Back to life. Ale co to za życie...

Po ponadtygodniowej żałobie, chronicznym bólu gardła, zdezorientowaniu (niepotrzebne skreślić) prezydent raczył przypomnieć o swojej obecności - prawdopodobnie dlatego, że Donald Tusk (premier trochę z Gdańska, a po części z Warszawy) zdobył się wreszcie na przeprosiny. Przeprosiny za, szczerze mówiąc, nie wiadomo co - wieść gminna niesie, że za nadmierne używanie zwrotu "bracia Kaczyńscy", ale to w sumie dobrze, że naburmuszanie Pałacu Prezydenckiego wreszcie będzie miało powód do zakończenia tej komedii. Co prawda niektórzy (niektórzy = Joachim Brudziński) stwierdzili, że przyszły szef rządu ŹLE PRZEPROSIŁ i takie przeprosiny się nie liczą, ale "ten pan już nie rządzi" więc Jego słowa możemy śmiało potraktować jako mało wiążące. Widać nową świecką tradycją przed zaprzysiężeniem na urząd premiera stanie się przepraszanie - nieważne za co, przepraszać prezydenta trzeba (nie dotyczy sytuacji, kiedy premierem ma zostać polityk PiS).

Jeśli chodzi o moje spostrzeżenia to w kwestii znieważania i obraźliwej kampanii akurat PiS prowadziło do samego końca - ale co tam. Przecież już po sprawie. Źle się natomiast dzieje, że głowa blisko czterdziestomilionowego państwa, członka Wspólnoty Europejskiej stroi fochy, bo wygrała nie ta opcja, co potrzeba, czym umacnia swój wizerunek, jako prezydenta "tego narodu, który stoi tutaj" - bo ci, którzy wygrali pewnie są z ZOMO, a na dodatek pewnie i z Wehrmachtu.

A w ogóle to według mnie wszelkie pomówienia o naburmuszenie się Lecha Kaczyńskiego są grubo przesadzone - najprawdopodobniej od dnia ogłoszenia wyników wyborów prezydent był zajęty przygotowywaniem uniwersalnego druku do wetowania ustaw składanych przez przyszły rząd. Takiego gotowca, w którym sekretarka będzie wstawiać tylko nazwę ustawy - resztę załatwi automatyka.



Komentarze gości

  1.  Piotr Pyclik 31 października 2007, 13:19:38

    Sugestię, że Lechu będzie wetować wszystko co popadnie traktuję jako żart. Chciałbym trochę obok tematu: zamierzasz teraz krytykować na swoim blogu Platformę, czy może prezentować wspominki, jak to za PiSu było źle?

  2.  czarnobiaua 31 października 2007, 13:27:06

    Oczywiście, że to był żart jeśli chodzi o fragment dot. wetowania wszystkiego co rząd Tuska przedstawi do podpisu.

    Tak naprawdę prezydent będzie wetował to, co każe zablokować Jarosław Kaczyński.

    A jeśli chodzi o dalszą przyszłość czarnobiauej, to tak - zamierzam krytykować Platformę. Mam w planach również krytykę PiS, LPR i Samoobrony (jeśli przetrwają) oraz LiD (jak poprzednicy - jeśli przetrwają) oraz każdej innej opcji politycznej, która będzie występować wbrew moim ideałom i przekonaniom. Wiesz, sam przeciw wszystkim.

  3.  Piotr Pyclik 31 października 2007, 13:29:06

    W swoim komentarzu nie uderzałem do ciebie, choć twoja ogromna podejrzliwość wobec Kaczyńskich bywa dla mnie irytująca. Chodziło mi po prostu o to, że powstało wiele blogów "politycznych", których jedyną treścią była krytyka PiSu. Ich autorzy mogą mieć teraz pewien problem...

  4.  czarnobiaua 31 października 2007, 13:34:01

    A pewnie, że tak. Aczkolwiek mam nadzieję, że jako osoba, która często się udzielała w komentowaniu mojego bloga zauważyłeś, że "czepiam się" nie tylko PiS ;)

  5.  Piotr Pyclik 31 października 2007, 13:36:42

    Zauważyłem, zauważyłem, choć aż tak często wcale się nie udzielam. Obawiam się tylko, że autorzy takich blogów skupią się teraz na krytyce prezydenta, ale jego rola w praktyce jest w porównaniu do rządu tak niewielka (a dale nie wierzę, że będzie wetował co popadnie), że krytyka musiałaby być ostro naciągana.

