Tylko krowa nie zmienia poglądów
Jestem widać krową.
Wiodącym tematem (obok tak pobocznych, jak poszukiwanie gejów gdzie się tylko da) ostatnich dni są strajki lekarzy. Wszystko, co sądzę w tym temacie można znaleźć w moich poprzednich notkach i nic się nie zmieniło, mimo czasu, który upłynął.
Po raz wtóry napiszę to samo: nie szkodźcie - przecież to jedna z Waszych podstawowych maksym, której powinniście się trzymać! Weźcie się do roboty, na którą się zdecydowaliście, a jak nie to zapraszam uprzejmie do kopania rowów lub budowania dróg na Euro 2012 - zarobicie więcej - tacy fachowcy są teraz w cenie. I nikt nie będzie Wam wmuszał (tak mówicie!) łapówek.
A i opalić grzbiet można, aura sprzyja.
trackback
A czym szkodzą? Zwolnią się z pracy i pojadą. Zaś na ich miejsce nie przybędzie nowych dopóki płace będą śmiesznie niskie (bo 80% studentów medycyny rozważa wyjazd, zaś lekarzy z Ukrainy, Bułgarii, Rumunii, itp nie skusi polskie bagno). Co do bajek o napływie siły roboczej z Rumunii, warto przyjrzeć się ile osób napłynęło z owej Rumunii od jej wstąpienia do Unii. Bo mając do wyboru bagno w Polsce, czy pracę chociażby w Hiszpanii, wybór jest dość oczywisty.
Szkodzą tym, że przychodząc chory do lekarza nie zostanie Ci udzielona pomoc. A to jest IMO karygodne.
Lekarze, którzy strajkując odmawiają pacjentowi prawa do opieki medycznej, łamią osobiście i dobrowolnie składane Przyrzeczenie Lekarskie (http://pl.wikipedia.org/wiki/Przyrzeczenie_Lekarskie) . Są różne sposoby walki o swoje prawa, ale akurat nieprzyjmowanie pacjentów, odwoływanie operacji itp. powinno być karane z urzędu. Choćby i odebraniem prawa do wykonywania zawodu.
To się zwolnią z pracy i wtedy im będzie można skoczyć z tymi groźbami.
Zwolnienie z pracy nie zwalnia ich od przyrzeczenia ;) Poza tym po co uczyli się tyle lat - po to żeby ot tak machnąć ręką i powiedzieć "za taką kasę to nie będę ratować ludzi"?
Żałosne.
Uczyli się po to, by sprzedać swoje usługi. Inni się nie uczyli i pewnie inaczej się cenią. Tak czy siak to oni decydują za jaką kwotę chcą pracować.
Ale kto im kazał się uczyć na lekarza? Wg mnie to jeden z zawodów, w którym BARDZO powinno się liczyć powołanie. Chcesz zarabiać - zostań posłem albo złodziejem.
Rynek oraz zainteresowania im "kazały". Dlaczego im ktoś musiał kazać? Może dokonali analizy rynku i stwierdzili, że im się to opłaci?
A leczenie z powołaniem już od dawna nie ma zbyt wiele wspólnego. To jest biznes - prywatna opieka zdrowotna w Europie kwitnie, w Polsce zaś następuje jej ekspansja.
No to coś kiepska ta analiza. Poza tym jak ktoś traktuje niesienie pomocy chorym jako interes to przepraszam uprzejmie, ale nie tędy droga.
Niech prywatna opieka kwitnie - mamy wolny rynek.