Wszyscy znają nowy kurs PiS - inteligencja, młodzi - to prawdopodobnie przez te grupy społeczne rządzi dziś Donald, a nie Jarosław. Ostatnia konferencja z udziałem "wybitnych ludzi nauki" zdawała się potwierdzać obrany kierunek. Tym bardziej dziwi (nie tylko mnie) wypowiedź (oczywiście wyrwana z kontekstu) Jarosława Kaczyńskiego na temat przybliżania urn wyborczych dla tych, którym się po prostu nie chce:
Akt głosowania powinien być według mnie czynnością poważną, świadomą, wymagającą pewnej fatygi. Nie jestem entuzjastą tego, żeby sobie młody człowiek siedział przed komputerem, oglądał filmiki, pornografię, pociągał z butelki z piwem i zagłosował, gdy mu przyjdzie na to ochota. Zwolennicy głosowania przez Internet chcą tę powagę odebrać.
Warto zauważyć, że to właśnie ludzie inteligentni i młodzi starają się "wysługiwać" Internetem wszędzie tam, gdzie się da co wyraźnie kłóci się z wizją przyciągnięcia przez PiS wspomnianego elektoratu. Jak to? Czyżby Jarosław Kaczyński widział w Sieci tylko pornografię, a w jej użytkownikach popijających piwko degeneratów? Bardzo ciekawe szufladkowanie znacznej części społeczeństwa. Otóż Panie Prezesie - obiecuję, że jeśli w jakikolwiek sposób przyłoży się Pan do wprowadzenia e-votingu (myślę, że wybory samorządowe byłyby doskonałym "poligonem") to obiecuję mieć podczas głosowania otwartą tylko stronę PKW - piwo odłożę do lodówki, strony z XXX zminimalizuję, a klikać będę na stojąco.
Dalsza część wypowiedzi byłego premiera jest równie ciekawa:
Wiadomo, kto ma przewagę w Internecie i kto się nim posługuje. Tą grupą najłatwiej manipulować, sugerować na kogo ma zagłosować.
Czyli mitycznego układu ciąg dalszy - Internet jest również opanowany przez żelazne macki, które oplatają całą Globalną Wioskę. Co ciekawe agitacja i manipulacja w Internecie jest dla Prezesa czymś nagannym, wartym tępienia, a taka sama - niemniej agresywna kampania prowadzona z ambon jest tym, na co można przymknąć oko, a nawet po cichu tolerować. W skrócie: jeśli nadają na nas - be, mówią zgodnie z linią - cacy.
Osobiście, według mnie to nowy kurs PiS jest tylko pewnego rodzaju makijażem nakładanym przez górę partii aby pozbyć się etykietki "ortodoksyjności" i rozszerzyć swoje wpływy, które mogą się przełożyć na głosy - jednak, jakby to powiedział mój znajomy - "słoma nadal z lakierek wychodzi". Z jednej strony walczymy o głosy nie tylko tych, którzy już nas znają i wychodzimy z otwartymi ramionami na każdego, nawet wcześniej obrażanych wykształciuchów, a z drugiej strony wszystko co nowe, nowoczesne i (chyba) nie do końca zrozumiałe jest by default złe i nie do przyjęcia.
Czy ktoś nad tym panuje?