I wszystko jasne
Okazało się, że wielce kontrowersyjne reality show w którym śmiertelnie chora kobieta miała obiecać swoją nerkę jednej z trzech osób tak naprawdę nie miało się wcale odbyć - była to zwykła mistyfikacja. Rzekoma "chora na raka mózgu" dawczyni okazała się być aktorką, z tym, że biorcy byli faktycznie chorzy.
Celem tej, budzącej sprzeciwy na całym świecie, "akcji" miało być zwrócenie uwagi opinii publicznej na prawdziwe problemy chorych borykających się z problemem znalezienia dawców, którzy mogliby uratować ich życie. Warto wspomnieć, że nawet bardzo liberalny w postępowaniu i ultrawstrzemięźliwy rząd Holandii skrytykował rzekomy reality show jako nieetyczny i niestosowny!
W Wolsce oczywiście na program poleciały gromy, wręcz walcem rozjechano sam pomysł jako, a jakże, niechrześcijański, zezwierzęcony oraz poniżający i nastawiony wyłącznie na zysk wręcz żerowanie na ludzkiej tragedii.
Ale popatrzmy na to z drugiej strony, na spokojnie i odpowiedzmy sobie na kilka prostych pytań:
- czy sam pomysł wyboru biorcy jest nielegalny?
- czy filmowanie tego jest sprzeczne z prawem?
- czy zasięganie opinii, porady od widzów byłoby nieetyczne?
- czy niestosowne jest dokładne poznanie osoby, w której będzie część mnie?
I przede wszystkim:
- czy oglądanie tego reality show jest obowiązkowe???
O co więc chodzi? Gdzie tu kontrowersje? Dlaczego nie można pozwolić ludziom oglądać to, na co mają ochotę... Jeśli coś mi się nie podoba - nie oglądam, nie lubię posła Zawiszy - podczas jego wystąpień zmieniam kanał. Chodzi o to żeby mieć wybór i nie zmuszano nas do niczego!
trackback
To by się wtedy nazywało: "Wolność mediów", "Swoboda wypowiedzi", "Demokracja"... w Lechistanie takie pojęcia budzą wstręt i obrzydzenie (baczność!) Klasy Rządzącej i Towarzyszy Koalicjantów (spocznij!)
Myślę, że konwergencja środków przekazu i zastąpienie przestarzałej tv super-szerokopasmowym Internetem ostatecznie zlikwiduje sens jakichkolwiek zapędów cenzorskich. Dodam jednak, że przykra jest świadomość, iż będzie to wykorzystywane do promowania tak niegodziwych programów jak ten opisywany tutaj. Ja nie chciałbym tego oglądać, ani podać ręki komuś kto w ten sposób zarabia na tych chorych ludziach.
Taka koncepcja programu to zwykłe skurwysyństwo, oczywiście nie mogę tego racjonalnie udowodnić - to moja subiektywna opinia. Robienie telewizyjnego cyrku ze śmiertelnej choroby budzi moją odrazę i nie ma tu znaczenia, że okazało się to mistyfikacją (ale jaka sława dla stacji!), nie ma też znaczenia misja jaką sobie do tego dorabiają twórcy. Zupełnie nie wiem co do tego wszystkiego mają te teksty o "Lechistanie" scanner, jeśli Polakom idea tego programu wydała się niemoralna - dobrze to o nich świadczy. Zaznaczam jednocześnie, że moja krytyka idei tego programu nie oznacza, że chciałbym by państwo cenzurowało go, gdyby faktycznie doszło do emisji.
@Hannibal: jaki niegodziwy program? Co w nim niegodziwego?
@Piotr: co jest "skurwysyńskiego" w takie koncepcji? Chodzi właśnie o wyjaśnienie Twoich racji. Nie widzę nigdzie robienia żadnego cyrku.
A o cenzurowanie nie mamy się co bać, bo chyba Polska byłaby ostatnim krajem, gdzie ten program by puszczono ;) Chyba, że w Superstacji.
