Good, Bad and the Ugly

W komentarzach do poprzedniego wpisu wywiązała się ciekawa dyskusja na temat zachowania prezydenta w momencie, kiedy rządzić będzie opcja, która - delikatnie mówiąc - nie popiera jego urzędu.

Piotr Pyclik raczył stwierdzić, że prezydent może (powinien) się radzić osób, którym ufa - to prawda, nie można bowiem polegać na opinii "byle kogo". Media natomiast serwują nam pierwsze symptomy polityki kadrowej Lecha Kaczyńskiego - otóż popierany przez PiS w poprzedniej kadencji Bogdan Borusewicz nagle stracił zaufanie prezydenta i został odwołany z Rady Bezpieczeństwa Narodowego, organu doradczego przy Prezydencie RP. No cóż łaska pańska na pstrym koniu jeździ - kto nie jest z nami jest przeciwko nam, taką maksymę widać wyznaje się w Pałacu Prezydenckim. Warto dodać, kto m.in. obecnie zasiada w RBN: Ludwik Dorn, Anna Fotyga, Aleksander Szczygło - raczej nie są to przedstawiciele wszelkich opcji. Poprzedni prezydent nie wzdragał się specjalnie przed powoływaniem do Rady polityków z opcji, która nie była tą, która wyniosła go na najwyższy urząd w Państwie - jak będzie teraz?

Kolejną osobą, która straciła zaufanie, i to w takim stopniu, że przyszłemu premierowi oferuje się nawet kwity, jest Radosław Sikorski. Mówi się o jego nieprofesjonalizmie (szczególnie w transakcjach z uwielbianymi przez premiera i prezydenta Stanami Zjednoczonymi), podejrzanych kontaktach w Wielkiej Brytanii oraz snobizmie polegającym na ceremonialnym piciu herbaty. Szczerze mówiąc, to żadnych konkretów nie znamy (i pewnie nie poznamy bo to tajemnica państwowa), a prezydent zachowuje się jak porzucony kolega, który po zakończeniu przyjaźni opowiada reszcie znajomego towarzystwa, że tamten gość to i tak był głupi, oszukiwał w kartach, a z papierosów to najlepiej smakowały mu "cudzesy". Przykre, co prawda Sikorski ideałem nie jest i był - na jego konto można zapisać np. zbyt długie tolerowanie Macierewicza, jako osoby, która pełni jakąkolwiek funkcję, ale w porównaniu ze swoim następcą jest brylantem!

Poza głównym tematem warto dodać, że dziś przypada 147 rocznica urodzin znanego polskiego socjalisty - Marcina Kasprzaka.



Komentarze gości

  1.  Piotr Pyclik 02 listopada 2007, 14:27:27

    Nie bardzo rozumiem o co chodzi. Tezę, iż prezydent w sprawach ważnych powinien radzić się osób zaufanych, uznałeś za słuszną. Następnie wymieniłeś zaufane osoby i te, które zaufanie utraciły. Mam rozumieć, że o tym, komu prezydent ma ufać decydować powinien nie on, ale media czy opozycja?

  2.  czarnobiaua 02 listopada 2007, 14:36:36

    Ależ skąd Piotrze. Zasadniczym celem tego wpisu było zaproszenie do polemiki na temat czy Lech Kaczyński będzie "trzymał" w RBN tylko przedstawicieli PiS, czy może skorzysta z doświadczeń swojego poprzednika powołującego do tejże aktualnych ministrów i premierów bez względu na to, jaką opcję reprezentują.

    Pokazałby wtedy dobitnie czy woli się poruszać wyłącznie w obrębie "swojego dworku" czy jest otwarty na współpracę.

  3.  Piotr Pyclik 02 listopada 2007, 14:39:52

    Więc podejrzewam, że zapraszać do RBN będzie tylko ludzi ze swojego politycznego otoczenia. Jak dla mnie to marny powód do krytyki, bo krytykowac powinno się raczej konkretne działania, ale rozumiem, z braku tematu - PO jeszcze nic nie robi - trzeba się skupić choć na tym.

  4.  czarnobiaua 02 listopada 2007, 14:48:46

    Oj złośliwy jesteś ;) A wracając do RBN to raczej niedobrze stanie się, jeśli w jej skład nie będą wchodzić kluczowe dla bezpieczeństwa kraju osoby - nie sądzisz? Od zawsze (tj. od 1998 r.) zasiadali w niej marszałkowie obu izb Parlamentu oraz członkowie rządu. Jak wg Ciebie należałoby tłumaczyć takie posunięcie - o ile oczywiście zajdzie taka sytuacja.

  5.  Cpols 02 listopada 2007, 14:51:01

    @Piotr Pyclik
    On ma byc prezydentem wszystkich Polakow!

  6.  Hoppke 02 listopada 2007, 14:55:01

    E tam, od razu wszystkich... Tylko tych, którzy na niego głosowali ;)

  7.  Piotr Pyclik 02 listopada 2007, 14:56:21

    Jeśli osoby te nie wejdą to RBN, będzie to złamaniem zwyczaju, który zresztą wydaje mi się sensowny. Złamanie zwyczaju, to wszystko, państwo zapewne od tego się nie zawali, już prędzej zawalić by się mogło od błędnych decyzji, ale na te musimy jeszcze poczekać (a może wcale się ich nie doczekamy). A tekst, że Lechu ma być prezydentem wszystkich Polaków traktuję jako slogan, nadający się na billboardy. Może jest to cyniczne, ale nie wierzę w takie bajkowe hasła.

