Nie możesz znaleźć wroga - stwórz swojego!

Walka Jarosława Kaczyńskiego z układem prawdopodobnie powoli dobiega końca, 7 września br. Sejm ma głosować za skróceniem obecnej kadencji - istnieje więc szansa, że mityczny układ przetrwał. Ale czy na pewno?

Otóż w zeszły weekend z wielką pompą ogłosili rozbicie groźnej szajki przestępczej, która niechybnie miała na celu manewrowanie Polską na szkodę obywateli, wspólnie i w porozumieniu. Konferencja była profesjonalnie okraszona dowodami w postaci zapisów podsłuchów, video z kamer ochrony oraz przepięknymi animacjami mającymi na celu dokładne przedstawienie, że nie może być w tym całym ambarasie żadnych pomyłek. Układ rozpoznany, rozbity, udowodniony!

W tym sęk, że wszyscy członkowie tegoż Układu doszli na świecznik dzięki tym, którzy ich w poprzednim tygodniu zatrzymali i pokazowo, na łamach wszystkich gazet i antenach wszelakich telewizji przesłuchiwali. Jak to powiedział Ryszard Kalisz:

PiS nie mógł przez dwa lata odnaleźć i zdemaskować mitycznego Układu więc postanowił go samemu stworzyć, później zdemaskować i ujawnić opinii publicznej.

Nic tak nie raduje tłumu, jak wyniki. Brak wyników - trzeba je poprawić, nawet kosztem tej bardziej rozumnej części społeczeństwa, która zwijała się ze śmiechu obserwując ową hucpę.

Cały ten cyrk przypomina mi od razu policjantów, którzy mają miesięczny "limit" spisań obywateli, którzy coś tam sobie przeskrobali. Czy jest spokojnie czy nie - ilość "spisanych" delikwentów ma być nie mniejszy niż, powiedzmy, 20 nazwisk. Jeśli jest ich mniej co robią dzielni stróżowie prawa? Przepisują z notesów kolegów nazwiska złapanych na niegodziwych czynach - tak, aby osiągnąć plan minimum. Prawda, że widać analogię?

Tylko czy, po raz kolejny zadam to pytanie, tak miała wyglądać odnowa moralna IV Rzeczpospolitej? Czy to są te zasady, które obowiązują?

Przegrani są w tym bałaganie wszyscy. PiS - bo żeby udowodnić, że Układ istnieje musi kogoś pokazać i złapać. Samoobrona i LPR - bo uwierzyli bezspornie w opowiadania Kaczmarka i jeszcze go desygnowali na premiera. SLD i Platforma bo wysuwali pod publiczkę żądania niemożliwe do spełnienia przy obecnym stosunku sił. PSL bo nie potrafiło się wyraźnie odciąć od tej sprawy i pokazać, że można stać z boku i nie mieszać się do z daleka cuchnącej sprawy.

Najbardziej przegrał naród, przegrał 2 lata.

Nierównomierność

Najważniejszym wydarzeniem ostatnich dni (według mediów) jest oczywiście wypadek polskiego autokaru we Francji. Wydarzenie to jest na tyle ważne, że na miejsce wypadku pofatygował się osobiście Prezydent RP, a rząd wraz z Kancelarią Prezydenta obiecał każdej rodzinie po 110 tys. złotych. No właśnie, 110 tys. złotych w ramach czego? Zapomogi? Zadośćuczynienia? A może rekompensaty?

Oczywiście współczuję rodzinom ofiar z Grenoble, ale takie rozdawania pieniędzy, które najbliższych nie zwrócą jest co najmniej niestosowne w oczach tych, którzy stracili domy, a czasem i cały dobytek podczas zeszłotygodniowej wichury. Co więcej, u nich nie zjawił się nikt "z góry", a to właśnie tam da się całkowicie zlikwidować szkodę i pomóc w powrocie do normalnego życia.

