Bandyctwo pod płaszczem światłych haseł
Niemal przez cały piątek i pół soboty byliśmy atakowani we wszystkich możliwych środkach przekazu obrazami mordobić, agresji i latających kawałków chodnika. Niestety przekaz i refleksja z obchodów Święta Niepodległości nie była taką, jakiej sobie wszyscy życzyliśmy.
"Zaraz, momencik" – zakrzykną ci, którym staje cierpliwości w dokładnym czytaniu – "dlaczego czarnobiaua napisała, że przekaz nie pokrywał się z oczekiwanym, przecież całe obchody to była jedna wielka kompromitacja, wstyd i rozróba, jakiej dawno nie widziano.". Młodsi wiekiem dorzucą jeszcze "żal.pl". Otóż nie, drodzy czytelnicy. Nie jestem w stanie się z Wami zgodzić, nie jestem w stanie zgodzić się przede wszystkim z relacjami wszystkich (przepraszam za uogólnienie, oczywiście nie jestem w stanie przejrzeć wszystkich periodyków, blogów lub czasopism) audycji poświęconych 11.11.11, a które to miały wpływ na taki, a nie inny obraz zeszłego piątku.
Otóż po części zgadzam się z niestety bolesnym faktem, że spokojne i zorganizowane przemarsze nie mają żadnej "nośności" w porównaniu z rozróbami, ale to porównanie nie powinno być prawdziwe w przypadku telewizji publicznej. Wiadomo, że o wiele lepiej sprzedają się wiadomości złe niż dobre. Dlaczego w tym felietonie staram się pokazać inny wizerunek zeszłotygodniowych wydarzeń? Ano dlatego, że miałem przyjemność rozmawiania z kilkorgiem znajomych, którzy przedstawili mi zgoła inny raport z tego, co się działo w Warszawie! Wyobraźcie sobie Państwo, że oni podobno spokojnie przeszli długim, prawie dwugodzinnym, spokojnym spacerem wraz z kilkunastoma tysiącami podobnie usposobionych ludzi od pl. Konstytucji aż do pl. Na Rozdrożu. Podczas przemarszu śpiewano patriotyczne pieśni, czuć było atmosferę niczym nie zmąconego spokoju i nastrój należny temu świętu. Gdybym taką informację gdzieś przeczytał, to oczywiście miałbym spore wątpliwości na temat wiarygodności, ale to byli ludzie z krwi i kości, którzy niemalże z wypiekami na twarzy opowiadali, w jakiej to uroczystości mieli zaszczyt wziąć udział.
W tym momencie należy postawić pytanie, komu przeszkadzało, aby pokazać właśnie te przebitki, a nie zakapturzonych, zamaskowanych – nie bójmy się tego słowa – bandytów? Jak już napisałem wyżej, nie wymagam od nadawców prywatnych, czy też powiązanych z określonymi opcjami politycznymi, aby prezentowały niewygodne dla nich obrazy. Tak nie było, nie jest i – nie oszukujmy się – nigdy nie będzie. Natomiast w stosunku do nadawcy publicznego wymagania są inne i w moim przekonaniu to jest największy skandal związany z 11.11.11, nie bojówki z Niemiec, Węgier czy Hiszpanii, nie barykadowanie się pospolitych łobuzów w kawiarni powszechnie kojarzonej z Krytyką Polityczną względnie podpalanie samochodów.
Jeden z moich znajomych (również stały czytelnik czarnobiauej) pytał mnie wczoraj co sądzę o "skrajnych lewakach", którzy biegali niemal nie niepokojeni po centrum Warszawy i siali zamęt potykając się nawet z grupą rekonstrukcyjną. Otóż moje zdanie jest takie, że kojarzenie tychże indywiduów z lewicą i ogólnie wartościami lewicowymi jest olbrzymim nadużyciem i należy się zdecydowanie odciąć od tego typu porównań. Zdumiewające były dla mnie również oświadczenia Krytyki Politycznej, które – w moim przekonaniu – były wyjątkowo obraźliwe w stosunku do ludzi, którzy mają nieco większą powierzchnię mózgu niż ameba. Komentować ich nie mam zamiaru, ponieważ mam duży szacunek dla czytających tego bloga.
trackback
Spychanie odpowiedzialności?
TVN24.pl: W kawiarni Nowy Wspaniały Świat w Warszawie, gdzie mieści się siedziba "Krytyki Politycznej" w piątek policja znalazła m.in. pałki, kastety, gaz łzawiący - poinformował rzecznik Komendy Głównej Policji Mariusz Sokołowski, zaznaczając, że nikt się do tego nie przyznaje.
http://www.wykop.pl/link/943767/palki-kastety-gaz-w-siedzibie-krytyki-politycznej/
Racja. Nie kojarzmy tych bandytów z lewicą. Ani tych drugich z prawicą...
@quest: Nie rozumiem, ja spychałem odpowiedzialność?Parafrazując klasyka oczywistą oczywistością jest, że Krytyka Polityczna musiała wydać zgodę (czy milczącą czy nie, to nie ma różnicy) na takie, a nie inne metody "prostestowania". Z mojej strony na takie metody dyskursu zgody nie będzie. Nigdy. Krytyka straciła też tego dnia moralne prawo do mienienia się górnolotnymi "to my jesteśmy prawdziwą lewicą, a nie Wy".
Odnośnie "kawiarni kojarzonej z Krytyką Polityczną", questowi zapewne chodzi o to, że mówienie tak, to tak jak mówienie, że Jarosław Kaczyński jest powszechnie kojarzony z PiSem ;)
Czepiacie się szczegółów ;) Oczywiście, że Nowy Wspaniały Świat to projekt Krytyki Politycznej i nie było moją intencją zawoalowanie jej właścicieli. Przepraszam za ewentualne wprowadzanie w błąd, jednocześnie dziękuję za udział w dyskusji.