Wielkie zwycięstwo prezydenta

Nagłówki gazet jeszcze długo przed szczytem UE trąbiły o kompromitacji, piaskownicy i zabawkach premiera oraz prezydenta, tymczasem czarnobiaua czekała na rozwój sytuacji...

Premier mówił, że "prezydent mu niepotrzebny", minister SZ błagał na kolanach, a Lech Kaczyński twardo obstawał przy swoim uczestnictwie mimo tego, że Kancelaria Premiera odmówiła przyznania mu samolotu. Donald Tusk ostrzegał o prawdopodobnej kolizji stanowisk w wielu sprawach i działaniu na szkodę polskiej polityki, wręcz o skandalu. A co się stało? NIC!

Nie było kłótni, prezydent ustąpił miejsca ministrowi Rostowskiemu, kiedy był on niezbędny przy dyskusji o finansach - jednym słowem nasz premier wyszedł na... Na pieniacza, tak - na snującego spiskowe teorie pieniacza, który na wszelki wypadek starał się zablokować wizytę polityka (głowy państwa!), którego nie lubi i z którym się nie zgadza w niemal każdej (również na wszelki wypadek) kwestii.

Oczywiście nie ma wątpliwości, że taki scenariusz został uknuty przez dbających o PR i ogólny wizerunek prezydenta specjalistów. Nie ma również wątpliwości, że cała ta sytuacja nie wpłynęła pozytywnie na postrzeganie Polski na międzynarodowym forum, jak również na opinie o możliwości współpracy ponad podziałami w sprawach dotyczących nas wszystkich.

Konkludując chodzi o to, kto w oczach opinii publicznej będzie twardym i konsekwentnym szeryfem, jak również o to, kto potrafi zachować zimną krew do końca starcia. Pojedynek ten wygrał Lech Kaczyński i to nie na punkty, ale przez nokaut. Nie sprawdziła się bowiem żadna ze spiskowych teorii premiera, prezydent nic nie popsuł, nie sprzeczał się z premierem, wzbudzał zdziwienie faktem, że musiał wychodzić z posiedzenia aby skonsultować się z niewpuszczonymi doradcami. A premier? I tak zrobił, co do niego należało, a dał się ściągnąć do dyskusji i przepychanek na poziomie wspomnianej na początku piaskownicy. Jak dziecko.


Poprzedni wpis: Sprawa nie do rozwiązania
Następny wpis: Gwóźdź


Komentarze gości

  1.  Brzuś 17 października 2008, 10:40:14

    Jeżeli robienie wielkiego "focha" że on musi jechać, bo tak chce i już (mimo że to nie jego zadanie) potem posiedzenie 20 minut i pójście sobie bo mu się znudziło (przy okazji zachowując się skandalicznie na sali - między innymi klepnięcie premiera w plecy na coś w rodzaju "i widzisz, a jednak postawiłem na swoim") uważasz za zwycięstwo prezydenta, to ja Ci gratuluję... Prezydent znowu zachował się jak smarkacz, który ma jakieś kompleksy i musi zawsze mieć ostatnie słowo, nawet jeżeli to słowo nie mam sensu i ośmiesza nasz kraj. To jest po prostu żałosne.

  2.  Voronwe 17 października 2008, 11:10:48

    Brzuś, mylisz trochę chyba punkty widzenia. W rzeczywistości, jaką imaginuje sobie pan prezydent odniósł on w istocie zwycięstwo i wzmocnił pozycję wśród swojego twardego, betonowego elektoratu. Że Polsce niezbyt na dobre to wyszło - prezi już nie raz pokazywał gdzie to ma.

  3.  Brzuś 17 października 2008, 11:22:06

    Zobaczymy co Polacy o tym sądzą w najbliższych sondażach. Spośród ludzi których znam parę osób głosowało na niego, większość z nich żałowała, tylko jeden znajomy jeszcze go bronił, do tego tygodnia, właśnie w tym tygodniu stracił swoją wiarę w tego prezydenta, a był naprawdę jego zatwardziałym zwolennikiem. Podejrzewam że również wielu innych, którzy jeszcze wierzyli w "naszego" prezydenta, przejrzało na oczy.

