Szkoły rewiami mody?

Przedwczoraj mieliśmy okazję (chyba we wszystkich telewizjach) obejrzeć galę mody zorganizowaną w łódzkiej hali Expo przez, uwaga, wicepremiera i ministra edukacji Romana Giertycha. Na tej, niewątpliwie pokazowej, imprezie można było oglądać niewątpliwy sukces ministra - mundurki szkolne, oraz rzeczonego w otoczeniu swojej świty - wszyscy z bananami na twarzy, jak to im się pięknie udał pomysł.

Przy okazji jak na dłoni widać było kto tak naprawdę zarobi na pomyśle ministra - producenci odzieży, który prześcigali się w prezentowaniu swoich pomysłów na wygląd dziatwy szkolnego. Nie muszę chyba tłumaczyć, że przy okazji otworzyło się szerokie pole do popisu dla wszelakiej maści spekulantów - wybierzcie nasze mundurki, a my coś tam pod stołem przekażemy dla Szanownej Komisji Wybierającej Outfit.

Kto na tym straci - wiadomo - rodzice, którym do szkolnej wyprawki dojdzie kolejny wydatek na ubranie dziecka zgodnie z obowiązującą normą. Następną sprawą jest to, że mając określony budżet na wyprawkę łatwiej będzie zrezygnować z książki do danego przedmiotu ponieważ takową dziecko może sobie pożyczyć od kolegi - mundurka już nie.

Tymczasem przez media przelewają się informacje o opóźnieniu zakupu nowych gimbusów, nieprawidłowościach w dofinansowywaniu wypoczynku dzieci i inne. Ja osobiście nie jestem w stanie sobie wyobrazić w jaki sposób ubiór może pomóc w edukacji dziecka.

Uprzywilejowani

Od kilku dni toczy się przez całą Wolskę dyskusja na temat opodatkowania Kościoła - pomysł wysunęła Federacja Młodych Socjaldemokratów w liście do prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Pominę w tym wpisie z pewnością podły, poniżej pasa komentarz bp. Pieronka natomiast chciałbym się skupić na istocie rzeczy. Otóż według mnie nie jest to pomysł całkowicie pozbawiony sensu, dlaczego bowiem ja otrzymując np. darowiznę (odpowiednik instytucji tacy) od mojego kolegi (III grupa podatkowa) muszę zapłacić od niej 12% podatku, a Kościół nie? Czyż to nie jest najzwyklejsze w życiu uprzywilejowanie?

Skoro ustaliliśmy, że Kościół Katolicki jest uprzywilejowany to należy się zastanowić dlaczego? Czy dlatego, że jest to największa organizacja kultu religijnego w Polsce? To dlaczego TP S.A. jako największy operator telefoniczny nie jest zwolniona z podatku? Chyba zły argument. To może dlatego, że Kościół jest najstarszą kultywowaną religią? Chyba nie, bo takiego Peruna, Świętowita względnie Trygława czci się znacznie dłużej.

A może społeczność Joggera zna odpowiedź na pytanie "Dlaczego Kościół Katolicki jest uprzywilejowany w kwestii płacenia podatków?".

12 groszy

Tak, dla zdecydowanej większości społeczeństwa efektem obniżenia składki rentowej będzie pogrubienie portfela o przysłowiowe 12 groszy. We wszystkich niemal periodykach publikowano już tabelki, z których każdy mógł odczytać ile to "szmalu" mu przybędzie dzięki wspaniałomyślności rządu. Niektórzy nawet się ucieszyli, że wreszcie obniżane są podatki. Ale...

Tak naprawdę większość z wolskiego narodu pewnie nawet nie zauważy, że coś im przybyło - natomiast ci, którzy zarabiają DUŻĄ kasę z pewnością ucieszą się z (dopiero u nich) zauważalnie większych przychodów. Rząd tymczasem stwierdzi, że nagle powiększa się niedobór w budżecie i coś będzie musiał podwyższyć, wtedy uderzy to w najsłabszych czyli tych, którzy dostali po 12 groszy podwyżki...

A nie można było zrobić tak, że te kilka procent, które dla nas, szarych obywateli zarabiających średnią krajową (a nawet i mniej) znaczą tyle co 2 paczki papierosów więcej w miesiącu, przeznaczyć np. na ochronę zdrowia? A może na edukację. Skumulowane "12 groszy" dałyby znaczną kwotę, która mogłaby rozwiązać wiele problemów. A tymczasem jak zwykle cieszą się ci, którzy i tak mają dużo.

Panie prezydencie - zawetuj Pan!

Lista przebojów

Po teczkach nastała moda na listy. Jeszcze chwilę temu Wprost opublikował listę najbogatszych obywateli Wolski, a kilka dni temu gruchnęła wiadomość o "Liście Pięciuset".

