Majówka pośród zasp. Deszcz.

Cucenie Anny trwało wyjątkowo krótko, widać było wprawę u Poncjusza – w końcu nie robił to po raz pierwszy, z pewnością również nie po raz ostatni.

– Wstała? – Panie prezesie, można kontynuować. – krzyknął Lolo.
– Tak szybko? Niebywałe! – z wyraźnym szacunkiem odpowiedział Jaromir – Ty to masz Poncjusz talent, może też powinieneś zostać doktorem? Błyskalski, mimo że doktor tego nie potrafi...
– Czas kończyć – po chwili zreflektował się Prezes – znowu straciliśmy kupę czasu na nie wiadomo co, a wróg nie śpi i nie czeka. Wszyscy wiedzą co mają robić?
– Ja nie wiem – nagle odezwał się Zbysław Żebro – miałem być prezesem i nie jestem.
– Pretensje kieruj do dziewczyn, dały plamę i plan nie wszedł w życie – odparł Wielki Szef.
– A ten wypali? – wyraził zaniepokojenie europarlamentarzysta.
– Do dwóch razy sztuka – uspokoił go Prezes – faktycznie przeceniłem nieco ich zdolności i nie wyszło tak, jak to miało wyglądać, ale tym razem zadanie mają tak proste jak pole golfowe na Cyprze – Jaromir wymownie zerknął na zaczerwienionego Karola Nagrodzkiego.

Czytaj dalej »

Majówka pośród zasp. Kot.

Napięcie w sali sięgało zenitu. Hela i Anna zaczynały powoli pochlipywać, a Poncjusz swoim zwyczajem siedział osłupiony. Prezesowi znowu udało się ich zaskoczyć i utwierdzić w przekonaniu, że to On pociąga za wszystkie sznurki... I linki.

Po rytualnym oblizaniu ust, Jaromir ciągnął wywód.

Czytaj dalej »

Majówka pośród zasp. Jajo.

Prezes tym razem nie dał się wyprowadzić z równowagi. Uodporniony i zdeterminowany ciągnął dalej niewzruszony.

- Wszyscy powoli wracają do Sprawiedliwej Prawicy, szkoda marnować czas. Tylko teraz tak – uniósł palec do góry – musicie zrobić trochę zamieszania, o to akurat się nie martwię, że dacie radę.

Słysząc o robieniu zamieszania wszyscy na sali wyraźnie się ożywili.

Czytaj dalej »

Majówka pośród zasp. Plan był padł.

…zesie, …alo, …yje pan? – strzępki słów zaczęły powoli docierać do Jaromira, po tym jak zrezygnowany stracił przytomność.

- Może to od tego załamania pogody – dało się słyszeć Pawcia Stolarza – prezes już niemłody, a taka hekatomba, jak śnieg w maju to każdego może zwalić z nóg!
- Ale ja nic złego raczej nie powiedziałem? – wolał się upewnić Poncjusz.
- No raczej – przytaknęła mu Kluczyk-Krostecka – widać, że zmęczony, a może nostalgia go dopadła? Nuda na tym Żoliborzu, to i kota można dost.. – w odpowiednim momencie ugryzła się w język widząc powoli dochodzącego do siebie prezesa.
- Ooooo, wreszcie! – niemal wszyscy podnieśli się z krzeseł i odetchnęli (odpowiednio teatralnie) z ulgą.
- Panie prezesie – zagaił Stolarz – to może odłożymy to spotkanie na jutro, bo ja muszę jeszcze dziś na parę minut skoczyć do Brukseli podpisać się na liście, inaczej 300 euro przepadnie.
- Ja ci dam 300 euro… - wycedził niespodziewanie pobudzony Jaromir i niemal zerwał się z fotela.
- To wszystko przez tą waszą małostkowość, gamonie! Partię mieliście tworzyć nową, ludzi zapisywać, intrygi knuć i ludzi dezorientować, przeciwników dezorganizować. A wy co? Po 300 euro gonić będziecie od prezesa na drugi koniec Europy?

Czytaj dalej »

Majówka pośród zasp. The początek.

Pierwsze dni maja zaskoczyły nawet Prezesa. Odkąd pamiętał, nigdy w tych dniach nie padało, na pochodach od zawsze było słońce, wesoła i podniosła atmosfera, dzieci śpiewające radosne piosenki i dużo kwiatów. A teraz co? Śnieg? W maju? Globalne ocieplenie... No i plany szły źle. Cała misterna intryga legła w gruzach, wielki wiekopomny plan (jak to się teraz modnie mówi? epicki?) chylił się ku upadkowi. Trzeba działać.

Czytaj dalej »

Wcześniejsze wpisy Nowsze wpisy