Z pewnością wpływ na takie, a nie inne postrzeganie rzeczy przez Prezydenta miał fakt, że tragicznie zmarli byli pielgrzymami. Dodatkowo Lech Kaczyński "zabłysnął" w rozmowie z prezydentem Francji stwierdzeniem, że "Polska jest bardzo pobożnym krajem"... Trochę nieładnie tak generalizować ponieważ ja akurat specjalnie pobożny nie jestem, a prezydent mówiąc o Polsce wypowiedział się również i w moim imieniu. Zastanawia mnie fakt, czy gdyby to była wycieczka szwaczek artystycznych to prezydent powiedziałby do swojego odpowiednika, że "Polska to kraj z wybitnymi i głębokimi tradycjami w dziedzinie ozdabiania tkanin".

O potrzebie wprowadzanie żałoby narodowej nawet nie napiszę ponieważ zrobili to mniej lub bardziej dosadnie inni blogerzy. Od siebie dodam tylko, że jeśliby podliczać śmiertelne wypadki na drogach to żałoba narodowa ogłaszana byłaby co tydzień.

Na koniec ogłoszenie parafialne dotyczące tego, że od dziś czarnobiaua rzeczywistość ma swoją własną domenę - oczywiście czarnobiaua.com. Proszę uaktualnić bookmarki oraz wpisy w czytnikach RSS.

Italian job

Jak było wiadomo wcześniej w dniu dzisiejszym pracownicy marketów podjęli akcję protestacyjną skierowaną przeciw niecnym pracodawcom, którzy każą im pracować świątek, piątek i niedzielę (w szczególności).

Strajk włoski, ponieważ taką formę przyjęli pracownicy, polega na ultradrobiazgowym wykonywaniu swoich obowiązków - w tym przypadku na ręcznym wstukiwaniu kodów z opakowań zakupionych produktów. Wiadomo nie od dzisiaj, że do marketów nie chodzi się po jedno piwo, czy też dwie kostki masła - przeważnie wózki są wyładowane po same brzegi, a pchający je klienci ledwo docierają do kasy. Dziś czekała ich wielka niespodzianka - kolejki przy miejscu zapłaty przypominały ostatnie święta Bożego Narodzenia, albo i lepiej. I czy oto chodziło?

Oczywiście prawo do strajku należy się każdemu pracownikowi (o ile nie ogranicza go odgórnie żadna ustawa), ale należy się zastanowić czy z pewnością mają na tym cierpieć klienci?

...chyba paryska

Modnym ostatnio powiedzeniem jest "A za komuny to było...". Nie mam pojęcia skąd się to wzięło ponieważ nie przypominam sobie (osobiście, a także żadne źródła tak nie podają) żeby w Polsce był kiedykolwiek komunizm. Poprzedni ustrój, który panował w naszym kraju ma tyle wspólnego z komunizmem co krzesło z krzesłem elektrycznym względnie tyle co picie w Szczawnicy i szczanie w piwnicy.

Niektórzy nawet twierdzą, że ustrój komunistyczny jest wręcz zabroniony! Owszem, podróbki powinny być zakazane.

Bard, czy może nie?

Ten wpis będzie jak zwykle (mam nadzieję) kolejnym z tych, uznanych przez większość osób za oburzający lub co najmniej wielce kontrowersyjny. Mam bowiem zamiar wystąpić z bezczelną polemiką na temat "barda" Solidarności - Jacka Kaczmarskiego.

Co prawda jest takie powiedzenie, że o zmarłych nie mówi się źle, ale całą winę zrzucę na PiS, który ustami Jacka Kurskiego sprezentował Sejmowi uchwałę upamiętniającą 50-tą rocznicę urodzin Kaczmarskiego. Wszyscy wychwalają tegoż piosenkarza za jego "walkę śpiewem i poezją" z "systemem", poświęcenie dla ojczyzny i takie tam inne. Mało z nas tymczasem wie, że ten "patriota" zwyczajnie zwiał z Polski, zaznaczę że z Wolnej Polski, tej o którą tak "walczył" aby sobie prowadzić spokojne życie w Australii, niejako przy okazji zrzekając się polskiego obywatelstwa. Takie rzeczy jak alkoholizm, maltretowanie rodziny pominę, bo może faktycznie nieładnie będzie mówić o zmarłych.

