Krajobraz po (przed) bitwie
Lewica parlamentarna (i ta poza nim) jest w rozsypce - to widzą i wiedzą wszyscy. Wojciech Olejniczak przekonuje cały czas, że do wyborów lepiej było iść "zjednoczonym" niż osobno na "ura!" - co z tego, kiedy krótko po nich mamy sytuację, kto wie, czy nie gorszą.
Warto podsumować co dobrego przyniosło kilka lat rządów "młodych" w SLD. Wypunktujemy:
- jakoś nic mi nie może przyjść do głowy,
- dalej nic,
- może nic takiego nie miało miejsca?
Co w związku z tym? Dlaczego pan Olejniczak, mimo druzgocących ocen, zmarnowanych kilku lat nadal z uporem chce dalej ciągnąć wózek o nazwie SLD idąc po trupach (vide regionalne wybory "baronów")? Może odrobinę samokrytyki panie Przewodniczący. Może należałoby wyciągnąć wnioski z kilkakrotnie gorszych wyników wyborczych niż potrafiła to zapewnić poprzednia (przepraszam za kolokwializm) - zbanowana ekipa? Po co był LiD, dlaczego na plecach SLD do Sejmu dostały się osoby reprezentujące skrajnie różne poglądy i poparcie w granicach błędu statystycznego? Panu już dziękujemy, panie Wojtku.
Kierowana przez p. Wojtka formacja polityczna przypomina w tej chwili odprysk tego, czym powinna się zajmować partia mająca być przeciwwagą dla zdominowanego przez prawicę Parlamentu, a pole do popisu jest spore:
- komercjalizacja szpitali,
- ograniczanie praw pracowniczych,
- podatek liniowy,
- podsuwanie pomysłów na rozwiązania gospodarcze przez Polską Konfederację Pracodawców Prywatnych "Lewiatan",
- i wiele, wiele więcej.
A co mamy? Groteskowe wystąpienia pani profesor Senyszyn i odgrażanie się Marka Borowskiego i przedstawienia wystawiane przez demokratów.pl (przepraszam, nie podam nazwisk, bo jakoś mi nie utkwiły w pamięci), wojenki podjazdowe przed wyborem nowego przewodniczącego. Do roboty!
Przyznam, że pod koniec szefowania Sojuszowi przez Leszka Millera myślałem, że gorzej być nie może i poprzez Olejniczaka, Napieralskiego wyjdziemy na prostą - teraz chętnie gromko zawołam, odszczekując: PANIE LESZKU, MYLIŁEM SIĘ.
trackback
Lewica ma możliwość odbicia się od dna: PO powoli słabnie, PiS szybko się nie podniesie, inne partie się nie liczą. Wszystko, co trzeba zrobić, to zabrać się do ciężkiej pracy. Ale bardziej prawdopodobne jest to, że SLD szansę zmarnuje. Może naprawdę czas budować partię socjaldemokratyczną od zera, bez tych wszystkich pokompromitowanych na różne sposoby ludzi.
Oczywiście, że ma szansę - ale nie z Olejniczakiem czy Napieralskim na szczycie, kilka lat ci panowie zajmowali stanowiska na samej górze i efekty widzimy.
Wczoraj w "Kropce" u Olejnikowej byli Miller i Oleksy, tych panów warto słuchać i chociaż można się z nimi nie zgadzać w wielu kwestiach to dobrych rad nigdy za wiele.
Obnizka podatkow przez Millera byla dobrym posunieciem.
Żałosne jest, że najbardziej liberalnym premierem pokomuszej Polski był Miller - skompromitowany postkomunista, lewak i prl-owiec. To jest straszne, ale prawdziwe