Podniesiemy średnio gładziutko
No i stało się. Od następnego roku szkolnego ocena z religii bądź etyki będzie wliczana do średniej na świadectwie. Fakt ten zawdzięczamy Ministerstwu Edukacji, ale przede wszystkim Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu.
Ministerstwo dąży widać do podniesienia wyników w nauce nie za pomocą strukturalnych instrumentów, które podniosą ogólny poziom wiedzy uczniów tylko za pomocą "zakulisowych" machlojek. Wspomnieć tylko wyśmiany i zdelegalizowany przez Trybunał Konstytucyjny pomysł przyznawania matur uczniom, którzy jej faktycznie nie zdali.
Pozostaje tylko odwieczny problem co zrobić z dziećmi, które nie będą chciały uczestniczyć w lekcjach z księdzem, a na posadzie nauczyciela etyki będzie wieczny wakat? Posadzić ich w szatni, żeby sobie np. palili papierosy? A może skierować za karę do zamiatania boiska szkolnego? W związku z i tak przepełnionym planem lekcji nie ma pewnie co liczyć, że zajęcia "z przedmiotu dodatkowego" będą ustawione jako pierwsze, bądź kończące zajęcia.
Kolejna sprawa to dlaczego przedmiot nazywa się "Religia"? Czy to oznacza, że np. muzułmanie też będą mogli uczyć się o swojej wierze? Co z wyznawcami judaizmu i prawosławia - będą oddzielne klasy w których uczyć będą rabinowie i popi? Dlaczego mamy ich dyskryminować - tylko dlatego, że są w mniejszości? Czy o tym też pomyślała Komisja Wspólna Rządu i Episkopatu? W ogóle dlaczego w tejże komisji uczestniczą przedstawiciele tylko jednego wyznania?
Nie wspomnę już, że na lekcjach religii wystawia się zawsze na koniec semestru piątki, a etyk będzie wymagał uczenia się... Miejmy nadzieję, że lewica i tym razem stanie na wysokości zadania i skieruje ten pomysł tam, gdzie trzeba
PS. U bycika też się na ten temat kłócą.
trackback
"Lewica" do tej pory sama dała "Katolickiemu" narodowi religie w szkołach, wiec na pewno jej teraz nie zabierze.