Kiedy 12 + 10 równa się 8

Podczas przeglądu zeszłotygodniowej prasy szczególnie zainteresowała mnie, wcześniej z niewiadomego powodu pominięta, wypowiedź byłego premiera i marszałka sejmu, a obecnie wiceszefa SLD – Józefa Oleksego, o możliwej współpracy Sojuszu z Ruchem Palikota.

Czytaj dalej »

Koko, koko, bojkot nie jest spoko

Gdyby od tego zależała przyszłość, a dokładnie jej brak, Donalda Tuska, to Jarosław Kaczyński pozwoliłby się ogolić na łyso, a może i nawet wyszedłby w sandałach w mroźny dzień. Jak bowiem inaczej tłumaczyć nawoływanie do zbojkotowania największej imprezy sportowej, którą (być może tego nie zauważył, wtedy zdecyduję się nawet skasować ten wpis) współorganizuje Polska.

Czytaj dalej »

Bogatemu wszystko wolno

Podczas pierwszomajowego przemówienia nowy przewodniczący SLD poruszył niezmiernie ważną, a zarazem i kontrowersyjną sprawę, dotyczącą przywrócenia trzeciego progu podatkowego w wysokości 50%. Trzecia stawka (w wysokości 40%) została zniesiona za rządów Prawa i Sprawiedliwości, tej samej partii, która dziś chce sięgać do „głębokich kieszeni bogatych”.

Czytaj dalej »

Kobiety, nie idźcie tą drogą!

Temat parytetów poruszałem już blisko trzy lata temu. Co prawda moje przekonanie, co do słuszności tego postulatu nie zmieniło się ani trochę, ale zupełnie nowe światło rzuciła na sprawę Katarzyna Piekarska z Sojuszu Lewicy Demokratycznej, która postanowiła wytłumaczyć seksizmem i ogólnie dyskryminacją swoją wyborczą porażkę.

Czytaj dalej »

Granice

Poprzedni tydzień zdominowały dwa wydarzenia: końcówka bojów o podwyższenie wieku emerytalnego (nieco więcej o tym w kolejnej notce, na którą zapraszam wkrótce) oraz publiczne okładanie się epitetami przez Leszka Millera i Janusza Palikota, czyli starcie dwóch wersji lewicowości.

Czytaj dalej »

Wybory za pasem

Wielu prorokuje szybki koniec obecnej koalicji, w szczególności po zeszłotygodniowym zerwaniu negocjacji wewnątrzkoalicyjnych przez wicepremiera Pawlaka oraz licznych wypowiedziach polityków PSL. Natomiast mało kto potrafi wyjaśnić komu, tak naprawdę, nowe wybory mogłyby wyjść na zdrowie. Z pewnością nie Polsce.

Czytaj dalej »

Be quick or be dead cz. 2

Wpis ten jest kontynuacją felietonu „Be quick or be dead” z dnia 28 października.

Aftermath

Żal było oglądać twarze zgromadzonych na wieczorze wyborczym polityków SLD. Z drugiej strony dopiero wtedy zrozumieli, że droga konformizmu, którą obrali w czasie kampanii miała tylko jeden kierunek – na dno, w otchłań niebytu. Tak bowiem należy podsumować wynik poniżej 10% i najmniejsza reprezentacja w Sejmie, mniejsza nawet od PSL i przede wszystkim Ruchu Palikota, wyraźnie zlekceważonego i skazywanego na pożarcie. Wydawało się, że paradoksalnie wygranym w SLD będzie Ryszard Kalisz, którego rywalizacja z Grzegorzem Napieralskim z pewnością w pewnym stopniu przyczyniła się do takiego, a nie innego wyniku Sojuszu. Niestety dla niego, ale i również dla lewicy okazało się, że triumfatorem jest kto inny – zmarginalizowany kilka lat temu przez Olejniczaka i Kwaśniewskiego były premier - Leszek Miller.

Czytaj dalej »

Be quick or be dead

Tytułowej maksymy nie rozumiano w SLD przed ostatnią kampanią wyborczą, nie pojmowano jej w trakcie wspomnianej, jak również po wyborach wydaje się ona obca. Kiedy słyszę o kolejnych ruchach Palikota, to narasta we mnie wściekłość, dlaczego człowiek, który nagle postanowił zostać czołową postacią lewicy potrafi w ten sposób punktować działaczy, którzy powinni dać się prędzej pokroić na plasterki niż dać się wyprzedzić zwykłemu awanturnikowi, zręcznie korzystającemu z rad specjalistów od budowania wizerunku.

Czytaj dalej »

I Ty wybierzesz następcę Grzegorza Napieralskiego?

Bardzo mnie ucieszyła informacja, mówiąca o możliwości powszechnego wśród członków SLD wyboru przyszłego przewodniczącego partii. To bardzo dobry ruch i jeśli nie zostanie szybko spacyfikowany przez zarządy wojewódzkie (lub poprzez jawne głosowanie), to może przynieść wiele świeżości skompromitowanej, przez wyborczy wynik, największej formacji po lewej stronie sceny politycznej.

Czytaj dalej »

Powyborcze résumé

Kolejne wybory za nami, najprawdopodobniej przez następne cztery lata będziemy mieli rząd zbliżony do właśnie ustępującego – to pierwszy ewenement w historii młodej, polskiej demokracji, bowiem nie zdarzyło się jeszcze, aby ktoś zajmował stanowisko premiera przez dwie kolejne kadencje Parlamentu.

Drugą sensacją jest zaskakujący wynik Ruchu Palikota, który zdecydowanie zadał kłam lansowanych od dłuższego czasu dwóch opinii, nieustannie wtłaczanych nam do głów, zarówno przez media, jak i polityków – mówiącej o tym jakoby "polska scena polityczna była zabetonowana", że "nie ma miejsca dla innej partii odwołującej się do lewicowych wartości poza SLD". Otóż znany i (gdzieniegdzie) lubiany performer, Janusz Palikot ostentacyjnie pokazał figę wszystkim i wprowadził do Sejmu kilkudziesięciu posłów, zupełnie nic sobie nie robiąc z filipik wysuwanych od prawicy aż po lewą stronę politycznej zagrody.

Czytaj dalej »

Wcześniejsze wpisy