Nie możesz znaleźć wroga - stwórz swojego!
Walka Jarosława Kaczyńskiego z układem prawdopodobnie powoli dobiega końca, 7 września br. Sejm ma głosować za skróceniem obecnej kadencji - istnieje więc szansa, że mityczny układ przetrwał. Ale czy na pewno?
Otóż w zeszły weekend z wielką pompą ogłosili rozbicie groźnej szajki przestępczej, która niechybnie miała na celu manewrowanie Polską na szkodę obywateli, wspólnie i w porozumieniu. Konferencja była profesjonalnie okraszona dowodami w postaci zapisów podsłuchów, video z kamer ochrony oraz przepięknymi animacjami mającymi na celu dokładne przedstawienie, że nie może być w tym całym ambarasie żadnych pomyłek. Układ rozpoznany, rozbity, udowodniony!
W tym sęk, że wszyscy członkowie tegoż Układu doszli na świecznik dzięki tym, którzy ich w poprzednim tygodniu zatrzymali i pokazowo, na łamach wszystkich gazet i antenach wszelakich telewizji przesłuchiwali. Jak to powiedział Ryszard Kalisz:
PiS nie mógł przez dwa lata odnaleźć i zdemaskować mitycznego Układu więc postanowił go samemu stworzyć, później zdemaskować i ujawnić opinii publicznej.
Nic tak nie raduje tłumu, jak wyniki. Brak wyników - trzeba je poprawić, nawet kosztem tej bardziej rozumnej części społeczeństwa, która zwijała się ze śmiechu obserwując ową hucpę.
Cały ten cyrk przypomina mi od razu policjantów, którzy mają miesięczny "limit" spisań obywateli, którzy coś tam sobie przeskrobali. Czy jest spokojnie czy nie - ilość "spisanych" delikwentów ma być nie mniejszy niż, powiedzmy, 20 nazwisk. Jeśli jest ich mniej co robią dzielni stróżowie prawa? Przepisują z notesów kolegów nazwiska złapanych na niegodziwych czynach - tak, aby osiągnąć plan minimum. Prawda, że widać analogię?
Tylko czy, po raz kolejny zadam to pytanie, tak miała wyglądać odnowa moralna IV Rzeczpospolitej? Czy to są te zasady, które obowiązują?
Przegrani są w tym bałaganie wszyscy. PiS - bo żeby udowodnić, że Układ istnieje musi kogoś pokazać i złapać. Samoobrona i LPR - bo uwierzyli bezspornie w opowiadania Kaczmarka i jeszcze go desygnowali na premiera. SLD i Platforma bo wysuwali pod publiczkę żądania niemożliwe do spełnienia przy obecnym stosunku sił. PSL bo nie potrafiło się wyraźnie odciąć od tej sprawy i pokazać, że można stać z boku i nie mieszać się do z daleka cuchnącej sprawy.
Najbardziej przegrał naród, przegrał 2 lata.
6 komentarzy
trackback