  6.  czarnobiaua 31 października 2007, 13:47:38

    "Na mieście" mówi się, ciekawe ile w tym prawdy, że najważniejszym (często decydującym) doradcą prezydenta zostanie były premier.

    Celowo nie używam zwrotu "jego brat" - jeszcze musiałbym przepraszać ;)

  7.  Piotr Pyclik 31 października 2007, 13:50:58

    A nawet gdyby, to co z tego? Prezydent nie może radzić się osób, którym ufa?

  8.  czarnobiaua 31 października 2007, 14:22:21

    No jasne, że może - z tym, że będzie to wyglądało jakby Jarosław Kaczyński przesiadł się z jednego stołka na drugi. Poza tym prezydent jest przedstawicielem całego narodu, a nie jedynie opcji, która go popiera.

  9.  Piotr Pyclik 31 października 2007, 14:31:19

    Jest przedstawicielem całego narodu, ale ostatecznie decyzje podejmuje sam. Miałby przed każdą decyzją rozpisywać referendum? Dla wszystkich jest jasne, że popiera PiS, nie kombinuje i nie kręci, jak swego czasu Kwaśniewski ("serce mam po lewej stronie"). Jeśli Lechu będzie działał w nowej sytuacji jak pierwszy opozycjonista, a nie jak prezydent, będzie to oczywisty powód do krytyki, ale nic jeszcze na możliwość takiego zachowania nie wskazuje. No chyba, że ktoś naczyta się Wyborczej i uwierzy bezkrytycznie w tamtejszą wizję świata.

  10.  czarnobiaua 31 października 2007, 14:36:19

    Co do referendum, to nie jest wcale taki głupi pomysł ;) W Szwajcarii to funkcjonuje całkiem nieźle i jak na tym wypadają, nie trzeba chyba mówić.

    Co do samodzielnego podejmowania decyzji to tu nie byłbym zupełnie pewien. Wszyscy bowiem pamiętamy słowa Lecha Kaczyńskiego: "Panie prezesie, melduję wykonanie zadania!". Do kogo je kierował też wiemy - natomiast nie wiemy ile tych zadań prezydent ma jeszcze do wykonania.

  11.  AdamK 31 października 2007, 14:42:20

    Bezkrytycznie nie, ale coś dziwnego jest w tym jak to prezydent, po wyborach, czuje się "obrażony". W czasie wyborów nie czuł się? Pewne nie chciał być stronniczy... taa...

    Dodajmy do tego roztrojenie jaźni: włączam TVP i widzę Putrę mówiącego że "ministrowie siłowi powinni być konsultowani z prezydentem". Przełączam na TVN i widzę ministra Szyszko mówiącego że "kandydaci na ministrów siłowych muszą mieć aprobatę prezydenta"/ Przełączam na Dwójkę, a tam Lech Kaczyński mówi że nie ma takiej potrzeby żeby z nim coś konsultować... coś się panom pochrzaniła taktyka.

  12.  Piotr Pyclik 31 października 2007, 14:44:51

    Brudziński mówił dziś w Trójce, że Putra i Szyszko tak palnęli, Kamiński mówił, że prezydent nie spodziewa się takiego wpływu. Dla mnie sprawa prosta i zamknięŧa.

  13.  czarnobiaua 31 października 2007, 14:56:17

    Ten przykład chyba najdobitniej wskazuje, jaki wpływ na Prezydenta mają (chcą mieć) Bardzo Ważne Osoby z PiS - i tu będzie doskonałe pole do popisu dla Lecha Kaczyńskiego.

  14.  Czarnobiaua Rzeczywistość 02 listopada 2007, 14:09:38

    Good, Bad and the Ugly

    W komentarzach do poprzedniego wpisu wywiązała się ciekawa dyskusja na temat zachowania prezydenta w momencie, kiedy rządzić będzie opcja, która - delikatnie mówiąc - nie popiera jego urzędu.
    Piotr Pyclik raczył stwierdzić, że prezydent[...]

Zostaw opinię.