Nie mogę wyjaśnić zbyt dobrze swoich racji, bo właśnie odczucie co do moralności czegoś nie jest racjonalne. Nic mądrzejszego ponad to, że gra ludzką chorobą budzi moją odrazę powiedzieć nie potrafię. Serio trudno uzasadniać takie odczucia. Jeśli w Polsce faktycznie żadna stacja czegoś takiego nie chciała by puścić - bardzo dobrze.
Ale jaka gra ludzką chorobą? Nie widzę tu nigdzie gry. Czy w związku z tym należałoby zabronić relacji w Dzienniku dot. chorób? Co z programami typu Uwaga czy też Interwencja, gdzie niemalże w każdym wydaniu jest prezentowana ludzka tragedia?
Nie widzisz różnicy między relacją a reality-show, wysyłaniem sms-ów (ok, wiem że ostatecznie się nie odbyło)?
Dążę do jednego, co jest złego w wysyłaniu sms-ów? Dlaczego zakładasz z góry, że te sms-y będą nieprzyzwoite, bądź nie skłoniłyby potencjalnego dawcę do konstruktywnego wyboru?
Utarło się, szczególnie u moralistów, stwierdzenie, że reality show są złe i degenerujące. Nikt natomiast nie zwraca uwagi na wspomniane przeze mnie "Uwagi", "Interwencje" czy np. rekonstrukcje zdarzeń w "997" - to potrafi być dopiero degeneracja, wręcz instrukcje dla potencjalnych przestępców ;)
serio nie potrafię konstruktywnie dyskutować z tobą na ten temat. Dyskutować o ocenie moralnej czegoś to tak jak kłócić się czy coś jest ładne czy nie, jakiekolwiek argumenty i tak tu nie przekonają, to zupełnie bez sensu.
Czarnobiaua: Każdy też powinien mieć możliwość rzucać gromy i rozjeżdżać pomysły walcem.
Chodzi wszak o wolność słowa.
Amen, lepiej bym tego nie ujął.
Ależ oczywiście, że powinien mieć możliwość - tu się zgadzam w całej rozciągłości. Rozmowa w komentarzach toczy się na temat wg mnie niesłusznego oceniania tego typu zachowań jako niemoralne i nieetyczne.
"Ale jaka gra ludzką chorobą? Nie widzę tu nigdzie gry"
No wiesz, generalnie Biedny Chory 1, BC2 i BC3 mieli pokazywać jacy są fajni i jak bardzo zasłużyli na przeszczep. W tle pojawia się różnica między tradycyjnym reality show, a tym- mianowicie zwycięzca zwykłego dostawał kasę i sławę, a w przypadku nerkowego- nerkę i szansę na normalne życie. W tradycyjnym reality show przegrany nie dostawał kasy. W tym nie dostawałby nerki. W sumie jakby nie choroba, to show po prostu by nie było.
Myślę, że kontrowersyjne byłoby głosowanie SMSami przez widzów na biorcę. Wbrew pozorom nie jest to zasięganie opinii widzów.
Ładując się w sytuację skrajną- wyobraź sobie sytuację, kiedy po wypadku potrzebujesz transfuzji krwi. Jest dawca, błyskawicznie urządzono stosowną transmisję połączoną z głosowniem SMSami - tak czy nie. No ale masz pecha, bo program oglądała widownia w 65% składająca się ze Świadków Jehowy/Scjentystów.
Tym niemniej pomysł zwrócenia uwagi na problem transplantologii osiągnął swój cel, więc cała dyskusja o tym, co by było gdyby chyba nie ma sensu.
A właśnie miałem o tym napisać - kontrowersyjność przyniosła skutek w postaci zgłoszenia się kilkunastu tysięcy osób, które zadeklarowały chęć zostania dawcami.
I co, kontrowersja potrafi uratować komuś życie. Wolność przekazu i mediów ponad wszystko! ;)
A czy ktoś tu w komentarzach miał coś przeciwko wolności mediów? :)