Czy tak wszystko miało wyglądać?

Ostatnio rozmawiałem ze znajomymi na temat polityki zagranicznej poprzedniego rządu oraz obecnej sytuacji. Owi znajomi byli zatwardziałymi zwolennikami aktualnego kursu w stosunkach z naszymi sąsiadami i innymi państwami, z którymi utrzymujemy relacje dyplomatyczne. Skoro byli zwolennikami PiS to oczywiście bardzo im się podobał sposób w jaki prowadzimy negocjacje - twardo, nieustępliwie i z pozycji silnego państwa. "Nikt nam nie będzie pluł w twarz, jak za Kwaśniewskiego, który wiecznie się uśmiechał i potakiwał na około". "Jesteśmy jednym z największych krajów Unii, trzeba się z nami liczyć!" - takie zdania słyszałem co chwilę.

Jednak nawet i moi znajomi zwolennicy Anny Fotygi bardzo byli zdziwieni incydentem z wysłannikami OBWE, którym delikatnie odmówiono prawa do obserwowania nadchodzących wyborów parlamentarnych. A ja wcale. Wiedziałem, że cała ta nagonka to kolejny przykład "machania szabelką" przez naszych sarmatów w rządzie. Pokrzyczą, pogrożą, a przecież i tak wpuszczą i pozwolą obserwować - tego, podejrzewam, Unia by nam już nie wybaczyła i miarka by się przebrała. Ileż można grać na nerwach nieprzywykłym do tego typu wynaturzeń sąsiadom. Zauważcie drodzy czytelnicy Czarnobiauej, że wszystkie awantury i "stawianie na swoim" uskuteczniane przez Annę Fotygę i jej "sterownika" - prezydenta zasadniczo nie skończyły się niczym konkretnym. To, co chciały przeforsować kraje Unii i tak przepchnięto, a to czym straszyła Polska - okazało się właśnie przysłowiową szabelką.

Czy tak właśnie ma wyglądać nasze "stawianie na swoim"? Pogrozimy, podenerwujemy - a na koniec i tak przyznamy rację? Tylko po to, aby pokazać wyborcom, że "my sobie w twarz nie damy napluć!"? Przychylam się również do stwierdzenia niektórych polityków, którzy twierdzą, że gdyby kilka lat temu rządził PiS to prawdopodobnie do tej pory Polski nie byłoby w Unii Europejskiej.



Komentarze gości

  1.  Hannibal 07 października 2007, 13:02:11

    Uważny obserwator polityki międzynarodowej może dostrzec, że jest to swego rodzaju salon wzajemnej adoracji. Do tego salonu należy Havel i po jego rewelacjach OBWE wystosowało notę, w której wyraziło zaniepokojenie stanem demokracji w Polsce i zażądało obecności swoich obserwatorów na wyborach zgodnie z sugestią Havla. Fotyga odmówiła dając do zrozumienia, że oczekuje wycofania tej degradującej rangę międzynarodową Polski noty. Po jej wycofaniu wydano wspólne oświadczenie OBWE i MSZ RP, w którym czytamy m.in.: "Dyrektor Strohal podziękował Polsce, krajowi o stabilnej demokracji, za zaproszenie do obserwacji wyborów, co odzwierciedla zdecydowaną wole realizacji zobowiązań OBWE w sferze demokracji i praw człowieka. Tym samym, nota dyplomatyczna OSCE/ODHIR stała się zbędna gdyż została zastąpiona listem Dyrektora Strohala do Minister Fotygi z 2 października w sprawie dalszych kroków OBWE. (...) Ambasador Strohal wyraził wdzięczność za nieustające poparcie ze strony Polski, państwa goszczącego OSCE/ODHIR, o czym świadczy m.in. regularne wysyłanie przez Polskę obserwatorów wyborów w ramach misji OBWE." Myślę, że to było słuszne posunięcie Polski. Trzeba też wyrazić uznanie dla zręczności polskich mediów, które potrafią wmówić ludziom, ze wszystko co robi rząd jest złe, jest wynaturzeniem, machaniem szabelką itp.

  2.  AdamK 07 października 2007, 13:46:19

    A ja a to widzę nieco inaczej. Wydaje mi się że aktualny rząd nie potrafi w odpowiedni sposób przedstawić swoich sukcesów.

    Kiedy L. Miller negocjował warunki wstąpienia do UE, to podobnie jak ostatnio J. Kaczyński z negocjacji wyszedł późno i był mocno zmęczony. Osiągnięcia, zasadniczo i tu i tam równoważne, zostały przedstawione w następujący sposób:

    Miller: "Było ciężko, ale doszyliśmy do kompromisu"
    Kaczyński: "Było ciężko, ale postawiliśmy na swoim".

    Dyplomacja to zawsze sztuka dochodzenia do kompromisu, nieważne jak się potem fakty tłumaczy wyborcom. Problem w tym że Kaczyńscy kreują się na bezkompromisowych, co w dyplomacji jest nierealne. Po prostu nie chcą przyznać że na kompromisy iść muszą. A że tak a nie inaczej przedstawiają fakty, więc tak a nie inaczej interpretują je media.

