Flashbang
Wczorajszy wieczór obfitował w sensacyjne wydarzenia, najpierw do dymisji podał się Tomasz Lipiec (tego akurat można się było spodziewać), a później nastąpiło "klu" dnia czyli dymisja wicepremiera, ministra rolnictwa Andrzeja Leppera. Media oszalały, w każdym programie informacyjnym można było zobaczyć Kogoś Ważnego mówiącego o kryzysie w rządzie, a główny zainteresowany czyli Andrzej Lepper siedział niemal płacząc u Moniki Olejnik.
Otóż była to mistrzowska, brawurowa i genialna akcja Jarosława Kaczyńskiego. Nie jestem jego fanem jeśli chodzi o styl rządzenia, nie podzielam poglądów PiS i jestem przeciwnikiem tego gabinetu, ale jeśli chodzi o strategię to (niestety) nie ma lepszego od Jarka Kaczyńskiego.
Ale o co chodzi? Oto, że nagle z wszystkich mediów oraz ust narodu zniknęła sprawa bezczelnych wynurzeń Rydzyka... I to było celem całej wczorajszej zawieruchy! Sprawa Rydzyka była tak niewygodna dla PiS, że postanowiono WCALE jej nie komentować i przenieść oczy (i uszy) narodu na inny odcinek frontu, nie mniej atrakcyjny dla mediów. Lepiej bowiem poświęcić Leppera wiedząc, że może dojść do rozłamu w Samoobronie i część posłów (szczególnie tych, którzy nie śmierdzą groszem, mają komornika na karku, a dieta poselska jest ich jedynym dochodem) będzie nadal popierać PiS, niż rezygnować z kilkuset tysięcy głosów słuchaczy Radia Maryja. Warto wiedzieć, jak już kiedyś pisałem, że elektorat RM jest o wiele bardziej zdyscyplinowany niż potencjalni wyborcy "przejęci" z innych ugrupowań.
Teraz wystarczy tylko podtrzymać ogień kilka dni, może tydzień, a wszyscy zapomną o Rydzyku zajmując się spekulacjami o dymisji rządu, skróceniem kadencji parlamentu, wyborach itp. A Rydzyk będzie wiedział, że może dużo.
Warto dodać, że opozycja była całą sytuacją tak zaskoczona, że przez kilka godzin nikt się na ten temat nie wypowiadał! Dopiero późnym wieczorem w TVN24 ukazała się postać Wojciecha Olejniczaka (słabo wyglądał, jakby go ktoś przed chwilą wyciągnął z łóżka względnie większej imprezy), który wygłosił (również łamiącym się głosem) przemówienie dot. zgłoszenia konstruktywnego wotum nieufności.
trackback
a moja szefowa dzis stwierdzila, ze jesli Rydzykowi sie upiecze to napisze do niego list, lub pojedzie osobiscie by mu przekazac... ze jest zajebisty heheh.
Nie to zeby go popierala, ale po prostu na niego nawet za przeproszeniem ptak nie narobi bo albo sie usunie, albo ptak sie przestraszy.
ciekawa teoria, ale może i faktycznie prawdziwa...
Jarek zauważył że wszystkie kluczowe stanowiska ma już obsadzone więc przystawki nie są mu już zbytnio potrzebne, tym bardziej że sejm zaraz będzie miał wakacje.
"Otóż była to mistrzowska, brawurowa i genialna akcja Jarosława Kaczyńskiego."
Otoz - moj drogi - nie. To znaczy tak, jesli zalozymy ze polityka jest sztuka osiagania celow doraznych. Wykrzykiwaniem hasel w celu przekierowywania uwagi gawiedzi. Dla mnie nie jest.
