Dzisiaj na Radzie niewesoła nowina

...dla Leszka Millera. Zgodnie z wszelkimi przewidywaniami Rada Krajowa SLD nie zatwierdziła kandydatury Leszka Millera na liście wyborczej koalicji Lewicy i Demokratów. Tak, jak przypuszczałem były premier zrezygnował z członkostwa w SLD, w partii, którą sam tworzył i która pod jego rządami zdobyła najwyższe w historii poparcie w wyborach parlamentarnych - tym bardziej bolesna musiała być ta decyzja.

Podejrzewam, że jeszcze bardziej zawiedzeni od Millera są wojewódzcy działacze SLD, którzy stanęli murem za swoim kandydatem i niestety się okazało się, że mają zbyt mało do powiedzenia. Jak zwykle "teren" pozostał z tyłu, przydaje się do zbierania składek i po dzisiejszych decyzjach nic się nie zmieniło. Co prawda nie słychać żeby akurat w Łodzi na listy zostali wpisani (jak to się ma zdarzyć na śląsku) tzw. "spadochroniarze", dla których miejsca nie starczyło na listach w ważniejszych miejscach, ale pomruk niezadowolenia daje się wyczuć, a to nie wróży dobrze LiDowi. Najgorzej wygląda sprawa podziału miejsc między koalicjantów czyli w szczególności między SdPL, Demokratami i SLD. Podejrzewam, że lokalni działacze SLD najbardziej rozgoryczeni będą (w zasadzie już powinni być, bo listy zostały zatwierdzone) faktem, że to SLD jest w sejmie, to SLD ma pieniądze i tylko SLD zdobyło dostateczne poparcie narodu, a na listach LiD często wyżej są umieszczani działacze koalicjantów, którzy albo opuścili Sojusz w jego trudnych momentach (Borowski, Nałęcz) czy całkiem niedawno publicznie rozgłaszali, że postkomunistów porozwieszaliby po okolicznych słupach telefonicznych (Lityński). Smutne, że wszyscy tańczą jak im (prawdopodobnie) Aleksander Kwaśniewski zagra.

Mnie najbardziej rozbawił sondaż, w którym 54% respondentów odpowiedziało, że "zdecydowanie nie życzą sobie aby Miller kandydował z listy LiD", jestem bardzo ciekawy metodologii tego badania, a w szczególności czy te 500 ankietowanych osób było np. z Łodzi czy może z całej Polski, a może wszyscy byli z np. Słupska (przypomnę, że przy wyborze posła nie głosuje na jedną listę nazwisk cała Polska)? Warto dodać, że sondaż był przeprowadzony dla Rzeczpospolitej, która oczywiście zatriumfowała informując, że tylko 4% badanych stwierdziło, że były premier powinien "zdecydowanie kandydować". Jak widać manipulacje zdarzają się również "poważnym" tytułom i tak opluwana Wyborcza nie jest wyjątkiem. Tak na marginesie dodam, że podawanie wyników sondaży bez prezentowania ich metodologii jest równie opiniodawcze jak np. oskarżenie o kradzież Jana Kowalskiego nie precyzując, o którego Kowalskiego chodzi - a jest ich tysiące.



Komentarze gości

  1.  Hannibal 16 września 2007, 00:20:38

    Nie znam sondażu, ale uważam, że jedyny sens miałoby podanie poparcia dla Leszka Millera wśród deklarujących poparcie dla LiD-u. Dane w odniesieniu do wszystkich wyborców nie bardzo wiadomo do czego miałyby służyć i co pokazać.

  2.  czarnobiaua 16 września 2007, 11:32:29

    Jeszcze lepszym obszarem do sondażu byłby teren pokrywający się z okręgiem wyborczym, w którym by Leszek Miller startował. I jedynie słusznym.

  3.  Hannibal 16 września 2007, 12:01:47

    Ten ostatni wariant byłby może ciekawy, ale IMO nie jedynie słuszny. Partia, aby zapewnić sobie możliwość realizacji programu, może kierować się interesem wyborczym w skali całego kraju a nie w jednym okręgu. Władze LiD powinny być zainteresowane, czy obecność Millera przyczyni się do wzrostu liczby mandatów, a więc, jeśli ich wyborców Miller by odstraszał, to rezygnacja z jego kandydowania byłaby poniekąd zrozumiała, choć pewnie niekoleżeńska. Oczywiście nadal nie wiadomo na pewno jak zachowałby się elektorat LiD (moim zdaniem nie ma on powodu nie lubić Millera), a sondaż "Rz" nic tu nie wnosi.

  4.  czarnobiaua 16 września 2007, 12:09:03

    Oczywiście masz rację. Dodam, że więcej! Twardy elektorat lewicowy zdecydowanie bardziej jest zainteresowany kandydowaniem Leszka Millera niż np. Lityńskiego i zdecydowanej większości zasiadających kanapę członków demokratów.pl. Warto również dodać, że wystąpienie Millera z SLD stanowi również wyraźny protest przeciwko marginalizowaniu samego SLD poprzez silne dryfowanie LiD w stronę centrum, które przez kilka ostatnich lat było bezlitośnie ocenione przez wyborców!

Zostaw opinię.