Majówka pośród zasp. Deszcz.
Cucenie Anny trwało wyjątkowo krótko, widać było wprawę u Poncjusza – w końcu nie robił to po raz pierwszy, z pewnością również nie po raz ostatni.
– Wstała? – Panie prezesie, można kontynuować. – krzyknął Lolo.
– Tak szybko? Niebywałe! – z wyraźnym szacunkiem odpowiedział Jaromir – Ty to masz Poncjusz talent, może też powinieneś zostać doktorem? Błyskalski, mimo że doktor tego nie potrafi...
– Czas kończyć – po chwili zreflektował się Prezes – znowu straciliśmy kupę czasu na nie wiadomo co, a wróg nie śpi i nie czeka. Wszyscy wiedzą co mają robić?
– Ja nie wiem – nagle odezwał się Zbysław Żebro – miałem być prezesem i nie jestem.
– Pretensje kieruj do dziewczyn, dały plamę i plan nie wszedł w życie – odparł Wielki Szef.
– A ten wypali? – wyraził zaniepokojenie europarlamentarzysta.
– Do dwóch razy sztuka – uspokoił go Prezes – faktycznie przeceniłem nieco ich zdolności i nie wyszło tak, jak to miało wyglądać, ale tym razem zadanie mają tak proste jak pole golfowe na Cyprze – Jaromir wymownie zerknął na zaczerwienionego Karola Nagrodzkiego.
Dodaj komentarz
trackback