Tam wczoraj była Polska
O ja głupi. Myślałem, że występ premiera, który stwierdził całkiem niedawno, że Ci, którzy nie są z nim są jak ZOMO to był jednorazowy wybryk niekonsultowany ze specjalistami od PR (czyt. pijaru).
Niestety wczoraj w Częstochowie Jarosław Kaczyński po raz kolejny uświadomił narodowi, że nie jest premierem wszystkich Polaków. Jasno i dobitnie stwierdził, że Polska jest tylko tam, gdzie jest On i popierający go tłum (im bardziej zagorzały - tym lepiej). Nie wiem gdzie w tym momencie byli wspomniani już wcześniej specjaliści, może by udało się powstrzymać wypluwającego z prędkością karabinu maszynowego pochwały dla zgromadzonych pielgrzymów premiera. Ale się nie udało.
Daleko mi od nazwania wczorajszego święta hucpą i spędem owczego, bezmyślnego tłumu. Szanuję przekonania każdego człowieka i jeśli myśli, że tak (zlot w Częstochowie) jest dla niego dobrze to życzę mu jak najlepiej oraz wytrwałości w swojej wierze. Natomiast nie mogę tolerować, kiedy Prezes Rady Ministrów zwyczajnie różnicuje i wywyższa jedną, cokolwiek radykalną, część społeczeństwa i nazywa TYLKO ją Polską, natomiast reszta to co? Volksdeutsch (poprawcie mnie jeśli źle zapisałem), jak to powiedział z nienawiścią w oczach jeden z "pielgrzymów" cytowanych wczoraj przez telewizję?
Takimi wypowiedziami premier po raz kolejny, niestety, stawia jedynych wyżej, jednocześnie gnojąc pozostałych jako tą gorszą część społeczeństwa. Jarosław Kaczyński wyraźnie zapomina, że to społeczeństwo właśnie jest państwem, a państwo społeczeństwem - w całości jako nierozerwalna część! Rozczłonkowywanie tejże całości to jest już dyskryminacja - przy tym bardzo blado wygląda sztandarowe hasło PiS: "Solidarne Państwo".
18 komentarzy
trackback