  8.  czarnobiaua 02 listopada 2007, 16:17:36

    Zwyczaj zwyczajem - ale kto będzie miał większy wpływ na kwestie bezpieczeństwa kraju oraz będzie miał możliwości odpowiednio reagować jeśli nie ministrowie i premier?

    Wydaje mi się, że to nie zwyczaj powinien regulować takie kwestie, a odpowiednie prawo.

    Prezydent daje widoczne sygnały obecnemu rządowi (a także całemu parlamentowi), że najbliższe kilka lat nie będzie dla nich łatwe - szczególnie, że już wiadomo iż nie wygłosi przemówienia na otwarciu nowej kadencji, co do tej pory jeszcze się nie zdarzyło.

  9.  Piotr Pyclik 02 listopada 2007, 17:31:22

    Nasza Konstytucja w kwestii stosunków międz. i obronności kraju jest wyjątkowo nieprecyzyjna, powierzając je Prezydentowi i Radzie Ministrów, tak już została napisana. Takie sygnały Kaczyńskiego, jakich przytaczasz przykłady, nie podobają mi się, prezydent powinien już wygłosić to przemówienie, choćby żeby nie dawać powodu do krytyki ludziom, którzy krytykują go z zasady.

  10.  Hoppke 02 listopada 2007, 18:28:14

    Ale Prezydentowi to zwisa, a tak naprawdę krytyka jest mu na rękę - każda krytyka będzie potwierdzała, że pada ofiarą bezpodstawnych medialnych ataków, a PO wprowadza niespotykaną agresję do polityki. Tzn. tak przedstawi to swojemu wiernemu elektoratowi.

    To dla niego lepsze niż gładka, kulturalna współpraca. Gdyby wszystko szło gładko, to by dowodziło, że nie taki diabeł (PO) straszny, jak go malował. Prowokuje, a potem mówi "Widzicie jak się na mnie rzucili? A ja im przecież nic nie zrobiłem!"

  11.  Piotr Pyclik 02 listopada 2007, 22:20:07

    No właśnie Hoppke, i to się nazywa skuteczna kampania wyborcza, prawda?

  12.  czarnobiaua 02 listopada 2007, 22:50:48

    To się nazywa socjotechnika, na czym traci społeczeństwo. W imię znanej zasady, że ciemny lud kupi wszystko - i na to przyzwolenia być nie może!

  13.  Piotr Pyclik 03 listopada 2007, 10:10:40

    Tak działa demokracja, działała zawsze i zawsze będzie działać. Nie za dużo idealizmu?

  14.  czarnobiaua 03 listopada 2007, 10:12:35

    Bo demokracja jest bardzo zła, tylko że jeszcze nic lepszego nie wymyślono ;)

  15.  Piotr Pyclik 03 listopada 2007, 10:14:06

    Nie zaprzeczysz chyba, że ma bardzo wiele słabości. Mi osobiście nie podoba się właściwie głównie parlamentaryzm, ale nie jestem w tej kwestii ani specjalistą ani nie jest to tematem dyskusji.

  16.  czarnobiaua 03 listopada 2007, 10:23:14

    Ależ oczywiście ma wiele słabości - patrz mój poprzedni komentarz. Nic lepszego jeszcze nie wymyślono - tak już twierdził Churchill 60 lat temu.

  17.  Piotr Pyclik 03 listopada 2007, 10:30:33

    Po prostu - w tym ustroju władzy widzę wiele słabości, więc zachowania naszych politykół nie są w stanie mnie zaskoczyć. Co więcej, uważam je za naturalne przystosowanie do demokracji, jej konsekwencję. Na dodatek niespecjalnie wierzę w te opowieści o: opini społecznej, dojrzałości społeczeństwa etc. Kiedy politycy na górze się gryzą, oznacza to że nie patrzą na dół, czyli ludzie mają spokój i tak jest ok. Syndrom liberała. ;)

  18.  czarnobiaua 03 listopada 2007, 10:37:53

    Nie wierzysz w dojrzałość społeczeństwa? Zajrzyj na pkw.gov.pl i sprawdź jaka była frekwencja na poprzednich wyborach, a jaka na ostatnich. Miarą dojrzałości społeczeństwa w demokracji jest między innymi odpowiedzialność i reagowania na niepokojące sytuacje za pomocą wielce ważnego instrumentu - głosu.

  19.  Piotr Pyclik 03 listopada 2007, 10:42:08

    Dane na pkw.gov.pl znaczą dokładnie tyle, że więcej osób poszło na wybory. Wniosków o jakiejś dojrzałości bym z nich nie wyprowadzał, a już zwłaszcza o dojrzałości społeczeństwa, bo dojrzały może być pojedynczy człowiek i to przeważnie zaczyna się po trzydziestce. Z danych tych wynika, że skuteczne okazały się media, które w demokracji są w rzeczywistości pierwszą władzą (co nie przemawia na niekorzyść mediów, ale jest cechą demokracji). Przez te dwa lata wyborcy na pewno nie stali się specjalistami od polityki zagranicznej, prawa, ekonomii, obronności, budownictwa etc.

  20.  papaj 11 listopada 2007, 18:15:13

    Odniosę się do wzmianki o Kasprzaku. Człowiek, który ma w "linkach" blog Millera, który popieraja SLD, a w w notce wspomina wielkiego lewicowca, jakim niewątpliwie Kasprzak był to zwykły hipokryta.

Zostaw opinię.