  4.  q84_fH 17 października 2008, 11:54:37

    Osobiście uważam, że to Tusk pchał się tam nie proszony, a prezydent miał prawo jechać na szczyt.
    Żenujące były próby zablokowania przyjazdu prezydenta przez Tuska i tyle w tym temacie.

    Z tego co wiem, to w obowiązkach prezydenta, a nie premiera jest reprezentowanie kraju na forum międzynarodowym, nie wspominając już, że dostał on bezpośrednie zaproszenie od Sarkoziego.

  5.  Voronwe 17 października 2008, 11:55:47

    Zaś z tego co ja wiem, było to spotkanie robocze, a nie reprezentacyjne.

  6.  Brzuś 17 października 2008, 12:07:15

    Zaś z tego co ja wiem:
    W oparciu o art. 4 Traktatu o Unii Europejskiej, zgodnie z którym wyznaczanie składu delegacji Rzeczypospolitej Polskiej na posiedzenie Rady Europejskiej należy do wyłącznej kompetencji państwa członkowskiego;

    uwzględniając art. 146 ust. 1 i 2 oraz ust. 4 pkt 9 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej stanowiący, że polityka zagraniczna Rzeczypospolitej Polskiej prowadzona jest przez Radę Ministrów, która sprawuje ogólne kierownictwo w dziedzinie stosunków z innymi państwami i organizacjami międzynarodowymi, a także, że do Rady Ministrów należą sprawy polityki państwa niezastrzeżone dla innych organów państwowych i samorządu terytorialnego, jak również art. 148 pkt 1, 4 i 5 Konstytucji stanowiący, że Prezes Rady Ministrów reprezentuje Radę Ministrów, zapewnia wykonywanie polityki Rady Ministrów i określa sposoby jej wykonywania oraz koordynuje i kontroluje pracę członków Rady Ministrów;
    mając na uwadze, że decyzje podejmowane przez Radę Europejską wykonywane są w Rzeczypospolitej Polskiej przez administrację rządową pod kierownictwem Rady Ministrów, na której czele stoi Prezes Rady Ministrów;

    Wynika z tego że to Premier wyznacza delegację na szczyt UE.

  7.  nonie 17 października 2008, 12:21:10

    zdajecie sobie sprawe, że mówicie i relacjonujecie medialne zdarzenia, to taka wirtualna rzeczywistość

    istotą jest jakieś klepnięcie, fakt, że ktoś wyszedł z sali czy wszedł

    medialnie oznacza głupotę, totalne bzdury nad ktorymi wszyscy w TV przechodza do porzadku dziennego a WY wierzycie, ze skoro takei madre glowy z TV, gazet portali o tym gadaja to to musi być istotne, to są bzdury
    nikt nie mówi o tym co tam załatwiano, kto co konsultował i dlaczego wychodził tylko jakieś pierdoły o stołkach etc.

    nie wiem może wy jesteście takimi debilami, jak podpisujecie z kimś umowę aby zarobić to też patrzycie oceniacie jego krawat, śmiejecie się z niskiego wzrostu czy jego włosa w nosie i z tego powodu niepdpiszecie z gościem umowy a nie z powodów finansowych? bo jeśli tak to słowo debil jest jak najbardziej słuszne

    jeśli oceniacie polityków przez taki sam pryzmat a nie skutecznośc działania, załatwiania spraw tylko jakieś totalnie odjechane powierzchowne bzdury tłumacząc sobie wbitą przez media regułke, że politycy musza wyglądać by godnie reprezentować ja pierdole
    to lepszy złodziej lepeij wyglądający?
    dla mnie szefowie tego kraju moga być garbatymi niedołęgami bez oka z tłustymi włosami ubrani w worek p ziemniakach byleby tylko załatwiali dla mnie sprawy tak jak trzeba, bo to jest wazne reszta to pozywka dla mediow i debili

  8.  Brzuś 17 października 2008, 12:26:37

    TO co takiego wielkiego "nasz" prezydent osiągnął na tym szczycie? Powiedz mi proszę.

