Cud? Raczej cudaki!

Rację miał - nie sądziłem, że kiedykolwiek to przyznam - Jarosław Kaczyński umieszczając Platformę Obywatelską w bajce o Czerwonym Kapturku. Wyszło to, co wszyscy dokładniej studiujący programy polityczne wiedzieli sporo wcześniej i ostrzegali na lewo i prawo - o kogo tak naprawdę będzie dbała PO.

Rząd ma zamiar podzielić pracowników na tych, którzy zatrudnieni są w firmach o załodze ponad 10 osób i pozostałych. Ci pierwsi będą pracować według dotychczasowego Kodeksu Pracy, a "maluczcy" – nowego, obciętego z niemal wszelkich zobowiązań stawianych pracodawcom wobec pracowników!

Przykłady - proszę bardzo:

  • Właściciele małych przedsiębiorstw nie będą mieli "nad sobą" przepisu dotyczącego zakazu zwalniania kobiet w ciąży i osób w wieku przedemerytalnym.
  • Ci sami będą mogli zwalniać pracowników niemal bezkarnie - nie będzie już obowiązku przywrócenia do pracy, lub uznania wypowiedzenia za bezskuteczne! Wystarczy zapłacić niskie odszkodowanie (co i tak się pewnie będzie opłacać w porównaniu z pensją) i po sprawie.
  • Nie będzie też konieczności konsultowania ze związkami zawodowymi opinii na temat zwalnianego pracownika.
  • Konieczność prowadzenia ewidencji pracy? Niepotrzebna - będzie można eksploatować pracowników "ile wlezie"
  • Zniesiony zostanie również zakaz zmuszania (o przepraszam - proponowania) przejścia pracowników na tzw. "samozatrudnienie"
  • Inne "drobiazgi" to brak refundowania kosztów delegacji służbowych, skrócenie do zaledwie 14 dni chorobowego wypłacanego w wysokości 80% pensji (potem pracownicy będą skazani na ZUS-owski zasiłek)

Dodatkowo ustawodawca (czyli koalicja PO i PSL) zamierza znieść obowiązkowe zatrudnianie pracowników według umowy o pracę i dać możliwość zawierania umów cywilnych. Co to oznacza - tego nie należy raczej tłumaczyć.

Donald Tusk podczas kampanii wyborczej bardzo często powoływał się na Irlandię, bogaty zachód i wspomniany w tytule cud, problem w tym, że po wprowadzeniu powyższych poprawek znacznie bliżej niż do Dublina będzie nam do Pekinu i Phenianu, gdzie robotnicy pracują za miskę ryżu i nie mają żadnych praw, bo to przecież pracodawca jest Panem i Władcą. Warto dodać, że w firmach zatrudniających poniżej 10 pracowników pracuje ponad 3 mln osób, a poza tym w czym problem podzielić większą firmę na mniejsze? A ile korzyści od razu!



Komentarze gości

  1.  aqq 05 marca 2008, 19:22:30

    A co w tym zlego? Chyba tylko to, że zmiany nie dotyczą też dużych.

  2.  Barry 05 marca 2008, 19:30:28

    @aqq: No właśnie mniej więcej to samo chciałem napisać.

  3.  czarnobiaua 05 marca 2008, 19:59:07

    Nie wiem dlaczego, ale śmiem twierdzić, że dotychczasowi komentujący nie pracowali jeszcze nigdy na etacie :)

    Wiem, że nieładnie odpowiadać pytaniem na pytanie - ale powiedzcie (szczerze, bez wyszukiwania na siłę argumentów) co dobrego jest dla pracownika w tych zmianach?

  4.  AlchemyX 05 marca 2008, 20:00:58

    Żadne rozwiązanie nie będzie dobre. Przypominam, że w momencie wprowadzenia zakazu zwalniania kobiet w ciąży postawił kobiety w trudnej sytuacji, bo nie chciano ryzykować przy zatrudnieniu kobiety, która potencjalnie może zajść w ciąże.

  5.  Ika 05 marca 2008, 20:12:49

    czarnobiaua: a Ty nigdy nie prowadziłeś firmy i nie zarządzałeś pracownikami :->

  6.  Ika 05 marca 2008, 20:20:07

    Jeśli pracodawcy będą mieli większą swobodę, to pracownicy zyskają większy wybór. Zacznie się konkurencja. Jedni, żeby zatrzymać u siebie wartościowych pracowników zafundują im lekcje angielskiego, inni bezpłatny basen raz w tygodniu. Jak ktoś nie będzie dbał o dobrego pracownika to po prostu nie będzie go miał i będzie miał problem.

