Miejsce w szeregu
Wczorajszy dzień przyniósł nam dodatkowe odpowiedzi na pytania o co tak naprawdę chodziło w poniedziałkowym zamieszaniu w rządzie. Otóż Jarosław Kaczyński uznał, że przyszedł już czas sprawdzić, jak zachowa się Samoobrona w momencie pozbycia się z rządu Andrzeja Leppera. Po pierwszym zrezygnowaniu z jego usług premier nie miał pewności, czy klub Leppera będzie na tyle zdecydowany by przeciwstawić się swojemu szefowi (pamiętne zapowiedzi: Samoobrona to Lepper, Lepper to Samoobrona) i przyjął go ponownie do rządu - teraz już takich wątpliwości nie było.
Co prawda Lepper na konferencji prasowej gorliwie podkreślał, że klub jednogłośnie zagłosował za opuszczeniem koalicji, ale widać było brak pewności, buty i zacietrzewienia w jego wypowiedzi. Posłowie Samoobrony za bardzo są zadłużeni, za bardzo przyzwyczaili się do opływania w stanowiska, mają za dużo zobowiązań aby gładko zrezygnować z możliwości współrządzenia krajem. I właśnie wczoraj powiedzieli Lepperowi NIE.
Według mnie to już koniec politycznej kariery byłego wicepremiera, ministra rolnictwa. Bez ślepego posłuszeństwa swoich popleczników nie będzie już taki mocny, jak dotąd. I ten moment doskonale wyczuł i wykorzystał Jarosław Kaczyński - upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu. Po pierwsze pozbył się nieobliczalnego i niewygodnego Leppera, a po drugie utrzymał większość w Sejmie zatrzymując "szable" z Samoobrony.
I tu dochodzimy do sedna sprawy, rządy PiS (a raczej JK) polegają na ciągłym zastraszaniu, intrygach i kwitach. Kiedyś mówiło się "pokaż człowieka, a znajdę na niego paragraf", a teraz można jeszcze więcej, szczególnie mając w ręku CBA, ABW, IPN nie mówiąc już o służalczej prokuraturze. Przykład Andrzeja Leppera dobitnie pokazuje, że każdego można zniszczyć i pozbyć się go w białych rękawiczkach. Posłowie LPR i Samoobrony już dawno zdali sobie sprawę, że w zamian za możliwość pomachania szabelką (konferencje prasowe Giertycha i Leppera) i stanowiska w terenie stanowią dla PiS jedynie siłę dostarczającą brakującą do większości liczbę głosów w parlamencie. Każde większe wychylenie zostaje natychmiast karcone pod byle pretekstem, a jeśli nie ma mocnych kart - zawsze można je "dodrukować" mając w ręku wcześniej wymienione służby.
trackback
Tym bardziej, że jak się okazuje, kwity na Endrju były sfałszowane...
Mądrze piszesz, zgadzam się w zupełności z Twoją opinia. Całe rządy PiS to jedna wielka intryga. Mam tylko nadzieję, że niedługo to się skończy...
Jezu, to Jędrek jest niewinny? Nie może być!
Na szczęście siatkarze odnieśli 13 zwycięstwo - więc mamy i pozytywne wiadomości. Tak, wiem, OT, ale nie chcę sobie psuć humoru .