Trendomierz

Na językach, przepraszam - w ustach, wszystkich mediów dominującym tematem jest Tybet - we wszelkich odmianach. Wiadomo mniej więcej o co chodzi, o prawa człowieka, brutalne tłumienie demonstracji, prześladowanie Dalajlamy i okupację regionu. Jest wręcz w modzie demonstrowanie swojego poparcia dla Tybetańczyków poprzez noszenie okolicznościowych koszulek, opasek względnie czapeczek.

Czytaj dalej »

Szufladka

Wszyscy znają nowy kurs PiS - inteligencja, młodzi - to prawdopodobnie przez te grupy społeczne rządzi dziś Donald, a nie Jarosław. Ostatnia konferencja z udziałem "wybitnych ludzi nauki" zdawała się potwierdzać obrany kierunek. Tym bardziej dziwi (nie tylko mnie) wypowiedź (oczywiście wyrwana z kontekstu) Jarosława Kaczyńskiego na temat przybliżania urn wyborczych dla tych, którym się po prostu nie chce:

Akt głosowania powinien być według mnie czynnością poważną, świadomą, wymagającą pewnej fatygi. Nie jestem entuzjastą tego, żeby sobie młody człowiek siedział przed komputerem, oglądał filmiki, pornografię, pociągał z butelki z piwem i zagłosował, gdy mu przyjdzie na to ochota. Zwolennicy głosowania przez Internet chcą tę powagę odebrać.

Warto zauważyć, że to właśnie ludzie inteligentni i młodzi starają się "wysługiwać" Internetem wszędzie tam, gdzie się da co wyraźnie kłóci się z wizją przyciągnięcia przez PiS wspomnianego elektoratu. Jak to? Czyżby Jarosław Kaczyński widział w Sieci tylko pornografię, a w jej użytkownikach popijających piwko degeneratów? Bardzo ciekawe szufladkowanie znacznej części społeczeństwa. Otóż Panie Prezesie - obiecuję, że jeśli w jakikolwiek sposób przyłoży się Pan do wprowadzenia e-votingu (myślę, że wybory samorządowe byłyby doskonałym "poligonem") to obiecuję mieć podczas głosowania otwartą tylko stronę PKW - piwo odłożę do lodówki, strony z XXX zminimalizuję, a klikać będę na stojąco.

Dalsza część wypowiedzi byłego premiera jest równie ciekawa:

Wiadomo, kto ma przewagę w Internecie i kto się nim posługuje. Tą grupą najłatwiej manipulować, sugerować na kogo ma zagłosować.

Czyli mitycznego układu ciąg dalszy - Internet jest również opanowany przez żelazne macki, które oplatają całą Globalną Wioskę. Co ciekawe agitacja i manipulacja w Internecie jest dla Prezesa czymś nagannym, wartym tępienia, a taka sama - niemniej agresywna kampania prowadzona z ambon jest tym, na co można przymknąć oko, a nawet po cichu tolerować. W skrócie: jeśli nadają na nas - be, mówią zgodnie z linią - cacy.

Osobiście, według mnie to nowy kurs PiS jest tylko pewnego rodzaju makijażem nakładanym przez górę partii aby pozbyć się etykietki "ortodoksyjności" i rozszerzyć swoje wpływy, które mogą się przełożyć na głosy - jednak, jakby to powiedział mój znajomy - "słoma nadal z lakierek wychodzi". Z jednej strony walczymy o głosy nie tylko tych, którzy już nas znają i wychodzimy z otwartymi ramionami na każdego, nawet wcześniej obrażanych wykształciuchów, a z drugiej strony wszystko co nowe, nowoczesne i (chyba) nie do końca zrozumiałe jest by default złe i nie do przyjęcia.

Czy ktoś nad tym panuje?

Przegląd z komentarzami

Nie tylko amatorzy (tacy jak moja skromna osoba) blogują, blogi polityków z pierwszych stron gazet biją ostatnio rekordy popularności. Pierwszym blogerem był, poprawcie mnie jeśli się mylę, Ryszard Czarnecki - wokół jego blogu powstało nawet kilka mitów, z których najpopularniejszym jest to, że ten blog jest zawsze najlepiej poinformowanym źródłem o politycznych ruchach w państwie.

