Bandyctwo pod płaszczem światłych haseł

Niemal przez cały piątek i pół soboty byliśmy atakowani we wszystkich możliwych środkach przekazu obrazami mordobić, agresji i latających kawałków chodnika. Niestety przekaz i refleksja z obchodów Święta Niepodległości nie była taką, jakiej sobie wszyscy życzyliśmy.

"Zaraz, momencik" – zakrzykną ci, którym staje cierpliwości w dokładnym czytaniu – "dlaczego czarnobiaua napisała, że przekaz nie pokrywał się z oczekiwanym, przecież całe obchody to była jedna wielka kompromitacja, wstyd i rozróba, jakiej dawno nie widziano.". Młodsi wiekiem dorzucą jeszcze "żal.pl". Otóż nie, drodzy czytelnicy. Nie jestem w stanie się z Wami zgodzić, nie jestem w stanie zgodzić się przede wszystkim z relacjami wszystkich (przepraszam za uogólnienie, oczywiście nie jestem w stanie przejrzeć wszystkich periodyków, blogów lub czasopism) audycji poświęconych 11.11.11, a które to miały wpływ na taki, a nie inny obraz zeszłego piątku.

Czytaj dalej »

Jednoczenie przez podział

Na rozłam w PiS zanosiło się od dawna, a przez „dawno” nie mam na myśli ostatnich zawirowań wokół tzw. Ziobrystów. Reformatorskie zapędy byłego Ministra Sprawiedliwości znane były już kilka lat temu, wtedy jednak był on za słaby aby szerzej artykułować potrzebę zmian w PiS, przez co został skierowany przez prezesa na odpowiedzialny odcinek w Parlamencie Europejskim, co wielu z komentatorów podsumowało daniem czasu na ochłonięcie dla gorącej głowy. Niewielu bowiem obserwatorów sądziło, że Ziobro przez ten czas będzie zbierał siły na powtórną próbę wprowadzenia nowego ładu w Prawie i Sprawiedliwości.

Czytaj dalej »

Be quick or be dead cz. 2

Wpis ten jest kontynuacją felietonu „Be quick or be dead” z dnia 28 października.

Aftermath

Żal było oglądać twarze zgromadzonych na wieczorze wyborczym polityków SLD. Z drugiej strony dopiero wtedy zrozumieli, że droga konformizmu, którą obrali w czasie kampanii miała tylko jeden kierunek – na dno, w otchłań niebytu. Tak bowiem należy podsumować wynik poniżej 10% i najmniejsza reprezentacja w Sejmie, mniejsza nawet od PSL i przede wszystkim Ruchu Palikota, wyraźnie zlekceważonego i skazywanego na pożarcie. Wydawało się, że paradoksalnie wygranym w SLD będzie Ryszard Kalisz, którego rywalizacja z Grzegorzem Napieralskim z pewnością w pewnym stopniu przyczyniła się do takiego, a nie innego wyniku Sojuszu. Niestety dla niego, ale i również dla lewicy okazało się, że triumfatorem jest kto inny – zmarginalizowany kilka lat temu przez Olejniczaka i Kwaśniewskiego były premier - Leszek Miller.

Czytaj dalej »

Wcześniejsze wpisy Nowsze wpisy