Majówka pośród zasp. Kot.
Napięcie w sali sięgało zenitu. Hela i Anna zaczynały powoli pochlipywać, a Poncjusz swoim zwyczajem siedział osłupiony. Prezesowi znowu udało się ich zaskoczyć i utwierdzić w przekonaniu, że to On pociąga za wszystkie sznurki... I linki.
Po rytualnym oblizaniu ust, Jaromir ciągnął wywód.
- Pierwsza linia dla dziewczyn polegać będzie na tym, że Anna po cichu zapisze się do Rampy, a Hela jako jej najlepsza koleżanka, będzie wszystkim opowiadać, że Anna do żadnej innej partii się nie wybiera.
- No ale jaaaak to? – rozpłakała się jak zwykle Hela, zupełnie nie zauważając, że Kluczyk-Krostecka osunęła się z krzesła (Poncjusz dalej trwał w osłupieniu, w związku z powyższym nie mógł jej przytrzymać).
- Ano tak to, nie potrafiłyście stworzyć partii, która odbierze Rampie wyborców, to będziecie ich odbierać robiąc krecią robotę u samego wroga – odparł Prezes.
- To znaczy ja co mam robić – otrzeźwiał Poncjusz – skoro wszyscy wrócą do Sprawiedliwej Prawicy, to komu ja będę szefować?
- Sobie, może ci to na dobre wyjdzie – złośliwie wtrącił Murski.
- Tego jeszcze nie wymyśliłem, ale nie przejmuj się, coś wymyślę w zależności od tego, jak się sprawy potoczą. No i przywróćcie Annę do stanu świadomości, przecież nie może tak leżeć, wilka jeszcze złapie, a tu podłoga zimna – Prezes wykazał niespotykaną troskę.
Zabiegi mające na celu ponowne włączenie wizji i fonii "upadłej" koleżance zajęły dobre kilkanaście minut, podczas gdy nagle wpadł do sali zadyszany Misiek.
- Prezesie! NIE MA KOTA!!!
Sala zamarła i zapadła grobowa cisza. Wszyscy spodziewali się najgorszego, że Jaromir wybuchnie gniewem, a może nawet zacznie rozpaczać. Jednak nic takiego nie miało miejsca.
– Wielki Szef z politowaniem popatrzył na Michała Głazińskiego, pokiwał głową i jak gdyby nigdy nic rzekł:
- Mówiłem gamoniu żebyś czapkę zdjął... Halik jest wyczulony na nakrycia głowy, szczególnie z Ameryki Południowej, wie kto w takich chodzi i po prostu się schował, bo od byle kogo nie będzie jadł.
Sala odetchnęła, na razie obeszło się bez awantury.
- A ten, Szefie – zagaił Lolo Bukiński –to na pewno dobry pomysł, żeby Ankę wysyłać do Rampy? Jeszcze się tam zadomowi, obiecają jej coś i wypapla za dużo?
- Spokojnie... Odkąd ją znam, jeszcze się jej nic nie udało, poza jednym – bałagan i zamieszanie potrafi siać nieziemskie – i na to liczę. Poza tym kto będzie chciał głosować na osobę, która zmienia poglądy, jak rękawiczki. Samo jej przejście obnaży obłudę Rampy, a jeszcze jeśli ją wystawią na listy do wyborów. Ho ho!
Koniec części czwartej.
Nie czytałeś poprzednich części "Majówki pośród zasp"? Na co więc czekasz:
Nie wiesz o co chodzi? Przeczytaj "Październikowym wieczorem", sensacyjny thriller prawiepolityczny w kilku odcinkach!
Uwaga. Wszelkie podobieństwo postaci w tej notce do osób faktycznie zasiadających w ławach Sejmu i Europarlamentu jest przypadkowe. Przepraszam, jeśli ktoś poczuł się urażony.
trackback