Generał gangsterem?

Ruszył proces autorów stanu wojennego. Niestety nie będzie to historyczna próba osądzenia czy blisko dwuletni okres w dziejach Polski był koniecznością, a zwykła pokazówka mająca na celu... Tak naprawdę nie wiadomo co.

Otóż gen. Jaruzelski - I sekretarz PZPR, premier PRL, szef MON i WRON, 82- letni gen. Kiszczak - członek WRON i ówczesny szef MSW, 80- letni Kania, były już wtedy I sekretarz KC PZPR zostaną oskarżeni o - uwaga - kierowanie związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym, mającym na celu popełnianie przestępstw. Aktem oskarżenia legalnie urzędujące władze państwa zostały zrównane z dzisiejszymi gangsterami.

Od razu po sformułowaniu oskarżenia rodzi się pytanie: jak to możliwe, że legalne władze (tego nikt chyba nie kwestionuje?) można pociągnąć do odpowiedzialności za udział w związku przestępczym, który jest strukturą nielegalną - operacja wprowadzenia stanu wojennego odbywała się wyraźnie w ramach struktur państwa. Poza tym czy sprawa ta jest z pewnością właściwa dla sądu powszechnego? Czy nie powinni się tym zająć historycy w oparciu o własne materiały, a także o opinie z USA, Rosji (z pewnością zachowały się analizy i informacje o możliwej interwencji w Polsce wojsk Układu Warszawskiego), itp.? Czy konieczna jest taka pokazówka, mająca, tak naprawdę - nie wiadomo co udowodnić?

Bardzo ciekawe materiały, w oparciu o książkę Władysława Aczałowa "Powiem Wam prawdę", na temat interwencji ZSRR w Polsce publikuje na swoim blogu były Premier - Leszek Miller. Warto przeczytać.

Warto również zastanowić się nad samą możliwością wkroczenia wojsk UW do Polski w celu ratowania tzw. socjalizmu. Otóż nie ulega wątpliwości, że KPZR nie pozwoliłoby sobie na utratę chyba najważniejszego państwa satelickiego - co prawda PRL była określana, jako najbardziej nieobliczalny kraj w tzw. Obozie Sowieckim, ale ZSRR z pewnością bałoby się, że "ferment" Solidarności rozpostarłby się z łatwymi do przewidzenia skutkami na resztę zależnych krajów.

Gdyby Jaruzelski wraz z WRON nie poradził sobie z sytuacją na "własnym podwórku" własnymi siłami reakcja byłaby raczej prosta - przypomnijmy sobie Operację Dunaj w 1968 r. oraz Powstanie węgierskie w roku 1956. Czy wolelibyśmy takie rozwiązanie sprawy? Ile ofiar wtedy pociągnęłaby za sobą taka sytuacja? Oby to rozsądzili niezależni, kompetentni i rzetelni historycy, a nie sąd powszechny zrównujący władzę do poziomu pospolitych rzezimieszków.


Poprzedni wpis: Instytut Pieniążków Narodowych
Następny wpis: Zbiorowa zemsta


Komentarze gości

  1.  outlier 18 września 2008, 12:59:18

    "Od razu po sformułowaniu oskarżenia rodzi się pytanie: jak to możliwe, że legalne władze (tego nikt chyba nie kwestionuje?) można pociągnąć do odpowiedzialności za udział w związku przestępczym"

    Z legalnością bym nie przesadzał. Stan wojenny to był zamach stanu i istnieją wątpliwości, czy był on zgodny z prawem PRL - w normalnym kraju na tym opierałaby się prokuratura.

    "czy sprawa ta jest z pewnością właściwa dla sądu powszechnego?"

    Jak najbardziej - patrz casus Pinocheta, któremu odebrano immunitet i który został oskarżony o tortury oraz porwania.

  2.  sharnik 18 września 2008, 14:36:13

    > Z legalnością bym nie przesadzał. Stan wojenny to był zamach stanu i istnieją wątpliwości, czy był on zgodny z prawem PRL - w normalnym kraju na tym opierałaby się prokuratura.

    Nie ma wątpliwości. Stan wojenny był oparty na ogłoszonym jedynie w telewizji 'akcie prawnym', czyli po prostu nie miał żadnych formalnych podstaw (nawet na gruncie bandyckiego prawa PRL) i, o ile mi wiadomo, właśnie na tym opiera się akt oskarżenia.

    Kwestia czy Jaruzelski zrobił to słusznie, czy niesłusznie, czy Ruscy by weszli, czy by nie weszli nie ma tutaj najmniejszego znaczenia. Nawet jeśli by miał na celu wybranie mniejszego zła (a co do jego intencji można mieć wątpliwości) to za to zło właśnie powinien odpowiedzieć.

  3.  czarnobiaua 19 września 2008, 08:32:54

    Nie ma wątpliwości, że są poważne przesłanki ku temu, aby stwierdzić, że tak naprawdę stan wojenny był wprowadzony z naruszeniem prawa. Z tym, że gen. Jaruzelski miał do wyboru:

    - pozwolić na zamieszki, przymknąć oko na rozruchy i czekać, aż Towarzysze sami (wojskowo) zaprowadzą porządek przy okazji osadzając na stanowisku I Sekretarza, który będzie "trzymał za ryj" wszystko i wszystkich. Liczba ofiar - setki? tysiące?
    - wyprowadzić własne wojsko na ulice i załatwić sprawę we własnym gronie.

    Czy naprawdę nie rozumiecie o co chodziło? Oczywiście, że gen. Jaruzelski chciał się utrzymać na stołku, bo wiedział, że następca będzie z Moskwy.

  4.  outlier 20 września 2008, 13:19:22

    Ja tu rozróżniam kilka spraw.

    1. Czy stan wojenny był konieczny?

    Krążą różne opinie. IMHO tak, bo groziła nam interwencja Moskwy.

    2. Czy stan wojenny był "zły"?

    Tak, cofnął nas o lata w rozwoju ekonomicznym, kulturowym, naukowymi i społecznym.

    3. Czy ktoś powinien ponieść odpowiedzialność za stan wojenny?

    I tak, i nie. Z pewnością za ofiary ktoś musi ponieść odpowiedzialność, jednak sam fakt wprowadzenia stanu wojennego nie powinien podlegać ocenie sądu, a historyków.

    4. Za co należy sądzić Jaruzelskiego?

    Za łamanie prawa PRL. I to według procedur i kar PRL sprzed 1981 r.

Zostaw opinię.