proszę Państwa, oto mamy pierwszy chyba na świecie przypadek, kiedy to wicepremier szantażuje premiera! Otóż premier (do tej pory nie mogę wyjść z zadumy jak jest możliwa taka sytuacja) Lepper stwierdził, że:

Jeżeli Trybunał Konstytucyjny zdelegalizowałby Samoobronę, to występujemy z koalicji i są nowe wybory

No, wiecie. Trudno żeby zdelegalizowana partia współrządziła Polską, nawet jeśli miałaby to być IV Rzeczpospolita. Tymczasem polecam zwrócić uwagę na inną, według mnie bardziej niebezpieczną rzecz - Lepper niemalże wprost grozi, że po wyroku TK, będącego de facto jedynym organem w Polsce, który jest w stanie powstrzymać szalonych polityków, doprowadzi do poważnej destabilizacji politycznej kraju!. Zaiste - niesamowita sytuacja. Wszyscy wiedzieli, że mariaż z konieczności z Lepperem i Giertychem będzie trudną próbą dla braci Kaczyńskich, ale niestety ich pęd do władzy, niemalże po trupach, okazał się silniejszy i teraz panowie L i G testują premiera, na ile mogą sobie pozwolić.

Jak już pisałem wcześniej istnieje takie prawdopodobieństwo, że losy koalicji są już od jakiegoś czasu rozstrzygnięte i wicepremierzy po prostu zbierają kapitał przez niechybnie zbliżającymi się wyborami - ostatnie sondaże mówią, że Giertych radzi sobie coraz lepiej, a jego (oraz tatusia) występ przed Europą przysporzył mu wielu zwolenników wśród przyszłych wyborców. Co gorsza - takie wyniki sondaży mogą go zachęcić do jeszcze bardziej skrajnych wypowiedzi bez krępacji, przecież liczy się przetrwanie. Czas teraz obserwować ruchy Samoobrony - jeśli Andrzej Lepper zacznie się poważnie umizgiwać w stronę rolników względnie starych znajomych awanturników z blokad to znaczy, że należy odnaleźć swój dowód osobisty. Przyda się już niedługo.

Zero tolerancji?

Na początek zagadka, do kogo należą te słowa:

Nie nazywajmy tego inaczej, nie nazywajmy nigdy, że szambo jest perfumerią...

oraz

Jestem rozczarowany tymi władzami, tymi działaniami, że pozwalacie państwo na takie skandaliczne zachowanie.

Zorientowani już wiedzą, mniej zainteresowanym podpowiem, że mówił to, uwaga - DUSZPASTERZ, ksiądz, ojciec, zakonnik! Czy może mi ktoś wytłumaczyć ile jeszcze będzie tolerowana taka postawa osoby, której, podobno, przeznaczeniem jest krzewienie wiary, miłowanie bliźniego i takie tam inne... Ojciec Tadeusz taką oceną, krytyką sprawia wrażenie kogoś, kto jest bardzo wyjątkową osobą, z której opinią KAŻDY powinien się liczyć i ukorzyć po takim wyraźnym pogrożeniu palcem!

Czy naprawdę Rydzyk nie ma nikogo nad sobą, który potrafiłby trzasnąć pięścią w stół i w ciągu 10 minut wysłać niepokornego księdza na Madagaskar albo do Wietnamu? Nie jestem zwolennikiem kleru, nie chodzę na msze ani nie znam jego prawideł tudzież przyzwyczajeń, ale jeśli Kościół nie chce dalej budować swojego wizerunku poprzez pryzmat jednego duchownego z Torunia to powinien wreszcie zacząć działać bardziej stanowczo.

Nie do pomyślenia jest fakt, że jeden ksiądz może decydować kto wchodzi do Parlamentu (poprzednia kadencja LPR, teraz PiS), kto jest prawdziwym chrześcijaninem, a to szambem. Zaraz po zarzutach Rydzyka Prezydent pośpiesznie:

podkreślił, że "moja żona i ja to dwie oddzielne osoby". Zasugerował jednocześnie, że może mieć inne zdanie niż PiS ponieważ nie jest już członkiem tej partii.

Oczywiście, że tak, miliony moherów są wielką siłą, która może być użyta przeciwko PiS. Wstyd mi.