  3.  czarnobiaua 07 października 2007, 18:40:33

    @Hannibal: Oczywiście, że jest to towarzystwo wzajemnej adoracji - z tym się nikt nie kłóci. Sęk w tym, że Kaczyńscy usiłują pokazać, że Polska nagle przestaje brać udział w tym kółeczku różańcowym przez co skazuje się na izolację i faktycznie sama wymusza odrębne traktowanie - bez tego towarzystwa nic sami nie zrobimy i nic nie osiągniemy. Nie na tym polega współpraca.

    Adam słusznie pisze, że nierealnym jest bezkompromisowość w polityce zagranicznej - zawsze trzeba coś odpuścić żeby dostać coś.

  4.  Hannibal 07 października 2007, 18:47:57

    No dobrze, ale w tym konkretnym przypadku wszystko zostało z naszej strony rozegrane jak trzeba, świadczy o tym treść końcowego oświadczenia. Dlatego nie wiem, skąd tak negatywne komentarze, że to jakieś wynaturzenia z naszej strony, czy coś takiego.

  5.  czarnobiaua 07 października 2007, 18:51:43

    Bo według mnie śmieszne jest, że najpierw mówimy, że absolutnie nie wpuścimy żadnych kmiotów z OBWE bo u nas jest taka demokracja, że nikt nas obserwować nie musi.

    A potem ogłaszamy triumfująco, że pokajano się przed nami i zmieniono treść noty, przez co z przyjemnością rozwiniemy czerwony dywan. Na jedno wyszło, a smród pozostał!

  6.  Hannibal 07 października 2007, 19:00:51

    Ja to inaczej interpretuję. Od początku było wiadomo, że chodzi o treść noty. Poza tym nie zauważyłem w wypowiedziach MSZ triumfującego tonu. Treść końcowej noty jest jasna, dla mnie wygląda raczej tak jakby to OBWE się pokajało, przeczytaj dokładnie... Moim zdaniem smród byłby, jakby OBWE przybyło tu z poczuciem misji ratowania demokracji i traktowało Polskę jak Białoruś albo Ukrainę a na to się zanosiło.

  7.  czarnobiaua 07 października 2007, 19:10:34

    A pewnie, że oficjalnie triumfu nie było - wtedy nawet i ciemny lud mógłby być zdezorientowany. To wszystko jest misternie przewidzianym planem, nie ma co, bardzo skutecznym. I za to należy się spory szacunek dla tych panów, którzy taką strategię przygotowali. W kraju wśród elektoratu wygląda to pięknie - gorzej poza granicami.

  8.  AdamK 08 października 2007, 00:26:31

    W sprawie OBWE lepiej byłoby powiedzieć "ale oso chozzi?", niż "Wyp****!". Tak by wyszło lepiej i wewnętrznie i zewnętrznie - poprawiłoby to nasze relacje na arenie międzynarodowej a i wewnętrznie nikt nie mógłby się za bardzo przyczepić.

    Co do rozegrania - sprawa OBWE to bardziej sprawa wizerunku niż korzyści. Tu stawką był tylko wizerunek, i de facto nie mieliśmy nic do zyskania. W innych (gospodarczych, politycznych) sprawach negocjacje są kluczowe.

  9.  czarnobiaua 08 października 2007, 10:48:22

    Oj tu się Adamie mylisz, mówiąc, że nie mieliśmy nic do zyskania - zyskaliśmy (na krajowej arenie oczywiście), a nawet podtrzymaliśmy opinię, że "My to się zachodowi nie kłaniamy!". Smutne, ale prawdziwe.

  10.  AdamK 08 października 2007, 10:51:13

    NO, zyskaliśmy opinię ignoranta.

  11.  czarnobiaua 08 października 2007, 11:52:05

    Ale czy w tej chwili PiS obchodzi, to co mówią o nas zagranicą? Najważniejsze jest, że ciemny lud myśli, iż jesteśmy twardzi.

    A później jakoś będzie - słyszałeś, że od jakiegoś czasu prowadzimy "potajemne" negocjacje z Berlinem nt. poprawienia stosunków?

  12.  AdamK 08 października 2007, 11:56:21

    Mnie chodziło na zewnątrz, a tobie wewnątrz. Tak czy inaczej 'o so chozzi' mogłoby być lepsze, nawet wewnątrz dla PiSu - czepiają się, ale się nie dajemy, przy okazji bez problemów w polityce zagranicznej.

    Tylko czekać az PiS zacznie układ w Europie zwalczać.

  13.  czarnobiaua 08 października 2007, 13:07:27

    Tylko najpierw musi go stworzyć (tak na wszelki wypadek) - może wyśle kogoś na placówkę? Może Kaczmarek ma brata? ;)

Zostaw opinię.