Józek, przegrałeś

Nie ma innego tematu ostatnimi dniami niż tzw. "taśmy Oleksego". O samym "incydencie" napisano już wszystko, nawet więcej niż się faktycznie zdarzyło. Nie popisał się również Aleksander Kwaśniewski, który zaskakująco, według mnie, nazwał Oleksego zdrajcą - przez co niechcący uwiarygodnił to, co Oleksy wygadywał u Gudzowatego.

Dziwią mnie też wypowiedzi reszty polityków, którzy poprzez opowiadanie, że język Oleksego jest niedopuszczalny, robią z siebie niewiarygodnie wielkich aniołków, "bułka przez bibułkę" itp. Tak, jakby oni wypowiadali się ZAWSZE parlamentarnym językiem. Nie można tak, powiedzieć o takiej sytuacji, że to hipokryzja to mało, naprawdę za mało. Nikt bowiem nie uwierzy, że żaden z pozostałych polityków SLD (względnie innych opcji) nie plotkuje w podobny sposób w prywatnym gronie. I nie mówmy, że SLD jest złe, bo akurat w tym momencie udało się nagrać Oleksego, bo nawet i najwięksi adwersarze lewicy wiedzą dobrze, jak jest gdzie indziej!

Według mnie Oleksy nie zrobił nic złego, po prostu rozgoryczony odsunięciem go od decyzji "porozmawiał" sobie z bliskim znajomym, tak jak robi to pewnie większość polityków. Natomiast karygodnym, niewybaczalnym błędem, tym co jego najbardziej pogrążyło to było zaprzeczanie, później łajanie się, na końcu obiecanki nt. "naprawienia szkód". Jak, do cholery, wygląda w oczach przyszłych wyborców taki polityk, który przeprasza za to, co mówi? Józef Oleksy powinien miast przepraszać stanąć na konferencji i powiedzieć, że tak, powiedział to co Państwo słyszeli, tak, takie jest moje zdanie, tak, mam prawo do własnej oceny. Stanowczość to jest coś, za co szanuję innych polityków, do niedawna również Oleksego.



Komentarze gości

  1.  scanner 25 marca 2007, 21:18:42

    Niestety, ale stanowczość i wiarygodność to dwie cechy, które nasi politycy tracą z prędkością rosnącą wykładniczo w czasie.

Zostaw opinię.