W Układ układem?
Całkiem niedawno, jakby nam było mało intryg, miało miejsce spotkanie pierwszego najsprawiedliwszego z niesprawiedliwych z pierwszym sprawiedliwym w państwie sprawiedliwości. Obaj sprawiedliwi doszli do sprawiedliwego porozumienia, że najsprawiedliwsze będzie ogłosić nowe wybory, tak aby można było szybko powołać nowy, sprawiedliwy rząd.
Jak ćwierkają wróbelki zamieszkujące wokół Belwederu układ był prosty - "sprawiedliwi teraz" zgodzą się na, jak to pięknie ujęto "plebiscyt", a następni sprawiedliwi zapomną o pomysłach na konstruktywne wotum nieufności tudzież komisję śledczą d/s CBA. Nie wiem jak innym publicystom, ale mi szczególnie rzuciła się w oczy pazerność na wygraną w wyborach i rządzeniu krajem u Donalda Tuska. Myślę, że prezydent zażądał zbyt mało bowiem podgrzewany bardzo korzystnymi wynikami wszelakich sondaży szef Platformy zgodziłby się nawet na beatyfikację Andrzeja Leppera. Skąd my znamy to żądzę?
Po raz kolejny bracia Kaczyńscy po mistrzowsku rozwiązali dosyć trudną sytuację - z jednej strony niemal wszystkie siły w Sejmie chciały dopiec PiSowi przy okazji obrad komisji d/s nieprawidłowości i nieetyczności w działaniach CBA, a z drugie na horyzoncie rysowała się bardzo wyraźnie powyborcza koalicja POLiD. Jednym zaproszeniem, jednej osoby upieczono dwie pieczenie w jednej mikrofalówce (pieczenie na ogniu jest aktualnie passe). Tusk poczuł się Bardzo Ważną Osobą, a LiD na jakiś czas przeszła ochota na romanse z kimś, kto po usłyszeniu obietnicy lizaka odwraca się od reszty piaskownicy, za przeproszeniem, plecami ponieważ chce w samotności skosztować smakołyku.
Z drugiej strony Tusk jeśli, mimo obietnicy danej prezydentowi, jednak milcząco przyzwoli na powstanie KŚ d/s CBA okaże się wyłudzaczem, osobą nie wartą jakichkolwiek porozumień oraz obdarzenia zaufaniem. Czy z kimś takim można się dogadać? Lepiej przeczekać niż godzić się na rolę przystawki, mniejszego brata, na którego zawsze można zwalić odpowiedzialność ("a bo oni nam nie pozwalali"). W tej chwili lewicy parlamentarnej absolutnie na to nie stać!
trackback
A najciekawsze jest to, że takie łapanki-macanki będąię robiły coraz częststrze - szczury widzą, ze okręt tonie, więc zaczynają nerwowo niuchać wokół, czego się czepić, żeby nie utonąć. Jeszcze zdążą przegłosować nową ordynację - wcale sie nie zdziwię.
Donald, który przy poprzednich wyborach mógł rozbić bank, teraz zachowuje się jak babcia przy jednorękim bandycie - wrzuca drobne i liczy na wielką wygraną.
Niestety poza zdelegalizowaniem wszystkich istniejacych ugrupowań politycznych i zakazie politykowania dla wszystkich obecnych polityków do szczebla wojewódzkiego nie widzę już innego sposobu na próby chociaż uratowania naszego kraju przed kolejnym Układem.
Kurde... gdyby chociaż Kalisz poszedł na "swoje"... To jest ostatnia gadająca głowa, której jeszcze mógłbym do pewnego stopnia zaufać...
A ja nadal nie wiem, skąd "wyraźnie rysująca się koalicja POLiD". Ja żadnych przesłanek nie widzę. Bo czasem głosują tak samo? To normalne, jedni i drudzy są w opozycji.