Religia na maturze? Czemu nie!

Media ostatnimi dniami są przepełnione wojenkami i sprzeczkami na temat wprowadzenia religii jako przedmiotu, który można zdawać na maturze. Z obydwu stron padają różne argumenty mające przekonać zwalczające się obozy - nikt oczywiście przekonać się nie da, bo jego oczywistości są bardziej oczywiste - to jasne.

Nikt natomiast nie zauważył (ja w każdym razie tego nie wychwyciłem), że zwolennicy religii na maturze nigdzie nie mówią, iż ta religia ma być obowiązkowa! Skoro nikt do jej zdawania nie będzie nikogo zmuszać to o co chodzi? O wrodzoną antyklerykalność? Według mnie, a głoszę poglądy wolnościowe, jeśli ktoś chce sobie zdawać religię to proszę uprzejmie - dlaczego mam mu tego zabraniać? Oczywiście istnieje jeden warunek - egzamin maturalny z religii musi zapewniać odpowiedni poziom merytoryczny, tak aby był on porównywalny z innymi przedmiotami, które obecnie można sobie wybrać jako dodatkowe. Nie może być zgody na to, aby zdający wybierali sobie religię po to, żeby gładziutko przejść przez egzamin dojrzałości! Nad tym powinna czuwać Centralna Komisja Egzaminacyjna aby zapobiec nierównościom spowodowanym jak wyżej.

Należy również gruntownie zbadać poziom prowadzenia zajęć z religii w szkołach - nie może bowiem dalej funkcjonować taka sytuacja, gdzie lekcje z religii sprowadzają się do sprawdzenia obecności i "odbębnienia" 45 minut (tak było za czasów mojej edukacji), bo i tak nie ma się gdzie podziać ponieważ przedmiot ten umiejscowiono w środku planu lekcji. Skoro ocena z tego przedmiotu ma być wliczana do średniej ocen (oczywiście nie jest to najlepsze rozwiązanie, ale bądźmy realistami - nie ma szans na zmiany przy obecnej koalicji rządzącej) to niech ilość włożonej pracy w celu uzyskania wysokiej oceny będzie porównywalna z innymi przedmiotami. Nie może wystarczyć sama obecność na lekcjach czy też, o zgrozo, regularne dostarczanie kartek od proboszcza z potwierdzeniami odbytej spowiedzi.

Jednym zdaniem - chcesz zdawać z religii? Proszę bardzo, wiedz jednak, że nie będzie to spacerek, dzięki któremu unikniesz nauki!



Komentarze gości

  1.  radmen 11 grudnia 2007, 11:24:55

    Ja tam do tej matury nie mam nic przeciwko. Mnie jedynie wkurza to, że ludzie chcą obowiązkowej religii na lekcjach (a może już tak jest? sam nie wiem o0)

  2.  Bioły 11 grudnia 2007, 11:34:41

    @radmen: zgadzam się z Tobą w 100%. Tylko tak: jeżeli udałoby się wreszcie wyrzucić religię ze szkół, sama matura byłaby niepotrzebna. Cała konkluzja.

  3.  radmen 11 grudnia 2007, 11:35:17

    Religia może być, ale nie obowiązkowa. To wszystko :)

  4.  AdamK 11 grudnia 2007, 11:43:07

    Szkoła powinna być neutralna światopoglądowo. Wiedza o religiach tak, religia nie.

  5.  D4rky 11 grudnia 2007, 11:50:16

    wow, jedna z niewielu notek, z ktorymi sie zgadzam ;)
    mnie osobiscie wkurza traktowanie katolicyzmu i chrzescijanstwa jako 'pieska do bicia'. nie przepadam za katolicyzmem, ale duzo bardziej nie lubie wojowniczych antychrzescijan, ktorzy niekiedy rownoczesnie dziwna amnestia darza islamistow

  6.  Bioły 11 grudnia 2007, 11:54:35

    @D4rky: wielu ludziom bardzo się nie podobają moje notki, nazywając je anty-chrześcijańskimi, co nie jest prawdą. Są co najwyżej antyreligijne. Nie, nie darzę żadną amnestią islamistów.
    @AdamK: imho dobrym pomysłem byłoby zlepienie wiedzy o religiach z innym przedmiotem - zapobiegłoby to stracie czasu.