Jak wszyscy wiedzą Trybunał Konstytucyjny wypunktował PiSowski pomysł na lustrację niemal jak Andrzej Gołota ostatniego przeciwnika na ringu, co prawda Jeremy Bates to nie topowy bokser, ale i z posłów obecnej koalicji prawotwórcy żadni. Co więc było zrobić, żeby podtrzymać przygasający ogień nagonki na "agentów", "TW" i "OZI" - zrobimy listę. Publikować jej nie będzie trzeba, bo nie wiadomo do końca czy wolno, ale zawsze może coś "wycieknąć" (powszechna praktyka IV RP).

Nie jest również ważne czy Lista będzie wiarygodna, bowiem nie tacy jak p. Kurtyka nie sprawdzali czy przypadkiem dane są zgodne z rzeczywistością (vide lista prekursora obrzucania błotem - p. Macierewicza, czy też jego najnowsze dzieło - Raport) wystarczy, że powiemy, że LISTA JEST. Oczywiście należy na nią wciągnąć polityków z pierwszych stron gazet (teraz chyba też trzeba pisać: z pierwszych ekranów portali), najlepiej opozycji ze szczególnym wskazaniem na SLD - lud kupi, przecież to komuchy.

Nikt się jednak nie zastanawia, że oczernić kogoś jest niezmiernie łatwo, przecież to tylko kilka stuknięć w klawiaturę i osoba jest publicznie napiętnowana. Niestety przeprosiny w momencie udowodnienia ewidentnej pomyłki i manipulacji to rzecz nieznana obecnej klasie rządzącej. Najwyżej stworzy się nową listę, albo... Przypominają się od razu słynne przeprosiny, które opublikował w prasie Andrzej Lepper.

Ja przepraszam...

...Ale czy może mi ktoś wytłumaczyć jak jest możliwe pogodzenie klasycznych liberałów (Demokraci.pl) i Socjalistów (SLD). Do tej pory (tzn. do momentu ogłoszenia nowej Konstytucji Programowej SLD) można było sobie to tłumaczyć jakimiś możliwymi zbieżnościami w zapatrywaniu się na Polskę, doświadczeniem politycznym osób kierujących obiema partiami i przede wszystkim pomysłem na odsunięcie od rządów PiS.

Po tym, jak SLD ogłosiło wspomnianą Konstytucję pozostało chyba już tylko odsunięcie PiS. Z jednej strony ta Konstytucja jest konieczna ponieważ wiele osób (jak np. moja skromna osoba) krytykowała jedynego przedstawiciela lewicy w parlamencie za zachowawczość i brak inicjatyw (sama krytyka, niekonstruktywna), a z drugiej jak wytłumaczyć fakt ogłoszenia dosyć mocno osadzonego w socjalnych przekonaniach dokumentu i jednocześnie bratania się z liberałami?

Chyba, że "They have a plan".

Endecka interpretacja historii

Na ile dobrym pomysłem było powierzenie stanowiska Ministra Edukacji endekowi o skrajnych poglądach - Romanowi Giertychowi pokazuje najdobitniej najnowszy Jego pomysł, na mocy którego we wrześniu br. powołana zostanie specjalna komisja, która zweryfikuje treść podręczników (m.in. historii, co za tym idzie to, jak pisze się w nich o Okrągłym Stole).

Wiadomo, jaką ocenę jednego z najważniejszych wydarzeń w historii Polski propaguje środowisko skupione wobec Giertychów - zdrada, targowica, układ i katastrofa. Czy dlatego wszystkie dzieci mają myśleć tak samo, jak popierany przez kilka procent społeczeństwa minister?

Dlaczego młodzież szkolna ma odczuwać piętno nie najlepszego wyboru Jarosława Kaczyńskiego oraz gierek koalicyjnych mających na celu rządzenie ponad wszystko?

Indoktrynacja dla najmłodszych

Jeszcze nie przebrzmiały echa dokooptowania oceny z religii do średniej ocen, a już mamy kolejny krok do budowania w Wolsce państwa wyznaniowego.

Otóż kuria biskupia zachęca rodziców do składania wniosków o wprowadzenie katechezy do przedszkoli! Jestem daleki od ferowania wyroków o tym jakoby w ten sposób kreowano wśród dzieci kolejnego pokolenia fanatyków religijnych (pot. moherów), ale coraz mniej zaczyna mi się podobać to, co się dzieje. W tej chwili wygląda to na fakt, że Kościół czując dobrą koniunkturę usiłuje "wepchnąć się" i uchwycić jak najwięcej przyczółków wiedząc, że prawdopodobnie za następnej ekipy tak łatwo i przyjemnie już nie będzie.