  9.  czarnobiaua 17 października 2008, 12:29:11

    Ale czym my tu rozmawiamy? Tematem wpisu nie jest to, kto powinien tam pojechać, a kto nie - tylko to, że Tusk dał się jak dzieciak wciągnąć w intrygę uknutą (bardzo zręcznie) przez PR-owców odpowiedzialnych za wizerunek prezydenta.

    Nikt nie może mieć wątpliwości, że prezydent mało ryzykował (bo ma nie najlepsze notowania), a premier do tej pory był postrzegany (uwaga bardzo ważne) jako człowiek, który nie używa języka przez jaki PiS stracił władzę. Teraz okazało się to nieprawdą i sondaże runęły o ładne kilka procent w dół.

    Ludzie tak naprawdę nie są zniesmaczeni sytuacją na forum UE, ale właśnie zachowaniem premiera, którego to wcześniej nie znali! Naprawdę nikt tego nie widzi? Tak bardzo ufacie telewizji, która non-stop mówi o UE, szczycie itp.?

  10.  Roman P.Strokosz 17 października 2008, 16:15:33

    Szanowny autorze powyzszego tekstu!.
    Chyba nie jest byt trudnym przeanalizowanie wszystkiego , co sie wiaze z osoba Prezydenta RP Lecha Kaczynskiego.
    Osobnik chory na manie lwadzy, opanowany wielma fobiami nie tylko niemieckimi i antyrosyjskimi ale szeregiem jeszcze pomniejszych, osobnik posiadajacy absolutne i razace luki w sferze naik ekonomicznych, slaby politologicznie, wstydliwie mierny jako prawnik przysparza Polsce wiecej strat - trudnych do oszacownia - niz korzysci. To wlasnie polskie media i tacy jak Pan moga gloryfikowac ten narodowy wstyd jakim jest Lech Kaczynski.
    Ja jednak osobisci winie za wszystko co zachodzi w Polsce , a to zalosny do bolu Sejm, mizerna w efektach Rzad i Pozal sie Boze Prezydent - winie wszystkich Poakow w kraju nad Wisla. To za Waszym udzialem wybrany jest ten Sejm, ten Prezydent i w tych warunkach pracuje Premier. To Wy Polacy w kraju nad Wisla zgubiliscie ten kraj idac do urn wyborczych po mszy swietej ze zmacona do granic swiadomoscia i niezbyt trafnie ulokowanymi sympatiami. To Wy sami jestescie wszystkiemu winni, a juz grzechem absolutnym jest mowic na czarne ze, jest biale czyli gloryfikowanie Lecha Kaczynskiego.
    Wstyd wstyd i jeszcze raz wstyd.
    A te 200 tys zlotych za czarterowany samolot Lech KAczynski powinien wroci do budzetu i przeznaczyc na pomoc dla jakiegos hospicjum w Polsce.

  11.  czarnobiaua 17 października 2008, 17:51:10

    Szanowny Panie Romanie,

    Gdyby zadał Pan sobie nieco trudu i przeanalizował wpisy, (a w szczególny ten, który Pan komentuje) które publikowane są na niniejszym blogu to z łatwością wychwyciłby Pan, że daleki jestem od gloryfikacji poczynań Lecha Kaczyńskiego.

    Aby nieco ułatwić Panu zadanie przytoczę część mojego poprzedniego komentarza: "Tematem wpisu nie jest to, kto powinien tam pojechać, a kto nie - tylko to, że Tusk dał się jak dzieciak wciągnąć w intrygę uknutą (bardzo zręcznie) przez PR-owców odpowiedzialnych za wizerunek prezydenta."