Jak to?

Kilka dni temu jeden z Wielkiego Rodzeństwa raczył stwierdzić, że:

socjalizm to był ustrój hołoty, dla hołoty

Otóż proszę mi wytłumaczyć jak to jest, że z jednej strony głosi się takie poglądy, a z drugiej strony za pomocą programu wyborczego przepełnionego socjalistycznymi hasłami (tanie państwo, równość społeczna, przywileje socjalne) zdobywa się władzę?

Myślę, że Premier zdecydowanie za daleko posunął się w swojej nienawiści do poprzedniego systemu oraz wyraźnie obraził wiele osób, które z pewnością nie zagłosują na jego ugrupowanie po raz kolejny. Jasne jest bowiem, że część elektoratu lewicowego (oczywiście nie tego "twardego") zagłosowała na PiS zwracając przede wszystkim uwagę na socjalistyczne postulaty - jak bowiem inaczej rozumieć hasło "Solidarne Państwo"? Czym ono się różni od postulowanej przez socjalistów "Równości" - wydźwiękiem, wyświechtanej już "Solidarności"?

Pryszła kryska...

A już myślałem, że ominie mnie najpopularniejsza ostatnio zabawa czyli wypisywanie pięciu głupot o sobie - publicznie. Wszyscy mnie wspaniałomyślnie pomijali, a tu z niedzieli Bartini zaskoczył mnie wywołaniem do tablicy. No cóż.

  1. Jako uczęszczający do podstawówki krasnal byłem miłośnikiem Świata Młodych oraz plakatów z sobotniego Dziennika Ludowego. Potrafiłem stać pod kioskiem od 6:00 rano - nawet podczas trzaskających mrozów. Nikt w to nie uwierzy, kto mnie zna teraz.
  2. Tak gdzieś do początku szkoły średniej miałem długie (białe!!!) włosy. Też trudno w to uwierzyć.
  3. Pierwszą twardą walutę (kilkanaście centów otrzymane od jakiegoś wujka) wydałem na napój Donald Duck w Pewexie.
  4. Paliłem papierosy z Wojciechem Kowalczykiem.
  5. Nie powiem, bo to wstyd.

Jako kolejnych proponuję (mam nadzieję, że jeszcze nie byli): scannera, (salva)dhora, greyera. Wiem, że ma być pięciu, ale wszyscy pozostali już brali udział.

Minister Homofobii narodowej zbiera kapitał

Zbliża się półmetek rządów "Tercetu Egzotycznego" i powoli trzeba się zabierać do przygotowywania zrębów do nowej kampanii wyborczej, która jasno pokaże czy Naród dalej będzie chciał popierać Dużego Romana i jego przybocznych d. Wszechpolaków. Pomysłem na ową kampanię będzie, jak widać po ostatnim wystąpieniu w Heidelbergu, masa kontrowersyjnych wystąpień na europejskiej arenie.

Nie ważne, że takie wystąpienia podkopują już i tak słaby wizerunek Polski na świecie, nie mówiąc już o lokalnym starokontynenckim podwórku. A może właśnie to jest najważniejsze? Żeby pokazać, że Polskie Rodziny mają w najgłębszym poważaniu integrację i mówienie wspólnym głosem w Europie, kiedy wkracza się na tereny, na których zdanie LPR jest zupełnie odmienne. Czy jest to celowe działanie, najpierw publikacja M. Giertycha, później występ R. Giertycha?

Kto wie czy teraz rada polityczna LPR nie śledzi z zapartym tchem wyników sondaży z ostatnich dni aby sprawdzić czy ta taktyka jest słuszna, czy należy iść właśnie w tą stronę? Do wyborów jeszcze chwila - jest czas na ewentualną kolejną próbę - może tym razem na innym froncie.

Szkoda, że taka kampania jest prowadzona członka rządu, szkoda, że cierpimy na tym my wszyscy. Co prawda myśli Giertychów nie są odzwierciedleniem stanowiska całego rządu, ale jak wyglądamy w oczach Europy? Jako zaścianek - przecież ktoś musiał ten LPR wybrać do reprezentowania na salonach, tego Romana żeby siedział w rządzie, tego Macieja - by reprezentował Polskę w Parlamencie Europejskim.