Nowe szatki "króla" cd.
Wczoraj w programie Tomasza Lisa wystąpił były premier, prezes PiS (przepraszam, Prawa i Sprawiedliwości albowiem podobno zaleceniem "góry" jest nieużywanie skrótu) i... Wielkim zaskoczeniem dla mnie było że wypadł bardzo dobrze, wręcz niewiarygodnie wiarygodnie.
Daleko mu było od tego walczącego z wiatrakami premiera krzyczącego z trybuny o podziale na "tych od ZOMO" i "nas", był niesłychanie spokojny. rzeczowy i wyrazisty oraz starał się puszczać mimo uszu uszczypliwe komentarze prowadzącego. Niewygodnych pytań nie unikał, ale starał się kierować rozmowę na wyraźnie nakreślone tory – gospodarka, przyszłość i społeczeństwo. Szczerze mówiąc, to gdybym otrzymał stenogram rozmowy bez podania z kim rozmawia Tomasz Lis mógłbym postawić, że jego rozmówcą jest niezwykle zrównoważony polityk lewicy.
Co ciekawe Jarosław Kaczyński nie dał się, mimo usilnych starań Lisa, "wpuścić" w podsumowanie działań rządu za czasów poprzedniej kadencji, za każdym razem odpowiadając, że "myślimy wyłącznie o przyszłości", co wyraźnie mogło się podobać telewidzom i co za tym idzie przyszłym wyborcom. Natomiast prowadzący miał zdecydowanie zły dzień, gdzie się podziała dotychczasowa błyskotliwość Tomasza Lisa – na tle byłego premiera wyglądał bardzo marnie, na nieprzygotowanego i zagubionego pewnością siebie Kaczyńskiego. Żal było patrzeć, kiedy prowadzący momentami aż zagłębiał się w fotelu słysząc (posługując się terminologią innego b. premiera – Józefa Oleksego) "ostrego jak brzytwa" rozmówcę. Lis pogłębił jeszcze swoją bezlitosną ocenę, w moich oczach, podsumowując wyniki sondażu (niemal połowa głosujących chciała aby PiS powrócił do rządzenia Polską) prowadzonego w czasie programu, jako dalekie od reprezentatywnych i mające jakiekolwiek pokrycie w rzeczywistości.
Wielki wstyd i hańba panie Tomaszu, z pewnością podczas takiego programu następuje wielka mobilizacja zwolenników partii Kaczyńskiego, ale nie należało tego komentować w ten sposób, wyraźnie akcentując swoją niechęć do rozmówcy. Tego typu komentarze i stronniczość mogą nie dziwić w programach Pospieszalskiego i dysputach prowadzonych na TVP Info, ale od jednego z najpopularniejszych i najbardziej cenionych dziennikarzy w Polsce wymaga się czegoś więcej. Albo może wymagało.
10 komentarzy
trackback