Co do samego wprowadzenia nauki takowej do przedszkoli to osobiście uważam to za pomysł ze wszechmiar chybiony, nie wyobrażam sobie bowiem, żeby trzylatki i nieco "większe" starszaki potrafiły zgłębić tajniki wspomnianej nauki duchowej. Co więcej, jestem zdania, że większość uroczystości takich jak chrzciny, pierwsza komunia czy nawet bierzmowanie powinno być przeznaczonych wyłącznie dla dorosłych, którzy są całkowicie w stanie sami zadecydować czy są gotowi na przystąpienie do tychże. W tej chwili np. komunia jest tłem dla wielkiego obżarstwa i tony prezentów dla dziecka, które traktuje przystąpienie do sakramentu nie jako przeżycie duchowe, a okazję do otrzymania tony prezentów oraz ewentualnego licytowania się z kolegami, który to dostał lepsze fanty.

Kolejna kwestia to pieniądze. Wiadomo bowiem, że księża za darmo (względnie "Bóg zapłać") wiary krzewić nie będą - czyż nie lepiej te pieniądze przeznaczyć na stworzenie dodatkowych miejsc w przedszkolach? Nie od dziś wiadomo, że do przedszkoli dostają się dzieci wybrane, dla wszystkich miejsc nie starcza. A może po prostu środki wpompowywane do kas kościołów spożytkować na dodatkowe zajęcia dla dzieci - sucha opłata czesnego za przedszkole to zaledwie część opłat związanych z porannym wysyłaniem dziecka, tańce, rytmika, angielski - za wszystko trzeba płacić dodatkowo!

Rozwiązań jest wiele, wg mnie dopłacanie do zbyt wczesnej indoktrynacji powinno znaleźć się na miejscu ostatnim.

Nieprawdopodobne?

Na blogu Piotra Gadzinowskiego znalazłem dziś wielce interesującą "prognozę" tego, co może (ma?) się stać z naszym ukochanych rządem w ciągu najbliższych miesięcy. Otóż po "odzyskaniu" kolejnego wysokiego stanowiska (chodzi o NIK) rząd ma się podać do dymisji. Ale tylko na chwilę...

Nieprawdopodobne, zbyt piękne? Jednak jest w tym plan - polecam przeczytać.

Nuff said

Trafne podsumowanie wizyty George'a Busha w Polsce:

Według prezydenta Kaczyńskiego rozmowy w Juracie dotyczyły: tarczy antyrakietowej, Kosowa, Francji, Niemiec, Rosji, UE, NATO. Według prezydenta Busha: Juraty, tamtejszego lasu, spaceru po tymże lesie, wnucząt polskiego kolegi, wolności, Białorusi, Ukrainy, Kuby, wolności i jeszcze raz wolności. Co obu przywódców połączyło? Władimir Putin. Prezydent Bush z zainteresowaniem przyjął propozycję Putina budowy wspólnego systemu antyrakietowego. Prezydent Kaczyński zapewnił Rosję, że ze strony Polski nic jej nie grozi.

Według polityków partii rządzącej w polskiej polityce zagranicznej (jak zresztą we wszystkim) jest tak dobrze, że nie było lepiej od 1989. Tylko dlaczego gdzie Prezydent USA nie pojedzie to siedzi dłużej niż w Polsce, nawet w Czechach, gdzie już praktycznie "przyklepano" stację radarową spędził więcej czasu.

Chociaż z drugiej strony ostatnio rozmawiał z nami kilkanaście minut... Trzy godziny to znaczny sukces. Źródło powyższego cytatu: Trybuna.

Italian job

Jak było wiadomo wcześniej w dniu dzisiejszym pracownicy marketów podjęli akcję protestacyjną skierowaną przeciw niecnym pracodawcom, którzy każą im pracować świątek, piątek i niedzielę (w szczególności).

Strajk włoski, ponieważ taką formę przyjęli pracownicy, polega na ultradrobiazgowym wykonywaniu swoich obowiązków - w tym przypadku na ręcznym wstukiwaniu kodów z opakowań zakupionych produktów. Wiadomo nie od dzisiaj, że do marketów nie chodzi się po jedno piwo, czy też dwie kostki masła - przeważnie wózki są wyładowane po same brzegi, a pchający je klienci ledwo docierają do kasy. Dziś czekała ich wielka niespodzianka - kolejki przy miejscu zapłaty przypominały ostatnie święta Bożego Narodzenia, albo i lepiej. I czy oto chodziło?

Oczywiście prawo do strajku należy się każdemu pracownikowi (o ile nie ogranicza go odgórnie żadna ustawa), ale należy się zastanowić czy z pewnością mają na tym cierpieć klienci?

