Instytut Pieniążków Narodowych
Prasa donosi o wzmożonym, nieprzerwanym, wilczym apetycie IPN na fundusze - w ubiegłym miesiącu Prezes tejże, niezbędnej (szczególnie według polityków z prawej strony sceny) instytucji wystąpił do Ministra Finansów o zwiększenie budżetu kierowanego przez siebie urzędu do 256 mln złotych (to jest blisko o 1/4 więcej niż w ub. r.).
Warto zauważyć, że największa dynamika wzrostu budżetu IPN miała miejsce, kiedy za państwo odpowiadało PiS, dla którego instytucja ta była naturalną kopalnią "wiedzy" i "faktów" na temat każdego, który aktualnie był najważniejszym przeciwnikiem - poprzez kontrolowane "przecieki" materiałów z archiwum do mediów. Przy okazji wtedy też okazało się, że wszystkie materiały pochodzące z archiwów SB są oryginalne, z wyjątkiem teczki Jarosława Kaczyńskiego - ale to tak tylko na marginesie.
Nie ulega wątpliwości, że Instytut nie przyniósł tak naprawdę nic dobrego dla "pamięci narodowej". Wydaje się, że nawet zagorzali zwolennicy konieczności jego istnienia z trudem wymieniliby inicjatywy, które spotkały się z POWSZECHNYM zrozumieniem i uznaniem. Naciskam na słowo "POWSZECHNYM" ponieważ Instytut ma w nazwie "Narodowy", co implikuje działanie na rzecz całego społeczeństwa, a nie tylko dla wybranej, prawej i sprawiedliwej jego części.
Przezabawne natomiast jest to, że zdecydowana większość opinii, oskarżeń i sądów formułowana jest na podstawie dokumentów stworzonych przez służby bezpieczeństwa PRL. I to prokuratorzy z IPN decydują, które dokumenty są prawdziwe - przepraszam - wartościowe, a które... Niech sobie leżą pod warstwą kurzu. Jakie to stwarza możliwości manipulacji? Prosty przykład:
Mamy teczkę - obywatela X. W teczce jest raport oficera prowadzącego werbunek, który brzmi - załóżmy tak:
"Obywatel Jan X dobrowolnie zgodził na współpracę w charakterze tajnego współpracownika i będzie pobierał wynagrodzenie w wysokości 100 zł od przekazanego raportu."
Ale w tejże teczce jest również druga kartka, podpisana przez tego samego oficera z następującą treścią:
"W wyniku pomyłki błędnie zapisano nazwisko - jest: Jan X, powinno być: Janusz Y."
I co się teraz dzieje - jeśli zajdzie potrzeba poinformowania mediów, względnie opinii publicznej, o życiorysie Jana X - prokurator IPN z pewnością "zgubi" drugą kartkę pozostawiając kwestię składania wyjaśnień Janowi X. Zupełnie jak w dowcipie, kończącym się kwestią "Wiesz. Te pieniądze, o których kradzież Cię posądziliśmy to się znalazły, ale i tak do nas nie przychodź ponieważ niesmak pozostał".
Dlatego też idealnym rozwiązaniem byłoby udostępnienie całości archiwum IPN każdemu, kto chciałby się z nimi zapoznać - sprawa budżetu instytutu, gdzie pracuje ponad 2000 osób, szeregowy pracownik zarabia ponad 4 tys. zł, a prokurator ok. 10 tys. zł byłaby rozwiązana. Nie byłby nikomu potrzebny.
trackback
Na tym polega magia Tajemnicy. Idealnym rozwiązaniem byłoby ujawnić wszystko - stany kont bankowych, treści rozmów telefonicznych, archiwa sms'ów, podglądy TV przemysłowej itp.... każdego obywatela. Potrzeba i Zarządanie Tajemnicą jest na rękę tylko Wybranym. Swoją drogą ciekawy temat na przedmiot na kierunku Zarządanie :-D
Nie za bardzo rozumiem, gdzie tu tajemnica?
TW: tajny współpracownik
Przezabawne to jest zakładanie złej woli pracowników IPN.
To tak jakby stwierdzić, że do pożaru nie należy wzywać strażaków, bo na pewno nasikają do doniczek z kwiatami.
@sharnik: W większości przypadków przyczyna pożaru jest niezależna od strażaków... chyba że podpalaczem jest strażak. Prędzej bym tu rozważył zależności służbowe - czyli przepływ kasy. W kolejności skutków ipn <- politycy <- biznes/lobby... areną rozgrywki są media (no chyba że po cichu "ujawniają").
Działalność IPN związana w jakikolwiek sposób z polityką, to jedynie margines procenta. Oczywiście, ten margines procenta jest ogromną większością tego, co się w mediach na temat IPN mówi.
Ale to już jest problem z mediami, a nie IPN.
Sharnik masz jakieś dokładne dane, na podstawie których określiłeś działalność IPN? ;)
To może z drugiej strony podasz jakieś pozytywne efekty działania IPN, z których mogliby być zadowoleni inni niż zwolennicy tropienia "TW" nawet w lodówce?
czarnobiaua: Dokładnych danych nie mam. Ale zwykły rzut oka na http://www.ipn.gov.pl/ pozwala dostrzec, że w Instytucie nie próżnują i mówienie o procencie mogło być nadużyciem z mojej strony. Mozliwe, że lepszym określeniem byłby promil.
Co do działalności IPN, to na podanej wyżej stronie masz wiele przykładów, z internetowych od razu wpadają do głowy http://www.marzec1968.pl/ , http://www.13grudnia81.pl/ i mające również internetowe oblicze http://www.slady.ipn.gov.pl/portal/sz
W ogóle tu pomijam działalność takiej część IPN jak Komisja do Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu, a na jej temat możnaby wiele pozytywnego pisać.
Ale jak się ma obraz IPN kreowany przez nagonkę Gazety Wyborczej na publikację o Wałęsie (która swoja drogą mija się calkowicie z meritum sprawy), to nie dziwię się, że można mieć o IPN złe zdanie.
@otwarcie archiwum
Z drugiej strony: jeśli ujawniona zostanie teczka z wpisem "opozycjonista Kowalski przespał się z żoną Nowaka", to czy publiczne rozgłoszenie informacji "Nowakowa się puszcza" jest najlepszym rozwiązaniem? Udostępnienie zawartości teczek każdemu wbrew pozorom nie jest takie fajne jak mogłoby się zdawać.
OT - jak dobrać się do numeru wpisu? Chodzi mi o ten numer, który podaje się botowi, żeby wysłać komentarz.
> publiczne rozgłoszenie informacji "Nowakowa się puszcza"
To chyba łamie ustawę o ochronie danych osobowych, czyż nie? Która jest, swoją drogą, dość dziwna..