Siedzieć w domu, przymusowo!

Wspaniałomyślni posłowie z PiS przygotowują ustawę, zmieniającą przepisy Kodeksu Pracy, dotyczącą zakazu pracy w placówkach handlowych w 12 świątecznych dni w roku. Co najciekawsze to, to że projekt popiera również SLD tłumacząc swoją decyzję ustami posłanki Jarugi-Nowackiej, która stwierdziła, że:

wszystkim posłom chodzi o przepisy, które zabezpieczą przed wyzyskiem pracowników. Oceniła, że proponowana nowelizacja to krok w dobrą stronę, więc SLD poprze te rozwiązania.

Nie rozumiem, co jest w tym przypadku wyzyskiem pracowników? Ustawa jest w szczególności skierowana przeciwko dużym centrom handlowym. Ale przecież robotnik przychodzący pracować do marketu wie, że praca tamże nie jest siedzeniem na tyłku i przeglądaniem WWW względnie przerzucaniem papierków z jednej kupki na drugą. Nie chce tam pracować - idzie gdzie indziej, nie ma iść gdzie indziej - godzi się na pracę w święta i zarabia pieniądze.

Nie wiem czy posłowie nie widzą, czy może nie chcą widzieć, że obecnie naród jest tak zapracowany, że nie ma kiedy wybrać się na zakupy - niedziele i święta to niemal jedyne momenty, kiedy można zrobić większe zakupy nie spiesząc się przed zamknięciem sklepu. Kolejna sprawa to, to jak zareagują na takie zarządzenie pracodawcy, którym nagle spadną obroty? Zmniejszą ceny? A skąd, zmniejszą zatrudnienie - czy wtedy posłowie dadzą pieniądze bezrobotnym?

Moje rozumienie sytuacji dodatkowo zawiera fakt, że uchwalając takie zmiany Sejm ogranicza moją wolność wyboru, dlaczego w święto mam siedzieć w domu, kiedy akurat chciałbym zrobić zakupy lub zafundować dziecku zabawkę?

Nie tędy droga kochani wybrańcy narodu w poselskich ławach! Zamiast zakazywać spróbujcie skuteczniej egzekwować takie prawo, które już jest. Częściej i dokładniej sprawdzajcie czy przypadkiem gdzieś się naprawdę wyzyskuje pracownika przez łamanie jego praw, a nie zakazujcie jego pracodawcy zatrudniać kogoś, kto świadomie godzi się na pracę w święta (może przypadkiem jest niewierzący i nie świętuje niedzieli - każdego trzeba uszanować), a karzcie tych pracodawców, którzy wbrew woli pracownika zmuszają go do pracy wbrew panującemu prawu.



Komentarze gości

  1.  Zal 05 lipca 2007, 12:13:47

    Trudno się z Tobą nie zgodzić. Ja również wolałbym mieć wybór i sam podjąć decyzję dotyczącą tego, kiedy chcę mieć urlop.

    Rozsądny pracodawca (zdarzają się też mniej rozsądni) wie również, iż pracownik przepracowany to pracownik zmęczony, mało efektywny i często chorowity. A koszt zastąpienia dobrego pracownika innym, mniej doświadczonym jest wysoki.

    I jeszcze jedno - w normalnej sytuacji, kiedy to bezrobocie byłoby marginalne zapędy o których wspomniałeś w ogóle nie miałyby racji bytu. Może lepiej byłoby, gdyby władza zajęła się usuwaniem przyczyny, a nie leczeniem objawów ;p

  2.  czarnobiaua 05 lipca 2007, 12:19:37

    W tym sęk, że obecni rządzący wolą zdecydowanie bardziej karać i zakazywać niż ściślej egzekwować to, co wcześniej uchwalili!

  3.  Bratbud 05 lipca 2007, 13:18:58

    Hm, odnoszę przedziwne wrażenie, że lewicowe ideały opuszczają Cię w każdej sytuacji, w której ich wykorzystanie mogłoby Ci przynieść jakąś stratę. Tak, to była złośliwość i możesz wykasować ten komentarz, jeśli Cię wkurzył. Mam zrąbany dzień i wyżywam się gdzie tylko mogę.