  7.  torero 05 marca 2008, 20:23:48

    > Dodatkowo ustawodawca (czyli koalicja PO i PSL) zamierza znieść obowiązkowe zatrudnianie pracowników według umowy o pracę i dać możliwość zawierania umów cywilnych. Co to oznacza - tego nie należy raczej tłumaczyć.

    Co to oznacza? Że pracodawca SAM będzie mógł dogadać się z pracodawcą bez pośrednictwa gorsetu państwowych przepisów. HORROR! Larum grają, pułkowniku Wołodyjowski!

    Uprzedzając: owszem, pracowałem na etacie. 10 lat. I jakoś nie wyobrażam sobie sytuacji, gdzie u jakiegokolwiek pracodawcy stawiającego mi warunki nie do zaakceptowania mógłbym popracować choć chwilę, niezależnie od kodeksu pracy.

    [kurde... na co mi przyszło?... żebym na stare lata robił się adwokatem PO...]

    A w zakresie meritum, spokojna rozczochrana. Pożal się Boże prawicowy prezydent uwali projekt zmian, PO i PSL też nie napracują się nad odrzuceniem veta i wszyscy będą zadowoleni. Albo przejdzie jakiś inny numer, żeby przypadkiem PO nie musiała pokazać cojones del ferro i podpisać się pod faktyczną realizacją czegoś takiego.

    btw. Może ktoś mi powiedzieć, jakim cudem przerzucanie kosztów zwolnienia lekarskiego z pracodawcy na nas wszystkich ma być przejawem polityki liberalnej?

  8.  aqq 05 marca 2008, 20:26:22

    I na etacie, i na kontrakcie, i w Polsce i za granica.

  9.  Zal 05 marca 2008, 20:45:39

    Ostatnio miałem okazję rozmawiać na temat kodeksu pracy z zaprzyjaźnionym sędzią. Cóż... kodeks w obecnej formie nakłada niezwykle ciężkie kajdany na pracodawcę. Nakłada spore obowiązki na pracodawcę chroniąc tym samym pracownika, ale... robi to w taki sposób, że w pewnym momencie pracodawca może mieć niewiele do powiedzenia na temat tego, kto pracuje w jego firmie i za co otrzymuje zarobki.

    Nie uważam, iż jest to złe posunięcie [zmiany w zakresie pracy w małych firmach]. Wręcz przeciwnie - dla małych firm jest to błogosławieństwo. Polecam zapoznać się z kodeksem pracy (nie ma tego sporo, ale przydają się komentarze). Niestety - problem związków zawodowych dot. głównie dużych dla których nie wprowadzono obecnie zmian.

  10.  Jajcuś 05 marca 2008, 21:34:25

    Te zmiany są o tyle istotne dla małych firm, że tam każdy nadmiarowy pracownik (który nie przynosi zysku, a straty), to duży problem. Utrzymując etat dla kobiety w ciąży taki pracodawca może nie być w stanie zapewnić dla niej zastępstwa. W firmie, gdzie jest 100% zawsze łatwiej coś wykombinować.
    Także pracownikowi łatwiej coś wynegocjować, gdy jest on 1/3 załogi, a nie jednostką w szarej masie, więc i mniejsza ochrona mu jest w małej firmie potrzebna.

  11.  Khorne 06 marca 2008, 02:02:24

    Pozostaje mi się tylko podpisać pod zdaniem "szkoda, że dużych to nie będzie dotyczyć". I tak, jestem pracownikiem - za to moi starzy mają firmę i mam piękny podgląd z obu stron.

  12.  kkk 06 marca 2008, 02:09:33

    Mam za sobą ponad 38 lat pracy. Nigdy nie należałem do żadnych związków zawodowych. Nie ubezpieczałem się też indywidualnie. Nie należałem do żadnych kas zapomogowych.
    Mimo tego, nadal żyję. Obśmiałem się jak norka, na wiadomość, że pewien związek zawodowy (celowo piszę z małej litery) wpisał mnie na swoją listę po 80-tym roku. Kazałem kategorycznie usunać mnie z listy ich członków. Uważam, że normalnie funkcjonujący człowiek, powinien sam sobie radzić w zastanej rzeczywistości. Rząd nie powinien decydować o polityce zatrudnienia w firmach! Rząd nie jest do takich celów!
    Wiele małych (dużych także) firm nie ma poczucia bezpieczeństwa, bo władza odgórna jest na tyle durna, że wtrąca się do wszystkiego!
    Firmy nie powinny być zmuszane do konsultowania się z kimkolwiek w przypadku zwalniania pracownika!
    Taki durny wymóg, to jest forma ubezwłasnowolnienia!
    Uff! Szkoda moich nerwów.

  13.  skkf 06 marca 2008, 19:21:30

    Kto to taki? To cudaki!

Zostaw opinię.