Przykładność i grzeczna fryzura na boczek
Media ostatnio (ostatnio = od ostatnich wyborów) zajmują się przypadkiem posła Janusza Palikota, który - jak mówią i piszą - przekracza wszelkie granice dobrego smaku. Pochylmy się więc nad tym i podobnymi przypadkami.
Według ogólnie pojętych ram przyzwoitości parlamentarzysta powinien być grzeczny, przykładny i ładnie się prezentować (jest nawet pojęcie "język nieparlamentarny") albowiem jest przedstawicielem społeczeństwa, które go wybrało na pełnienie tego odpowiedzialnego stanowiska. Ideałem dla większości, w szczególności tej nieco starszej części, byłby z pewnością Krzysztof Ibisz, który zresztą kiedyś był posłem - wiem, że ciężko w to uwierzyć :)
Tylko teraz powstaje problem - czy taki piękne, przystojne, elokwentne i wyidealizowane indywiduum (przepraszam z góry jeśli ktoś się poczuł urażony takim epitetem) jest w pełni tym, czego oczekujemy po reprezentancie ludu? Czy taka osoba jest wiarygodna i spełnia nasze oczekiwania? Wiadomo, że każdemu - nawet księdzu - zdarza się przekląć, wyrazić niepochlebną opinię czy też zwyczajnie oczerniać przeciwnika - bo tak.
Osobiście wolę, kiedy osoba mówi bez ogródek to, co myśli, a nie ubiera swoje myśli w wyidealizowane wypowiedzi - bo przecież posłowi nie wypada. Otóż nie - według mnie wypada, jak mało komu! Jakież to się larum podniosło, kiedy "niechcący" wyciekły tzw. "Taśmy Gudzowatego", gdzie były Premier i Marszałek Oleksy nie przebierając w słowach opowiadał m.in. o swoich partyjnych kolegach. Cham i prostak - takie opinie przewijały się w komentarzach wszystkich, a w szczególności tych, których te wynurzenia dotyczyły. Czy naprawdę te osoby są takimi skończonymi hipokrytami, że wierzą iż sami takich rzeczy nie opowiadają? By-zy-dura!
Opowiadają i kto wie, czy nie więcej i mocniej - tylko, że jeszcze się nie wydało. Ot cała prawda. I tu możemy wrócić do posła Palikota, który specjalnie nie ma hamulców aby opowiadać to, jak on widzi polską politykę. Otóż daję sobie uciąć dowolną część ciała, że podobne poglądy, czy może raczej podobny sposób postrzegania rzeczywistości ma zdecydowana większość naszych parlamentarzystów - tylko po prostu tego nie uzewnętrzniają. Czy to dobrze? Z pewnością dla ich wizerunku tak, ale jak się czują, kiedy mówią jedno, a myślą co innego?
Czy taki, nie wybierając specjalnie, marszałek Jerzy "Buc Nadęty" Szmajdziński powinien się czuć szczególnie dotknięty, wręcz oburzony kiedy sam pewnie nie przebierając w słowach, w chwilach słabości (?) wyrzuca podobne epitety w stronę innych polityków? Koronnym przykładem zdaje się być również Najważniejsza Osoba w Państwie czyli Prezydent Kaczyński określając dziennikarkę jako "małpę w czerwonym". Po krótkiej ofensywie w mediach sprawa przycichła i nadal Prezydenta widzi się jako wielkiego dżentelmena całującego rąsie i wręczającego kosze kwiatów w kierunki płci pięknej.
Dlatego - parafrazując sławny już (czy mogę użyć słowa "kultowy"?) napis na koszulce - Jestem z Palikotem! Więcej śmiałości, mniej hipokryzji i zakłamania.
7 komentarzy
trackback