  4.  przemek 05 lipca 2007, 13:42:12

    > Co najciekawsze to, to że projekt popiera również SLD

    W temacie gospodarki SLD to ultraliberałowie przy socjaluchach z PiS. Złoszczą się tylko, gdy jest jakiś pomysł PiS jest bardziej socjalistyczny, wtedy wrzeszczą o "niszczeniu gospodarki". ;]

  5.  czarnobiaua 05 lipca 2007, 13:57:28

    @Bratbud: mylne odnosisz wrażenie. Dla mnie po prostu wyzysk pracownika inaczej wygląda niż u posłanki Jarugi-Nowackiej. Zapomniała ona po prostu, że zakazując czegoś ogranicza wolność tych, którzy NAPRAWDĘ chcą pracować. Należy również przemyśleć jaki skutek społeczny będą miały takie zakazy.

    Powtarzam, lepiej SKUTECZNIEJ egzekwować obecne uregulowania niż narażać pracowników na utratę miejsca pracy. Nie wspomnę nawet o tym, że od kiedy SLD uznaje święta kościelne jako obowiązkowe do obchodzenia przez wszystkich obywateli Polski.

    Uważam, że poparcie tej ustawy to pierwszy efekt wpływu Kwaśniewskiego na to, co się dzieje w SLD.

  6.  przemek 05 lipca 2007, 14:12:33

    > Dla mnie po prostu wyzysk pracownika inaczej wygląda niż u posłanki Jarugi-Nowackiej.

    Całe szczęście, ale J-N, gdy jej to wygodne, nagina poglądy na tę sprawę. W tym tygodniu była gościem w Toku i w związku z tym tematem mówiła o "nieuniknionych negatywnych skutkach kapitalizmu, które musimy ponieść" wypowiadała się w innym tonie.

    A tak ogólnie - dla jednych "wyzysk", dla drugich "dobrowolność zawierania umów". Ludzie sami nauczyliby się dbać o swoje interesy, ale nie mogą, bo lewica uparcie chce to robić za nich. A skutki widać.

  7.  Kamelia 05 lipca 2007, 23:41:29

    "Ale przecież robotnik przychodzący pracować do marketu wie, że praca tamże nie jest siedzeniem na tyłku i przeglądaniem WWW względnie przerzucaniem papierków z jednej kupki na drugą. Nie chce tam pracować - idzie gdzie indziej, nie ma iść gdzie indziej - godzi się na pracę w święta i zarabia pieniądze."

    Praca owszem na tyłku, ale przynajmniej w jednym supermarkecie na tyłku są dosłownie pampersy dla dorosłych. Jeden pampers dla jednej osoby na jeden dzień, szczególnie dla kasjerek, żeby nie odchodziły do wc, a jak pozwolą takiej odejść to tylko jak znajdzie zastępstwo.

    Moim zdaniem zabranianie handlu w niedziele, czy jakieś święta to przesada, z resztą nie pierwsza i zapewne nie ostatnia, niestety. Są inne drogi do rozwiązania takich problemów. Czy rząd musi zawsze zaleczać zamiast wyleczyć problem? Zawsze musi używać "przeciwbólowych" zamiast dotrzeć do sedna sprawy, czemu tak jest i to wyeliminować/zmienić?

    Pozdrawiam

  8.  przemek 06 lipca 2007, 12:03:51

    > Są inne drogi do rozwiązania takich problemów.

    Należałoby najpierw odpowiedzieć na pytanie, czy to jest jakikolwiek problem.

  9.  Kamelia 06 lipca 2007, 12:14:31

    przemek - masz rację. Co do świąt myślę, że nie, ale z pewnością poszanowanie godności ludzi np. mojej znajomej w pampersach jest tu problemem. Dlatego uważam, że zawsze zajmują się wyzyskiem nie od tej strony. Wyzyskiem, bo jak inaczej ująć fakt, że de facto taka osoba nie może nawet iść do wc tylko ma pracować, pracować i pracować bez tak naprawdę jakiś przerw by na moment wyjść? Przecież ona nie chce wyjść na fajkę! Ludzie to nie roboty, swoje potrzeby mają. Z drugiej strony ludzie pracujący się na to zgadzają, gdyby Polacy w grupie powiedzieli NIE takim zachowaniom skończyłoby się. Ergo ludzie sami sobie winni, mandryl milczy.

Zostaw opinię.