Sam nie wiem co mam napisać
Dziś Leszek Miller ogłosił, że będzie startować z listy wyborczej Samoobrony do Sejmu. Na konferencji prasowej powiedział:
- To partia dla ludzi, którzy nie chcą lewicy wystraszonej i niesamodzielnej. (...)
- Nowa partia rodzi się spontanicznie, z odruchu serca. Chcę budować formację, która nie będzie wiecznie przepraszać za PRL, która nie będzie się go wstydzić. Chcę powiedzieć ludziom: Nie musicie się wstydzić własnych życiorysów. Pracowaliście dla legalnego państwa, a obecni szaleńcy chcą to państwo zdelegalizować.
Nie wierzę. W tym MUSI być jakiś plan. Nie wierzę, że Leszek Miller chce "zadawać się" z politykami pokroju Leppera, Filipka czy też Wrzodaka. Czy aż tak pała chęcią zmierzenia się z Wojciechem Olejniczakiem, że zdecydował się na mariaż wyborczy z Samoobroną? Czy człowiek, który podpisywał traktat akcesyjny, jeden z najważniejszych dokumentów w historii Polski może chcieć mieć cokolwiek wspólnego z partią, w której wiodącą rolę odgrywał jeszcze niedawno skompromitowany poseł Łyżwiński? Wolałbym się odsunąć na zawsze od polityki niż korzystać z życzliwości Andrzeja Leppera.
Panie Leszku, dlaczego?
trackback
samoobrona byla niegdys bojówką sld
lepperowi i millerowi sie to oplaca. jeden bedzie mial wieksze poparcie a drugi bedzie w sejmie
Cóż... brona na drogę i żegnamy. Olejniczak odmładza SLD i usuwa osoby najbardziej znane i skompromitowane w oczach opinii publicznej. Miller widać nie był w stanie zauważyć że stał sie częścią problemu, a nie rozwiązania.
Samoobrona będzie bojówka każdego byleby mieć władzę. Do Samoobrony dołączają osoby z różnych, często przeciwstawnych opcji patrz Czarnecki, teraz Miller.
Jak to było? Mężczyznę poznaje sie po tym jak kończy?
miller potrzebuje samoobrony a samoobrona millera zeby sie dostac do korytka ;)
"sam nie wiem co mam napisac"
może po prostu razem głośno się zaśmiejmy? :)
on jeszcze nie skonczyl
Wydaje się, że jest to zwykła umowa dająca obojgu korzyści. Samoobrona daje miejsce na liście, a sama otrzymuje gwarantowane poparcie w Łodzi.
Wątpliwości budzi tylko kwestia smaku Leszka Millera.
Ludwik Dorn skomentował tak. "Leszek Miller jest moim politycznym wrogiem, ale muszę też przyznać, że jest on wojownikiem." Zapewne odezwała się natura wojownika. Nie lubię uogólniać, ale mam wrażenie, że w LiD wolą kierować się chwiejnymi sondażami niż solidarnością grupową. Takie technokratyczne podejście na dłuższą metę może dać gorszy efekt wyborczy a także zmniejszyć lojalność członków do swojej partii.
Chwiejne sondaż wskazujące że od lat 4 Miller nie ma za sobą poparcia społecznego?
Adamie, np. ostatni sondaż pokazujący, że Miller wywołuje niechęć wśród 80% ankietowanych był przeprowadzany w Warszawie. To tak jakby Kurski wystartował w wyborach w Berlinie, pisałem zresztą już o tym.
Uważam, że przesłanie Millera jest dość jasne i boleśnie uderzające w LiD. Przecież ta partia cały czas nie podniosła się po swoim wielkim upadku i nie ma wcale 100% pewności, że na kształtującej się polskiej scenie politycznej trwale zajmie miejsce lewicy. Nie ma się co oszukiwać, że nowocześni młodzi zwolennicy lewicy i liberalizmu obyczajowego wybiorą raczej PO (zwłaszcza po praktycznym spacyfikowaniu Rokity). Dużą i trwałą siłą LiD-u był zawsze tzw. twardy elektorat. Nie oszukujmy się - pracownicy i współpracownicy służb oraz aparatu władzy PRL nie zniknęli jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. A mogą oni identyfikować się z odrzuconym Millerem, zwłaszcza gdy ten mówi o życiorysach, których nie należy się wstydzić.
> Panie Leszku, dlaczego?
A dlaczego Kaczyńscy weszli w układzik z Samoobroną? Bo LPR to jeszcze jakoś przejdzie. Kto jak nie lewica ma rozumieć, że cel uświęca środki? :)