Nie tylko amatorzy (tacy jak moja skromna osoba) blogują, blogi polityków z pierwszych stron gazet biją ostatnio rekordy popularności. Pierwszym blogerem był, poprawcie mnie jeśli się mylę, Ryszard Czarnecki - wokół jego blogu powstało nawet kilka mitów, z których najpopularniejszym jest to, że ten blog jest zawsze najlepiej poinformowanym źródłem o politycznych ruchach w państwie.
Niestety większość z nich to zwykłe lanie wody. Zdecydowane gro wygląda tak, jakby ktoś kazał biednym politykom pisać wypracowania i rozprawki jako karę za palenie papierosów w niedozwolonych miejscach. Dodatkowo dochodzi do tego zgraja nędznych komentarzy, w których odwiedzający mogą sobie ulżyć na rzecz prowadzącego lub zareklamować swojego sWeEEt bLogUsia!
Zdecydowanie, pod względem treści, wybija się z nich blog byłego premiera Waldemara Pawlaka, który obok niezwykle często aktualizowanej strony domowej, zawiera coś, co pozwala z chęcią do niego wracać. Kolejny dobrym przykładem, jak powinien wyglądać blog prowadzony przez polityka jest dziennik lokalnego, radomskiego radnego Bohdana Karasia. Panowie politycy, przyjrzyjcie się i czerpcie dobre wzorce.
A wracając do naszego ukochanego bagienka to bardzo ciekawą kwestię poruszył, wspomniany wcześniej, premier Pawlak:
Pani poseł J. Szymanek Deresz mówiła o tym, że SLD się ścigało z Platformą, kto pierwszy zgłosi wniosek o rozwiązanie Sejmu, a tymczasem warto zadać pytanie: czy w tej sytuacji, w tych okolicznościach nie należałoby przeprowadzić poważnej rozmowy praktycznie w gronie wszystkich klubów parlamentarnych? Bo wydaje się, że warto sprawę wyjaśnić i warto też sytuację w Polsce ustabilizować.
Celne spostrzeżenie. Zasadniczo może służyć za podsumowanie tego, co pisałem wcześniej we wpisach pod tytułem "Jak nie należy politykować" - chodziło pokrótce o to, że obecna opozycja poza machaniem szabelką nie jest w stanie niczego zaprezentować "od siebie" poza kolejnymi propozycjami na temat "wotum nieufności", "przedterminowe wybory", "spalić ich na stosie". Sęk tylko w tym, czy PiS, jako największa partia w Sejmie będzie chciała usiąść do takich rozmów? Pomysł w każdym razie warty kontynuowania - po przerwie wakacyjnej.
Skoro jesteśmy już przy "znanych i lubianych" to warto odnotować fakt, że bohater najpopularniejszego medium IV RP (chodzi oczywiście o taśmy) Józef Oleksy powrócił do blogowania i od razu napisał bardzo ciekawe zdanie:
Poznałem też aż nadto dobrze grono moich politycznych kolegów.Wyciągnąłem z całego doświadczenia wszystkie wnioski Będę więc od czasu do czasu opisywał swoje spostrzeżenia nie upatrując w tym ani niczego nadzwyczajnego ani też niczego sobie nie zakładając w dalszych zamierzeniach.
A ja się z nim zgadzam, z zażenowaniem oglądałem obłudne wypowiedzi Aleksandra Kwaśniewskiego i Wojciecha Olejniczaka zrównujące Oleksego z poziomem dna i mułu. Jaki jest język polityków każdy wie, a jeśli nie wie to może się domyślać - i nikt mi nie wmówi, że tacy jak Kwaśniewski czy inni ze świecznika mówią "ą i ę" i "bułkę przez bibułkę" prezentując Wersal na każdym kroku, szczególnie przy zakrapianym spotkaniu. Byłemu premierowi się dostało bo była konieczność publicznego potępienia i odcięcia się od polityka, który i tak już mało może. Wstyd.