Bard, czy może nie?
Ten wpis będzie jak zwykle (mam nadzieję) kolejnym z tych, uznanych przez większość osób za oburzający lub co najmniej wielce kontrowersyjny. Mam bowiem zamiar wystąpić z bezczelną polemiką na temat "barda" Solidarności - Jacka Kaczmarskiego.
Co prawda jest takie powiedzenie, że o zmarłych nie mówi się źle, ale całą winę zrzucę na PiS, który ustami Jacka Kurskiego sprezentował Sejmowi uchwałę upamiętniającą 50-tą rocznicę urodzin Kaczmarskiego. Wszyscy wychwalają tegoż piosenkarza za jego "walkę śpiewem i poezją" z "systemem", poświęcenie dla ojczyzny i takie tam inne. Mało z nas tymczasem wie, że ten "patriota" zwyczajnie zwiał z Polski, zaznaczę że z Wolnej Polski, tej o którą tak "walczył" aby sobie prowadzić spokojne życie w Australii, niejako przy okazji zrzekając się polskiego obywatelstwa. Takie rzeczy jak alkoholizm, maltretowanie rodziny pominę, bo może faktycznie nieładnie będzie mówić o zmarłych.
Sytuacja powyższa powróciła dzięki wspomnianemu Jackowi Kurskiemu, ale także i dzięki córce Kaczmarskiego, która pozbawiona polskiego obywatelstwa przez patriotycznego tatusia oraz mamusię stara się teraz je odzyskać lobbując u kogo się da - od Gazety aż po Sejm i MSZ. Może by tak jej nie oddawać, bo za kilka lat wyjedzie do USA i zrzeknie się polskiego paszportu - tym razem sama? Jaki ojciec taki syn córka?
trackback
Też jakoś dziwi mnie święte oburzenie w artykule, że córeczka Kaczmarskiego może zostać deportowana. No skoro nie ma obywatelstwa, bo sie jej rodzice go zrzekli, to trudno, co ma do tego jej nazwisko?
A o Kaczmarskim nie będę pisał. W ogóle.
Jeśli o zmarłych się nie pisze źle, to nie pisz. Po prostu. On nie ma prawa się teraz wypowiedzieć, nie ma prawa o tym mówić. Takie moje zdanie.
Tyle, że Kaczmarski sam za barda Solidarności się nie uważał. Dorobili mu gębę barda bo występował na spotkaniach opozycji. Ale występował też w miejscach, gdzie znaczną część publiki stanowili działacze partyjni i zbytnio się z tym nie krył. Na szczęście dla niego opozycjoniści tolerowali go i to co robi. A jakim kawałem sk...la był sam dobrze wiedział i czasem nawet chwalił się swoim cynicznym zachowaniem a czasem sam siebie piętnował. Kabotyn. Polecam jego powieść pt. „Autoportret z kanalią” gdzie w krzywym zwierciadle przedstawił sam siebie opisując wszystkie swoje wady. Nie myślę o nim źle, ale też nie afirmuję jego osoby jako kryształowej postaci, której należy stawiać spiżowe pomniki. Cenię i lubię jego twórczość. Po prostu. Był człowiekiem, był sobą, robił to co robił, robił co uważał za stosowne. I tyle.
Kaczmarskiego bardzo szanuję, Gazetę Wyborczą też czytam i lubię, ale z córką Kaczmarskiego to lekka przesada - ona niczym się nie wsławiła, a więc nie zasługuje na specjalne traktowanie, a taki problem ma przecież więcej osób.
Ale może i dobrze, że to nagłośnili, bo zyskają na tym też osoby w takiej samej sytuacji jak ona.
pozwoliłem sobie kiedyś już o tym napisać. w zbliżonym tonie; choć daaawno temu...;-)
(a więc nie "wszyscy wychwalają";-)