Polityka jest czyms wiecej niz dorazna socjotechnika. Niemcy ukuli taki przymiotnik: nachhaltig. Cos jest "nachhaltig" jesli kieruje naszymi poczynaniami nie natychmiastowa chec osiagniecia pozadanego efektu, lecz odpowiedzialnosc za dalekosiezne skutki tego co czynimy. Jesli bedziemy postrzegali (jesli nauczymy sie postrzegac) polityke nie jako igrzyska na dzis wieczor i medialny szum z perspektywa tygodniowa lecz jako pochodna obranej strategii oraz funkcje odpowiedzialnosci za panstwo i jego losy to ocena tego co robi piekny Jaroslaw musi wypasc inaczej. Mysle ze zapomnielismy po co ten czlowiek piastuje swe stanowisko. Zapomnielismy jako spoleczenstwo na czym polega umowa spoleczna, co to jest sektor publiczny i dla kogo on jest, co to jest sluzba publiczna. Zapomnielismy ze najwyzszym organem przedstawicielskim jest sejm a rzad nie jest zbiorowiskiem lapczywych na wladze ktorzy wygrali wybory lecz teoretycznie wyloniona przez ten sejm reprezentacja majaca wprowadzac ustawy sejmu w zycie. Zapomnielismy na czym polega demokracja przedstawicielska i zamiast tego pasjonujemy sie medialnymi igrzyskami z pogranicza sportu wyczynowego i showbiznesu. Kto komu przylozyl, kto kogo oskarzyl, kto kogo przechytrzyl. Zapominamy ze zadaniem szefa rzadu duzego kraju nie jest przechytrzanie nikogo lecz uzyskanie poparcia dla swego programu. Szkopol w tym ze o program nikt nie pyta. Zbyt zajeci jestesmy maglem, igrzyskami, dowalaniem, krytyka. A to nie jest polityka lecz politykierstwo. Roznica pomiedzy tymi dwoma pojeciami bardzo sie w naszym kraju zatarla. I to jest tragiczne.
Tak ze nie podziwiaj zrecznosci i sprytu Jaroslawa K. On jest premierem Rzeczpospolitej a nie kuglarzem w lunaparku. I nalezy od niego oczekiwac wiecej. Duzo wiecej....
@rmstemero: Aż się zakrztusiłem chipsem...
Ty napisałeś to poważnie, czy sobie z nas jaja robisz?
On piastuje stanowisko premiera. A jest tylko i wyłącznie człowiekiem, który jak znakomita większość ludzi ma silne parcie na władzę. I dla tejże władzy knuje spiski, przygotowuje odwracanie uwagi oraz mydli oczy miękką gadką w TV.
Tak robi (w różnym stopniu) każdy będący przy sterze (mniejszym lub większym). Jeśli tego nie widzisz, to może pora otworzyć oczy.
Nikt nie pyta o programy? Każdy obywatel pyta. Ale obywatel to taki ktoś, kto jest potrzebny tylko do osiągnięcia własnego celu danego polityka. Później niech się pospólstwo gryzie w pośladki z głody i braku perspektyw...
Proszę Cię.. Nie idealizuj i nie mieszaj pojęć. Politykierstwo uprawia obecna władza nie robią nic, aby było w kraju lepiej! My nie zapomnieliśmy po co on siedzi na tym stołku. Ale on zapomniał.
Jaro czy Lech mówili dzisiaj, że akcja z Endrju była dla nich zaskoczeniem. Być może ktoś im się wpieprzył między wódkę a zagrychę...
Całkiem niedawno mówili też, że wybudują 3 miliony mieszkań.
@scanner
wybacz ale widze to inaczej. Gdybysmy (jako spoleczenstwo) nie zapomnieli o co w tym wszystkim chodzi, nie uzyskalibysmy droga demokratycznych wyborow reprezentacji ktora najwidoczniej nie ma o tym pojecia. Akceptujesz przedmiotowosc obywateli ale domagasz sie jednoczesnie aby wybrany przez nich wladza traktowala ich podmiotowo.
Moja teza jest prosta: jakosc wladzy w demokracji parlamentarnej jest pochodna jakosci spoleczenstwa, jego zdolnosci do refleksji, jego wiedzy, doswiadczenia a przede wszystkim ilosci wysilku jakie jego przedstawiciele wlozyli w "nauczenie Sie" demokracji. Dlatego tez deficyty wladzy odzwierciedlaja deficyty tych ktorzy ja wybrali lub dopuscili do jej wyboru swa biernoscia i brakiem wyobrazni. Takie to dla mnie proste. Nie widze powodu aby sie krztusic. Najwidoczniej roznica pomiedzy politykierstwem i polityka jest dla wiekszosci zbyt subtelna i z tego wynika powszechna zgoda na to pierwsze. Obywatelom pozostawiajac role kibicow.