  7.  D4rky 11 grudnia 2007, 11:57:25

    Bioly - na moje chrzescijanstwo zrobilo jednak wiecej dobrego niz zlego. Ale zanim przypomnisz mi o Inkwizycji i paleniu inteligentow, przypomne ci tylko, ze ludzie zawsze i w kazdej epoce sie wyrzynali z mniej lub bardziej interesujacych powodow, wiec juz srednio do mnie trafia ten argument ;)

  8.  Krzysztof K. 11 grudnia 2007, 12:06:09

    W niektórych niemieckich landach czy w Austrii uczniowie mogą sobie wybrać religię na maturze i nikt z tego powodu nie rozpętuje wojen, mimo, że społeczeństwa tamtejsze są w większym stopniu niż u nas wielokulturowe. Jestem jak najbardziej za. Jeśli będą odpowiednie ramy programowe - to czemu nie. Nikt nie będzie nikogo zmuszał do zdawania religii. Dobrze byłoby też, żeby nikt nie dyskryminował tych, którzy chcieliby ją zdawać.

  9.  Bioły 11 grudnia 2007, 12:08:04

    Nie miałem zamiaru tego pisać :P
    To było takie... licealne :) Mam swoje powody, które traktuję jako na tyle osobiste, by się nimi nie dzielić.

  10.  czarnobiaua 11 grudnia 2007, 12:28:35

    Dlatego pisałem, że przecież NIKT NIKOGO NIE ZMUSZA żeby tą religię zdawać. Ja również jestem przeciwny religii W OBECNEJ POSTACI w szkole - uważam ten proceder za, co najmniej, niekonstytucyjny, ale (co również napisałem) nie ma co liczyć na rychłą zmianę.

  11.  Ojciec karmiący. 11 grudnia 2007, 13:01:59

    szczęśliwie maturę mam za sobą, równie szczęśliwie bez powyższych dylematów. Zapytam jednak z czystej ciekawości, bo to może być ciekawe;) Co Waszym zdaniem powinno być materiałem bazowym dla takiego nieobowiązkowego egzaminu? Może: "Historia Kościoła Katolickiego", albo "Budowa konfesjonału", albo powinien to być "Egzamin ze znajomości "Modlitw i Pieśni Katolickich"? Można by pójść dalej. "Spowiedź na ocenę" wydaje się być ciekawym pomysłem. Albo może "Techniki manipulacyjne przy zastosowaniu doktryn i dogmatów w praktyce"? Wszystko na raz? Coś innego? Jakieś pomysły? Bo przedmiot jak przedmiot, każdy się nada na egzamin. Tylko czy koniecznie potrzebna jest matura na przykład z elementów stroju krasnoludka? Na margineie: krasnoludki nigdy w historii nikogo nie skrzywdziły:D

  12.  czarnobiaua 11 grudnia 2007, 13:21:38

    Ja osobiście byłbym za usunięciem elementów związanych z "materią duchową" ze szkolnictwa podstawowego i średniego. Jeśli natomiast ktoś upierałby się (i pewnie będzie) to dobrą alternatywą byłoby religioznawstwo tyczące się znajomości kultur i wyznań, nieograniczone do jednego, dominującego.