Niestety większość z nich to zwykłe lanie wody. Zdecydowane gro wygląda tak, jakby ktoś kazał biednym politykom pisać wypracowania i rozprawki jako karę za palenie papierosów w niedozwolonych miejscach. Dodatkowo dochodzi do tego zgraja nędznych komentarzy, w których odwiedzający mogą sobie ulżyć na rzecz prowadzącego lub zareklamować swojego sWeEEt bLogUsia!

Zdecydowanie, pod względem treści, wybija się z nich blog byłego premiera Waldemara Pawlaka, który obok niezwykle często aktualizowanej strony domowej, zawiera coś, co pozwala z chęcią do niego wracać. Kolejny dobrym przykładem, jak powinien wyglądać blog prowadzony przez polityka jest dziennik lokalnego, radomskiego radnego Bohdana Karasia. Panowie politycy, przyjrzyjcie się i czerpcie dobre wzorce.

A wracając do naszego ukochanego bagienka to bardzo ciekawą kwestię poruszył, wspomniany wcześniej, premier Pawlak:

Pani poseł J. Szymanek Deresz mówiła o tym, że SLD się ścigało z Platformą, kto pierwszy zgłosi wniosek o rozwiązanie Sejmu, a tymczasem warto zadać pytanie: czy w tej sytuacji, w tych okolicznościach nie należałoby przeprowadzić poważnej rozmowy praktycznie w gronie wszystkich klubów parlamentarnych? Bo wydaje się, że warto sprawę wyjaśnić i warto też sytuację w Polsce ustabilizować.

Celne spostrzeżenie. Zasadniczo może służyć za podsumowanie tego, co pisałem wcześniej we wpisach pod tytułem "Jak nie należy politykować" - chodziło pokrótce o to, że obecna opozycja poza machaniem szabelką nie jest w stanie niczego zaprezentować "od siebie" poza kolejnymi propozycjami na temat "wotum nieufności", "przedterminowe wybory", "spalić ich na stosie". Sęk tylko w tym, czy PiS, jako największa partia w Sejmie będzie chciała usiąść do takich rozmów? Pomysł w każdym razie warty kontynuowania - po przerwie wakacyjnej.

Skoro jesteśmy już przy "znanych i lubianych" to warto odnotować fakt, że bohater najpopularniejszego medium IV RP (chodzi oczywiście o taśmy) Józef Oleksy powrócił do blogowania i od razu napisał bardzo ciekawe zdanie:

Poznałem też aż nadto dobrze grono moich politycznych kolegów.Wyciągnąłem z całego doświadczenia wszystkie wnioski Będę więc od czasu do czasu opisywał swoje spostrzeżenia nie upatrując w tym ani niczego nadzwyczajnego ani też niczego sobie nie zakładając w dalszych zamierzeniach.

A ja się z nim zgadzam, z zażenowaniem oglądałem obłudne wypowiedzi Aleksandra Kwaśniewskiego i Wojciecha Olejniczaka zrównujące Oleksego z poziomem dna i mułu. Jaki jest język polityków każdy wie, a jeśli nie wie to może się domyślać - i nikt mi nie wmówi, że tacy jak Kwaśniewski czy inni ze świecznika mówią "ą i ę" i "bułkę przez bibułkę" prezentując Wersal na każdym kroku, szczególnie przy zakrapianym spotkaniu. Byłemu premierowi się dostało bo była konieczność publicznego potępienia i odcięcia się od polityka, który i tak już mało może. Wstyd.

Fanboy

Od kilku dni przeglądając linuksowe fora jesteśmy (w każdym razie ja) atakowani informacjami o nowej wersji środowiska udostępniającego możliwość pogrania na Linuksach — Cedega w wersji 6.0. Die-hard linuksiarze wypisują niestworzone rzeczy, szczególnie opierając się na benchmarkach z np. tej strony, na której widać, jak na wykresach Cedega "odsadza" Windows XP, Vistę, a nawet natywne wersje gier przeznaczone dla Linuksa.

