Nieszczęścia chodzą parami
Tak. To już chyba pewne - powstanie kolejna komisja śledcza, tym razem do spraw zbadania okoliczności zabójstwa Krzysztofa Olewnika. W skrócie - stacje żyjące z newsów, całodobowych transmisji (z powtórkami) z wszelakich obrad już zacierają ręce, albowiem będzie czym wypełniać ramówkę. Posłowie mający parcie na szkło już prasują garnitury i lobbują u szefów klubów parlamentarnych o wpisanie na listę kandydatów, a media zasypują nas informacjami o giełdzie nazwisk tych, którzy to mają największe szanse na powołanie do tejże.
Zastanawia jedynie fakt po co ma działać ta komisja, w szczególności że równolegle na tym polu działa prokuratura? Poseł będzie lepszy? Jest niemal pewne, że komisja będzie składać się wyłącznie z polityków z krwi i kości, a nie specjalistów w rozwiązywaniu tego typu spraw - czy chodzi o to, żeby pokazać, że "się bierze i pracuje"?
Wątpię - chodzi o to, aby się pokazać, poprowadzić małą wojenkę z przeciwnikami z innej partii, wyrazić swoje zdanie i... przejść do porządku dziennego. A meritum? Czy to takie ważne? Nie. Chociażby dlatego, że na tzw. sprawie Olewnika pośliznął się (były) minister Ćwiąkalski, odwołany z powodu znanego chyba li jedynie premierowi - wszyscy bowiem wiedzą, że ministerski związek z powieszeniem się jakiegoś tam bandziora jest mniej więcej taki, jak czarnobiauej z baletem - czyli minimalny i ledwie dostrzegalny ;)
Idąc tym tropem Grzegorz Schetyna powinien zostać odwołany za każdy błąd popełniany przez Policję (a byłoby z czego wybierać), Mirosław Drzewiecki za marne wyniki polskich sportowców (np. brak awansu Wisły Kraków do tegorocznej Ligi Mistrzów) itp. - wymieniać można w nieskończoność. A kim został zastąpiony minister fachowiec, doktor habilitowany nauk prawnych? Politykiem. Nie musi się znać - ale za to będzie umiał się zachować!
trackback
A więc nie tylko ja się zastanawiam nad tym, czemu politycy mylą władzę ustawodawczą z sądowniczą...