    Natomiast skoro można zdawać "wiedzę o tańcu" lub "historię muzyki" to czemu nie zdawać religioznawstwa :)

  13.  Ojciec karmiący. 11 grudnia 2007, 13:30:28

    obawiam się religioznastwo nie jest u nas możliwe, podobnie jak 50 lat temu nie były możliwe normalne Wiadomości. Na tych lekcja byłaby mowa o tym, że wszyscy wyznawcy Islamu to terroryści i nie byłoby mowy o tym, że biskupi niemieccy (a chyba nawet ówczesny papież) popierali Hitlera (upatrując w tym szanse na pokonanie Stalina - to nic że kosztem np. Polski i wielu innych niewinnych ludzi). Przypomina mi ten pomysł matury z Religii historię, którą opowiedział mi mój Ojciec. Wtedy były jakieś egzaminy zdaje się na zakończenie podstawówki i do szkoły średniej. Na pierwszy egzaminie Stary wylosował życiorys Bieruta. Na drugim... też:D teraz będzie analogicznie, tylko z innymi życiorysami..

  14.  Biały 11 grudnia 2007, 16:24:17

    Ale Ty, czarnobiaua, piszesz o czymś zupełnie innym, niż jest projektowane. Jeśli domagamy się kontroli, nadzoru, poziomu i wiedzy, streszczając to następnie jako „religioznawstwo”, to nie ma to nic wspólnego z prowadzoną i ocenianą według własnych kryteriów przez Kościół „religią”, czyli tzw. „formowaniem religijnym”.

    Religia w szkołach nigdy, od poczęcia, nie miała służyć wiedzy, bo wówczas mógłby być normalny, świecki program, i normalny, świecki nauczyciel. Koncepcję nauczania religioznawstwa odrzucono wprost, zastępując ją właśnie prowadzonym przez Kościół „formowaniem religijnym”.

    Czy państwo, w ramach egzaminu maturalnego, nawet nieobowiązkowo, powinno się angażować w ocenianie stopnia uformowania religijnego? Nie wydaje mi się.

    Bo opowieści o tym, jak to oceniana jest czysta wiedza, należy między bajki włożyć, dopóki kontrola nad treścią nauczania i nad samym procesem nauczania i oceniania nie zostanie odebrana Kościołom.

  15.  uel 12 grudnia 2007, 19:57:27

    "że zwolennicy religii na maturze nigdzie nie mówią, iż ta religia ma być obowiązkowa!"

    mhmm, no gdyby to była prawda, popełniłbym seppuku w pierwszym lepszym kościele ; )

    A tak na poważnie... ocenianie religii, nawet w formie nieobowiązkowej jest dla mnie nienormalne. Religia zawsze stroniła od wiedzy, a teraz księża i proboszczaki płaczą w kościołach, bo chyba do tego nie dojdzie.

    Wyobrażacie sobie w ogóle korepetycje z religii? ;)

  16.  aciddrinker 12 grudnia 2007, 21:35:17

    Masz stuprocentową rację. Gratuluję Ci, że mimo lewicowych poglądów potrafisz mieć swoje zdanie, inaczej niż niektórzy joggerowi lewicowcy - zaczynając od Piechuły.

  17.  czarnobiaua 13 grudnia 2007, 07:59:42

    I komentarzy nie kasuję! :)

  18.  cloudik 13 grudnia 2007, 10:05:19

    "obawiam się religioznastwo nie jest u nas możliwe"

    Zabawne, bo w szkole, nomen omen, katolickiej jakoś było/jest możliwe ;) I wcale nie dowiedziałam się, że muzułmanie to terroryści, tylko czym się różnią sunnici od szyitów. Jaka jest geneza świąt żydowskich, jakie są np. poglądy ortodoksyjnych Żydów na kremację. Ilu tak naprawdę jest bogów w hinduizmie ;) Mnóstwo ciekawych rzeczy było, więc zeszyt z "religii" zachowałam do dzisiaj.

    Nie przeczę, że mieliśmy też zajęcia (ale nie w tym samym roku) z historii Kościoła czy sakramentologii. Ale na lekcjach dotyczących innych religii wcale nie było tekstów "a bo my jesteśmy lepsi od nich, bo...".

    Wszystko tak naprawdę zależy od pedagoga.

Zostaw opinię.