Jak nie powinno się politykować

Nadzieje w stosunku do Wojciecha Olejniczaka były wielkie, że przywróci prawdziwie lewe oblicze SLD, zerwie z kolesiostwem i i nadszarpniętym wizerunkiem lewicy itp. itd. Że będzie lepiej i naród mający serce po lewej stronie odbuduje swoje zaufanie do socjalnych rządów - a tu klops.

Wczorajszym wystąpieniem, na którym zmieszał wszystkie pozostałe partie z błotem pogrzebał chyba doszczętnie wszelkie starania o przywrócenie dobrego wizerunku SLD, stało się to, czego się najbardziej obawiałem - lewica przejmuje najgorsze wzorce z PiS mówiąc, że "wszyscy są be - tylko my cacy". Konstruktywna opozycyjność skończyła się, teraz będziemy opluwać.

Dlaczego Olejniczak, w którym upatrywano "odrodziciela" polskiej lewicy, miast przygotowywać ustawy, przedstawiać kontrpomysły dla rządzących "nieudaczników" woli występować na trybunie i tylko krytykować? Czyż nie lepiej byłoby pokazać, że MOŻNA inaczej? Wiadomo kto ma większość i wiadomo, że te projekty nie przeszłyby, ale wtedy naród widziałby, że opozycja nie jest wyłącznie od krytyki i manifestacji, że SLD ma swój spójny wizerunek państwa, nad którym pracuje nie patrząc czy jest "u koryta" czy nie!

Niestety lewica upodabnia się powoli do PO, w której co prawda przycichły wewnętrzne konflikty, ale co krok informuje, jak to by nie było pięknie, gdyby to właśnie oni wygrali wybory - propozycji zero. Krytyki - w bród!

W kim w takim razie należy upatrywać lidera (z prawdziwie socjaldemokratycznymi ideałami), który dokona "zwrotu w lewo" w kolejny raz rozczarowującym SLD? Borowski - opuścił SLD, niby odcinając się od "brudasów". Miller - wg mnie liberalizm i socjał to dwa przeciwieństwa, może kiedy przedstawi więcej informacji na temat swojej "platformy socjalliberalnej" to naród będzie w stanie to zrozumieć. Janik, Szmajdziński - bez wyrazu. Napieralski - bulterier lewicy, nie udało mi się jeszcze usłyszeć z jego ust nic na temat programu, krytykanctwo natomiast wychodzi mu wybornie. Jak widać na horyzoncie pusto. Pewnie będzie kolejny Olejniczak z kapelusza...

O projekcie zwanym LiD nawet się nie wypowiem, ponieważ mam spory szacunek dla panów Mazowieckiego i Geremka, a nie chciałbym nikogo przypadkiem urazić.

I wszystko jasne

Okazało się, że wielce kontrowersyjne reality show w którym śmiertelnie chora kobieta miała obiecać swoją nerkę jednej z trzech osób tak naprawdę nie miało się wcale odbyć - była to zwykła mistyfikacja. Rzekoma "chora na raka mózgu" dawczyni okazała się być aktorką, z tym, że biorcy byli faktycznie chorzy.

Celem tej, budzącej sprzeciwy na całym świecie, "akcji" miało być zwrócenie uwagi opinii publicznej na prawdziwe problemy chorych borykających się z problemem znalezienia dawców, którzy mogliby uratować ich życie. Warto wspomnieć, że nawet bardzo liberalny w postępowaniu i ultrawstrzemięźliwy rząd Holandii skrytykował rzekomy reality show jako nieetyczny i niestosowny!

W Wolsce oczywiście na program poleciały gromy, wręcz walcem rozjechano sam pomysł jako, a jakże, niechrześcijański, zezwierzęcony oraz poniżający i nastawiony wyłącznie na zysk wręcz żerowanie na ludzkiej tragedii.

Ale popatrzmy na to z drugiej strony, na spokojnie i odpowiedzmy sobie na kilka prostych pytań:

  • czy sam pomysł wyboru biorcy jest nielegalny?
  • czy filmowanie tego jest sprzeczne z prawem?
  • czy zasięganie opinii, porady od widzów byłoby nieetyczne?
  • czy niestosowne jest dokładne poznanie osoby, w której będzie część mnie?

I przede wszystkim:

  • czy oglądanie tego reality show jest obowiązkowe???

O co więc chodzi? Gdzie tu kontrowersje? Dlaczego nie można pozwolić ludziom oglądać to, na co mają ochotę... Jeśli coś mi się nie podoba - nie oglądam, nie lubię posła Zawiszy - podczas jego wystąpień zmieniam kanał. Chodzi o to żeby mieć wybór i nie zmuszano nas do niczego!