I Ty wybierzesz następcę Grzegorza Napieralskiego?

Bardzo mnie ucieszyła informacja, mówiąca o możliwości powszechnego wśród członków SLD wyboru przyszłego przewodniczącego partii. To bardzo dobry ruch i jeśli nie zostanie szybko spacyfikowany przez zarządy wojewódzkie (lub poprzez jawne głosowanie), to może przynieść wiele świeżości skompromitowanej, przez wyborczy wynik, największej formacji po lewej stronie sceny politycznej.

Natomiast ze zdumieniem przeczytałem dzisiejszy wpis na blogu europarlamentrzysty, byłego przewodniczącego SLD, Wojciecha Olejniczaka, który proponuje rozszerzyć grono uprawnionych do decydowaniu o przyszłości Sojuszu do „wszystkich sympatyków SLD, czy szerzej dla wszystkich sympatyków lewicy w Polsce”. Niestety pan b. przewodniczący nie raczył wyłożyć, w jaki sposób należałoby zweryfikować kto jest „sympatykiem SLD”, względnie „sympatykiem lewicy” – czyżby Wojciech Olejniczak zamierzał otworzyć biura Sojuszu dla każdego, kto chce się wypowiedzieć, kogo widziałby na stanowisku szefa największego ugrupowania lewicowego w Polsce? W sumie to dlaczego mamy się ograniczać – zorganizujmy ogólnopolskie referendum!

Pan Olejniczak dał się już poznać, jako twórca wielu znakomitych pomysłów mających na celu otwieranie się lewicy na różne środowiska. Warto przypomnieć projekt LiD, będziemy bardzo wyrozumiali nazywając go katastrofą, bowiem inne określenia z pewnością mogą obniżyć wizerunek tego blogu, jako pozbawionego napastliwego i agresywnego sposobu prowadzenia dyskursu. Młodszym czytelnikom należą się wyjaśnienia, że wspomniany LiD (czyli Lewica i Demokraci) to klasyczny przypadek operacji, która się udała, ale pacjent zmarł (i to nie dożywszy roku). Dużą rolę w spłodzeniu tej koalicji miał Aleksander Kwaśniewski, który po raz kolejny dziś usiłuje być z SLD, jednocześnie odżegnując się od bliższych z nim związków (por. „być i nie być w ciąży”). Wtedy też „na plecach” lewicy do Sejmu dostali się ludzie, którzy niedługo później, już po umoszczeniu się w fotelach na Wiejskiej opuścili klub Lewica.

Panie Wojciechu, był pan niezłym ministrem rolnictwa, ma pan dosyć ciekawe wystąpienia na forum Parlamentu Europejskiego, proszę tam zostać i kontynuować owocną pracę na rzecz rolników, pana pomysł na lewicę w 2005 i 2007 r. zweryfikowali wyborcy, jako mierny i więcej tychże nie potrzebujemy.


Poprzedni wpis: Powyborcze résumé
Następny wpis: Be quick or be dead


Komentarze gości

  1.  quest 18 października 2011, 14:23:25

    Jaka ostra krytyka Olejniczaka! Ja bym rzekł, że jaki elektorat taka lewica, a że na lewicy idioci na horyzoncie, no cóż... Potem w wyborach słyszymy "5 mld z prostytucji, 5 mld z kościoła i 5 mld IPN-u, a wszystko to na laptopy dla dzieci" (Naczas). Ewentualnie "tablety dla dzieci" (Napieralski po Tusku i Pawlaku).

    Bieda ta lewica. Najpierw nie sprawdził się lider Olejniczak, potem super lider Napieralski. Ba! Ten drugi kompromituje się w starciu ze staruszką (służba zdrowia, 2010), inflacją (2011) czy źródłem pieniędzy w budżecie (2011)

    I dopiero jak notowania partii zarządzanej przez kretynów lecą na łeb na szyję, to lewica się budzi i krzyczy "heeellooooł?"

  2.  czarnobiaua 18 października 2011, 15:44:33

    O wynurzeniach i sposobie prowadzenia kampanii przez pana Naczasa pisałem w poprzedniej notce i jestem tego samego zdania co Ty. Natomiast jeśli chodzi o zmiany liderów to chyba normalną rzeczą jest, że jeśli nie sprawdzają się oni (co weryfikują wybory), to są zmieniani i tak jest, było i będzie wszędzie*, gdzie spojrzeć, więc nie rozumiem stwierdzenia "bieda ta lewica".

    * nie dotyczy Prawa i Sprawiedliwości.

  3.  quest 18 października 2011, 21:37:22

    Ale panowie Oleniczak, Napieralski, Naczas i inni to najlepsi z najlepszych z różnych regionów Polski-SLD. Przecież jedynką i lokalnym liderem nie zostaje człowiek no name? Skąd więc ta wiara, że w jakiś (pra)wyborach uda się wyłonić kogoś lepszego? Ktoś kto wie kiedy się zamknąć i nie tracić poparcia zwykle okazuje się być dobrym karierowiczem, a nie politykiem.

    Druga rzecz jest taka, że skoro byli i obecni liderzy okazali się być betonem ściągającymi partię na dno, to pozostali członkowie powinni ich natychmiast obdarzyć votum nieufności. Chyba kwartał - pół roku wystarczy na prześwietlenie 'lidera'. Tj. powinno wystarczyć bo jak pokazuje historia, SLD myślenie zajęło 4-8 lat.

  4.  czarnobiaua 19 października 2011, 10:00:45

    Ale panowie Oleniczak, Napieralski, Naczas i inni to najlepsi z najlepszych z różnych regionów Polski-SLD. Przecież jedynką i lokalnym liderem nie zostaje człowiek no name?

    To nie jest do końca tak, jak napisałeś. Wymienieni przez Ciebie Panowie są zręcznymi politykami i uzyskali niezbędne poparcie, aby stanąć na świeczniku. Niekoniecznie musi się to przekładać na "najlepszość" we wszystkich regionach. Sam zresztą podałeś linki do nienajlepszych ich wystąpień (dziękuję, że nie podałeś odnośników do ponurych spotów pana Naczasa).

    Chyba kwartał - pół roku wystarczy na prześwietlenie 'lidera'.

    W moim głębokim przekonaniu Napieralskiemu bardzo zaszkodził wynik w pierwszej turze wyborów prezydenckich i brak reakcji partii na jego późniejsze zachowanie. Wokół tego krążył nawet dowcip, mniej więcej o takiej treści: "Napieralski zachowuje się, jakby nie zauważył, że to nie on dostał się do drugiej tury".

Zostaw opinię.