  12.  Aciddrinker 17 października 2008, 20:58:15

    Brzuś, Roman i paru innych - rada ode mnie. Weźcie dużą miskę, podejdźcie do umywalki, wlejcie zimną wodę do michy, wsadźcie tam głowę.
    I przestańcie wierzyć na słowo Szechterowi i innych kretynom.

    Prezydent miał takie samo prawo wyjazdu, co premier - z racji naszej beznadziejnej konstytucji. Przypomnę tylko, że za czasów Chiraca delegacja francuska liczyła rownież i premiera i prezydenta. MIMO ŻE PRZECIEŻ MAMY TAM EWIDENTNIE SYSTEM PREZYDENCKI.

    Także - "Wyborcza" do śmietnika i MYŚLEĆ, panowie, MYŚLEĆ!
    A Tusk zachował się w dodatku jak prymityw i cham. Do najważniejszej osoby w państwie [niezależnie od tego czy jest nią TW Bolek, pijany Kwach, czy niemedialny Kaczyński] należy się obnosić z szacunkiem, a nie chamstwem, jakiego nauczył się Donek, zapewne w młodości. No ale cóż, od dziadka zapewne nie wyniósł dobrych manier

  13.  Brzuś 18 października 2008, 00:03:40

    Aciddrinker, przeczytaj to co napisałem wyżej, wkleiłem tam kawałek konstytucji. Przeczytaj ze zrozumieniem.

  14.  torero 18 października 2008, 01:00:21

    @Brzuś, konstytucjonalisto, lepsi w te klocki od Ciebie i ode mnie szarpią naszą ustawę zasadniczą we wszystkie strony naraz, próbując udowodnić swoje racje, a Ty masz ambicje wygłoszenia jednej wiążącej wykładni?... Naiwny...

    @czarnobiaua: Twoja teza o wpadnięciu biednego Tusia w szpony kaczych spindoktorów nie trzyma się kupy o tyle, że dotychczas to właśnie Lechkacz nosił na sobie łatkę kompletnego nieudacznika piarowego, którym [nie]rząd manipulował we wszystkie strony. A tu nagle bach! i Donald dał się podejść jak pierwsza naiwna. Nie powiem, że to niemożliwe, ale mało prawdopodobne.

    Podejrzewam raczej - choć to tylko podejrzenia; merdia na liście moich zjadaczy czasu zajmują zaszczytne ostatnie miejsce - że ta cała szopka służyła odwróceniu uwagi od jakichś rzeczy naprawdę istotnych, które miały się dziać na szczycie; kojarzę tylko wątek z emisją CO2, ale cholera ich tam wszystkich wie, o czym rozmowy toczyły się na korytarzach...

    @RPS: Wstyd to kraść. I nie umieć wprowadzać polskich znaków z klawiatury, pozostając w poetyce Pańskiego konkretu i argumentacji.

  15.  czarnobiaua 18 października 2008, 10:30:54

    @torero: To, że faktycznie Prezydent przez początek swojej kadencji nie miał dobrego PR to przede wszystkim jego wina - myślał, że sobie sam dobrze poradzi. Niestety, medialny sam z siebie to On nie jest - nawet jego najwięksi zwolennicy muszą to przyznać ze smutkiem i ubolewaniem. Ale w pewnym momencie (chociażby przy oglądaniu słupków sondażowych) musiał sobie zdać sprawę, że reelekcja za pasem i trzeba coś z tym zrobić.

    Dzięki czemu mamy tournee po Polsce, kolacyjki przy świecach z żoną i przede wszystkim działania mające na celu uświadomienie, że Premier (najpewniej jego największy konkurent do stołka) wcale takim cacuniem nie jest, na jakiego pozuje. Po pierwszej konfrontacji jest 1:0 dla Prezia.

Zostaw opinię.