Nikt natomiast już nie spojrzy na fakty, takie że gry uruchamiane są na BARDZO średniej karcie graficznej (zintegrowanej GeForce 6150) co zdecydowanie ma wpływ na wyniki testów - jestem bardzo ciekawy, jak wyglądałyby wyniki kiedy to karta mogłaby rozwinąć skrzydła - czy Cedega pozwoliłaby na to. Druga sprawa, że testy wykonywane były w "low quality", gdzie danych do przetworzenia jest mało, lub bardzo mało. Co stałoby się, kiedy nagle engine tłumaczący DirectX na rzeczy zrozumiałe dla Linuksa dostałby kilka(naście) razy więcej danych do obróbki - czy też fps byłoby wyższe niż natywne porty lub wersje dla tak znienawidzonego Windows?

Kolejna sprawa to fakt (wg oczywiście fanboyów) szybszego działania gry pod Cedega niż natywnie na Windows! Jeszcze chyba nie wymyślono emulatora (środowiska, translatora - jak komuś wygodniej), który na TYM SAMYM sprzęcie będzie działał szybciej niż pierwowzór - uświadomcie sobie to Kochani Fanboye. Więcej FPS nie oznacza takiej samej jakości, proszę uprzejmie zauważyć, że wsparcie np. podstawowej rzeczy, jaką jest FSAA dodano dopiero w aktualnej wersji, lista gier mających status "w pełni obsługiwana" nie oznacza, że te gry działają dokładnie tak samo jak pod Windows. Przede wszystkim należy zadbać o identyczną metodologię badania! Co oznacza, że uruchamiając grę w low quality na wszystkich systemach trzeba BYĆ PEWNYM, że WE WSZYSTKICH przypadkach ta będzie wyświetlała TO SAMO - wtedy możemy mówić o porównywalnych warunkach. A nie, że emulator czegoś tam nie obsługuje to pominie tegoż obsługę i dzięki takiej "sztuczce" osiągnie wyższą ilość klatek na sekundę (wartość, nie wiadomo czemu, najważniejsza dla niektórych).

A tak naprawdę to chodzi mi o to, że nie mogę sobie kupić w sklepie gry i po szybkim zerwaniu folii włożyć do czytnika i grać, grać, grać. Muszę do tego mieć Windows.

Ale numer

Czytając wczorajszą prasę dowiedziałem się, że jeden z najsłynniejszych trolli w polskim usenecie SIEDZI. Otóż, jak donosi Gazeta:

Arnold B., kontrowersyjny wrocławski biznesmen i ubiegłoroczny kandydat na prezydenta Polski, siedzi w areszcie. Prokuratura zarzuca mu udział w grupie przestępczej i wypranie nawet kilku milionów brudnych pieniędzy.

Szok, a za co:

Policjanci z sekcji do walki z przestępczością gospodarczą zbadali powiązania między firmami B. i przeanalizowali wpłaty gigantycznych sum pieniędzy, jakich dokonywał on pomiędzy rachunkami bankowymi. Wpadli na trop wielkiej pralni brudnych pieniędzy.

Expert - kryj się.

Nosił wilka razy kilka.

No i pojechali z Mitnickiem.

Czego ludzie u mnie szukają

Ostatnio panuje moda na pokazywanie wyników statystyk, z których można się dowiedzieć, co trzeba wpisać w np. Google, żeby dostać się na daną stronę.

Oto więc czego m.in. szukają odwiedzający "czarnobiauą rzeczywistość":

  • gdzie mieszka artur boruc - teraz chyba w Glasgow
  • karamba pocaluj mnie w dupe - i vice versa
  • masturbacje mężczyzn - yyyyyy?
  • noc długich noży +mp3 - nie mam, ale może ktoś nagrywał dyktafonem dla potomnych?
  • co ściągnąć aby oglądać orange ekstraklase - najlepiej dekoder C+ z półki
  • czy można zrzec się polskiego obywatelstwa - nic dziwnego, taki kraj
  • drukarnia pieniędzy - uh, wreszcie się wydało
  • gg tomasza frankowskiego - sorry, mam, ale nie dam
  • gierki na calym swiecie za darmo - o SF piszę rzadko.

Kolejną partię obiecuję za miesiąc.