Uprzywilejowani
Od kilku dni toczy się przez całą Wolskę dyskusja na temat opodatkowania Kościoła - pomysł wysunęła Federacja Młodych Socjaldemokratów w liście do prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Pominę w tym wpisie z pewnością podły, poniżej pasa komentarz bp. Pieronka natomiast chciałbym się skupić na istocie rzeczy. Otóż według mnie nie jest to pomysł całkowicie pozbawiony sensu, dlaczego bowiem ja otrzymując np. darowiznę (odpowiednik instytucji tacy) od mojego kolegi (III grupa podatkowa) muszę zapłacić od niej 12% podatku, a Kościół nie? Czyż to nie jest najzwyklejsze w życiu uprzywilejowanie?
Skoro ustaliliśmy, że Kościół Katolicki jest uprzywilejowany to należy się zastanowić dlaczego? Czy dlatego, że jest to największa organizacja kultu religijnego w Polsce? To dlaczego TP S.A. jako największy operator telefoniczny nie jest zwolniona z podatku? Chyba zły argument. To może dlatego, że Kościół jest najstarszą kultywowaną religią? Chyba nie, bo takiego Peruna, Świętowita względnie Trygława czci się znacznie dłużej.
A może społeczność Joggera zna odpowiedź na pytanie "Dlaczego Kościół Katolicki jest uprzywilejowany w kwestii płacenia podatków?".
trackback
Bo pomógł się wydostać Polsce z komunizmu ;p?
Wałęsa i miliony obywateli PRL też pomogły - zwolnić ich z podatku?
cofam.. bo sie jeszcze ktoś obrazi..
Jeśli nie rozróżniasz tego, że ktoś daje pieniądze na kościół z dawaniem pieniędzy innej osobie to tylko należy współczuć... aj, znów ze mnie wychodzi anty-lewactwo ale niestety ten post tak strasznie śmierdzi prowokacją, że nie mogę się powstrzymać.
Swoją drogą ciekawe czy różnej maści fundacje płacą podatki od darowizn.
Ja rozumiem, że dla części społeczeństwa jest to dawanie pieniędzy na przedmiot kultu i dla dobra Kościoła itp. Ale popatrz na tą sytuację z pozycji niewierzącego, inaczej - z pozycji np. żyda względnie muzułmanina. Dla nich taki "proceder" będzie upokarzający ponieważ oni "nic nie czują" do Kościoła Katolickiego.
Zasada powinna być jedna: "Równi wobec prawa". I tego się powinni wszyscy trzymać. Nieważne, czy chodzi o podatki, zbrodnie, czy przekręty finansowe.
U brochy temat nieco bardziej rozwinięty. Sprawa nie ogranicza się do darowizn, ale także do dofinansowania budowy kościołów i opłacania przez państwo księży-katechetów.
Oficjalnie nie jesteśmy państwem kościelnym, więc czemu mam za to płacić?
Optymalnym IMO rozwiązaniem jest podatek na rzecz kościoła, oczywiście opłacany przez zarejestrowanych wiernych - tak jest np. w Szwecji.
Od razu okazałoby się ilu jest prawdziwych katolików.
Bo gdyby nasz bananowy PRL-Bis miał oddać KK to co mu zagrabił za komuny, to ...
Oddał już z nawiązką, dodatkowo teraz go dotuje.
A w ogóle to argument poniżej pasa, ale skoro tak to: ile KK nachapał się przez 2.000 lat swojego istnienia żerując na ciemnocie plebsu?