Majówka pośród zasp. Deszcz.
Cucenie Anny trwało wyjątkowo krótko, widać było wprawę u Poncjusza – w końcu nie robił to po raz pierwszy, z pewnością również nie po raz ostatni.
– Wstała? – Panie prezesie, można kontynuować. – krzyknął Lolo.
– Tak szybko? Niebywałe! – z wyraźnym szacunkiem odpowiedział Jaromir – Ty to masz Poncjusz talent, może też powinieneś zostać doktorem? Błyskalski, mimo że doktor tego nie potrafi...
– Czas kończyć – po chwili zreflektował się Prezes – znowu straciliśmy kupę czasu na nie wiadomo co, a wróg nie śpi i nie czeka. Wszyscy wiedzą co mają robić?
– Ja nie wiem – nagle odezwał się Zbysław Żebro – miałem być prezesem i nie jestem.
– Pretensje kieruj do dziewczyn, dały plamę i plan nie wszedł w życie – odparł Wielki Szef.
– A ten wypali? – wyraził zaniepokojenie europarlamentarzysta.
– Do dwóch razy sztuka – uspokoił go Prezes – faktycznie przeceniłem nieco ich zdolności i nie wyszło tak, jak to miało wyglądać, ale tym razem zadanie mają tak proste jak pole golfowe na Cyprze – Jaromir wymownie zerknął na zaczerwienionego Karola Nagrodzkiego.
Sala wybuchnęła śmiechem – rozładowanie atmosfery udało się wyśmienicie, śmiała się nawet świeżo dobudzona Anna.
Po regulaminowych trzech minutach rozbawienia z żartu Prezesa rękę podniosła Kluczyk-Krostecka. Jaromir skinął głową.
– Panie Prezesie kochany, a co ja w ogóle mam zrobić, kiedy już się zapiszę do Rampy? Mam zażądać utworzenia dla mnie stanowiska ministra? Tak jak Barłogowicz ostatnio?
– A rób sobie co chcesz, mnie to rybka. – odparł Szef – Możesz sobie zażyczyć nawet tytułu hrabiny, względnie dożywotniej audycji telewizyjnej. Ważne żebyś była widoczna koło premiera.
– Czy do Sejmu to mogę startować? – wolała się upewnić Anna.
– A startuj sobie i w kosmos! – zaśmiał się Prezes – Im więcej będzie Ciebie w telewizorze firmującej poczynania premiera i jego kliki – tym lepiej. Niech wszyscy obejrzą obłudę i chciwość Rampy, oni są gotowi przyjąć i diabła żeby ich tylko było więcej. Front jedności tworzą, dobre sobie... Ale już na jesieni się okaże, kto jest prawdziwym, genetycznym patriotą.
– Ale będę mogła wrócić kiedyś do pana Prezesa? – cicho wtrąciła Kluczyk-Krostecka.
– Kiedyś wrócisz, kiedyś wszyscy wrócą...
Jakby na podkreślenie słów Jaromira, za oknem rozległy się uderzenia piorunów, a po chwili spadł deszcz rozmywając śnieg.
Koniec.
Nie czytałeś poprzednich części "Majówki pośród zasp"? Na co więc czekasz:
Nie wiesz o co chodzi? Przeczytaj "Październikowym wieczorem", sensacyjny thriller prawiepolityczny w kilku odcinkach!
Uwaga. Wszelkie podobieństwo postaci w tej notce do osób faktycznie zasiadających w ławach Sejmu i Europarlamentu jest przypadkowe. Przepraszam, jeśli ktoś poczuł się urażony.
trackback