Karta z dużym limitem wydatków
Takiego kredytu zaufania, jak ma obecnie Donald Tusk i jego ministrowie nie miała do tej pory żadna ekipa rządząca Krajem nad Wisłą zwanym jeszcze do niedawna "Wolską". Przychylna prasa i telewizja (czym z pewnością nie mógł się pochwalić poprzedni rząd), rozentuzjazmowany naród - także i ten na emigracji, nawet gwiazdka młodzieżowej popkultury zwana Dodą zaśpiewała specjalnie dla premiera w jednym z najpopularniejszych programów publicystycznych. Tego jeszcze nie było i... prawdopodobnie więcej nie będzie. To właśnie ten rząd ma według mnie najtrudniejsze zadanie przed sobą - udowodnić milionom polaków, że rekordowa frekwencja wyborcza (przez niektórych nawet porównywana ze zrywami powstańczymi) potrafi coś zmienić. Oczywiście na lepsze.
Śmiem twierdzić, że jeśli końcowa ocena dokonań tego rządu będzie negatywna to przy następnych wyborach komisje wyborcze będą solidnie ziewać bo nie będzie komu rozdawać kart do głosowania, a frekwencja nie przekroczy 35%.
Początek nowy rząd będzie miał z pewnością niełatwy, a tejże sytuacji z pewnością nie poprawił styl, w jakim Jarosław Kaczyński oddał władzę Donaldowi Tuskowi – nawet bez podania ręki i poprzez wicepremiera - listownie. Ministrowie w większości przypadków wkraczali sami do przyszłych miejsc pracy ponieważ ich poprzednicy z (niechętnie) ustępującej ekipy nie uznali za stosowne przekazać im obowiązków, ani chociażby życzyć powodzenia. To drobne, ale przykre prztyczki dla tych, w których cała nadzieja.
Kolejną bombą z tykającym mechanizmem jest z pewnością "nocna zmiana" miejsca zamieszkania kopalni haków na każdego polityka czyli archiwów WSI. PiS wie, że bitwę (pewnie i wojnę) przegrał, ale za pomocą "przypadkowo" wyciekających dokumentów ma zamiar prowadzić walkę partyzancką z rządem oczerniając wybrane osoby w najmniej spodziewanych momentach.
trackback
porównanie ciekawe i chyba dość trafne,
tylko ja nie wiem jak z ta frekwencja będzie, bo dużo osób zaczęło zwracać uwagę na politykę, pytanie tylko czy dotrwają do następnych wyborów
Jeśli PO okaże się dobrym, według wyborców, gospodarzem to naród pójdzie tłumnie do następnych wyborów aby nagrodzić swoimi głosami Tuska, za polepszenie bytu. Jeśli okaże się, że kadencja została zmarnowana - nikomu się nie będzie chciało wybierać do urny bo nastąpi marazm - nie poszliśmy, wygrał PiS było źle, poszliśmy - wygrała PO - było nie lepiej.
w miare ciakawe beda wybory prezydenckie za 2 lata chyba
Bardzo rozsądny i trafny wpis. Podpisuje się pod nim wszystkimi kończynami. :)
@daromar, owszem i frekwencja będzie podobna do tej co była na wyborach parlamentarnych. Naród ma dosyć tych "gnomów" z ich hakami.
"Jeśli PO okaże się dobrym, według wyborców, gospodarzem to naród pójdzie tłumnie do następnych wyborów aby nagrodzić swoimi głosami Tuska, za polepszenie bytu."
W Polsce? Wolne żarty. No chyba że media przed następnymi wyborami (zakładając odczuwalny dla obywatela sukces rządu PO-PSL) zaczną snuć wizję powrotu "siepaczy z PiS" i do władzy i katastrofy z tym się wiążącej. Wtedy może.
Swoją drogą na jaki termin obstawiacie wyjście PSL z koalicji?
Za 4 lata, kiedy będzie się formował nowy rząd.
Tak, jasne. Zwłaszcza że Sawicki pospołu z Kalinowskim już sobie ustawili furtkę pod tytułem "mimo wielu różnic, także w podstawowych sprawach". No ale fakt faktem, to zależy od sondaży.
Wybory prezydenckie będą za 3 lata. Fakt, Będa ciekawe i zapewne będą "prawyborami" do następnych parlamentarnych.
PSL tak szybko z koalicji nie wyjdzie, nie sądzę również, żeby coś takiego było w planach. Waldemar Pawlak wie, że dostał bardzo dużo (podejrzewam, że nawet więcej niż zakładał) i prędko taka sytuacja się nie powtórzy.
Natomiast mnie, jako zwolennika patrzenia na scenę z lewej strony bardzo interesuje, jak będzie się zachowywać LiD podczas głosowań. Czy będzie głosować "przeciw" - bo tak! Czy będzie popierać rozsądne ustawy Koalicji PO-PSL.
Natomiast dopóki w PiS na górze nie dojdzie do zmian to nie mam złudzeń - jad będzie się sączył przez 4 lata.
Co do trwania koalicji PO-PSL to mysle, ze to zalezy, czy buntownicy z PiSu przejda do PO. Jesli tak, to PO poczuje sie pewniej majac wiekszosc, a Pawlak bedzie musial pojsc na ustepstwa, bo bedzie chcial zostac w koalicji. Dostal duzo i czesc jest w stanie oddac, by utrzymac koalicje.
Myślę, że kto jak kto, ale Pawlak nie pójdzie na ustępstwa - jemu rządzenie nie jest potrzebne, w wielu kadencjach się bez tego obył, tak też może być i teraz.
Zauważcie, że on się wcale do koalicji z PO nie pchał.