Sytuacja powyższa powróciła dzięki wspomnianemu Jackowi Kurskiemu, ale także i dzięki córce Kaczmarskiego, która pozbawiona polskiego obywatelstwa przez patriotycznego tatusia oraz mamusię stara się teraz je odzyskać lobbując u kogo się da - od Gazety aż po Sejm i MSZ. Może by tak jej nie oddawać, bo za kilka lat wyjedzie do USA i zrzeknie się polskiego paszportu - tym razem sama? Jaki ojciec taki syn córka?

Pryszła kryska...

A już myślałem, że ominie mnie najpopularniejsza ostatnio zabawa czyli wypisywanie pięciu głupot o sobie - publicznie. Wszyscy mnie wspaniałomyślnie pomijali, a tu z niedzieli Bartini zaskoczył mnie wywołaniem do tablicy. No cóż.

  1. Jako uczęszczający do podstawówki krasnal byłem miłośnikiem Świata Młodych oraz plakatów z sobotniego Dziennika Ludowego. Potrafiłem stać pod kioskiem od 6:00 rano - nawet podczas trzaskających mrozów. Nikt w to nie uwierzy, kto mnie zna teraz.
  2. Tak gdzieś do początku szkoły średniej miałem długie (białe!!!) włosy. Też trudno w to uwierzyć.
  3. Pierwszą twardą walutę (kilkanaście centów otrzymane od jakiegoś wujka) wydałem na napój Donald Duck w Pewexie.
  4. Paliłem papierosy z Wojciechem Kowalczykiem.
  5. Nie powiem, bo to wstyd.

Jako kolejnych proponuję (mam nadzieję, że jeszcze nie byli): scannera, (salva)dhora, greyera. Wiem, że ma być pięciu, ale wszyscy pozostali już brali udział.

No i wymyślił

Niebywałe, jakie to pomysły mogą się rodzić w głowie premiera bądź w głowach jego doradców. Otóż Brat Premier wykombinował, że to nie On będzie decydował o tym, co się stanie z ekosystemem Rospudy, a - uwaga - mieszkańcy województwa podlaskiego.

Jak usłyszałem tą radosną nowinę w radiu to myślałem, że to jakiś żart! Jakim to prawem mieszkańcy jakiegokolwiek województwa mogą sobie decydować czy zburzyć to, co natura zbudowała w ciągu lat, i co jest własnością całego świata? Jak, z całym szacunkiem dla mieszkańców Podlasia, pierwszy lepszy kmiot spod budki z piwem może decydować o czymś takim jak "część Europejskiej Sieci Ekologicznej Natura 2000", o "węźle o znaczeniu międzynarodowym w Krajowej Sieci Ekologicznej ECONET–PL ze względu na uwarunkowania: geomorfologiczne, hydrologiczne, biotyczne, strukturę krajobrazu oraz istniejące i proponowane obszary chronione" - cytaty z mądrych źródeł.

Mówiąc natomiast o Europie to przechodzimy do, nie wiem czy nie najważniejszego, aspektu - czy mieszkańcy województwa podlaskiego mogą sobie decydować o tym, czy obowiązują ich prawa i nakazy Unii Europejskiej czy nie?

Premier niestety poszedł na łatwiznę i miast podjąć męską decyzję "w tę, albo we w tę" wolał żeby ktoś to zrobił za niego.

Uprzedzenie

Bardzo lubię czytać felietony Daniela Passenta na jego blogu, uważam zresztą, że jest to jeden z lepszych, najbardziej treściwych dzienników, jakie można spotkać w naszej sieci. Co więcej, do dnia dzisiejszego z wszystkimi opiniami pana Daniela zgadzałem się w całej rozciągłości. Niestety przeczytawszy wczorajszy wpis pt. "Wszystkiego najgorszego!" jestem nieco zażenowany.

Otóż pan Daniel komentuje pomysł szefa stowarzyszenia krematoriów w Danii, polegający na tym, aby wykorzystywać (sprzedawać na rynku) ciepło wytworzone podczas spalania ciał:

Może jestem ulepiony z innej gliny niż luteranie, którzy stanowią 85 proc. mieszkańców Danii, ale nie mieści mi się w głowie, że taki pomysł narodził się i ma zostać wprowadzony w życie zaledwie jedno pokolenie po epoce pieców (...). Pomysł wykorzystania energii z krematoriów kojarzy się z wykorzystaniem ciepła, jakie wydychały kominy Brzezinki. Do tego nie byli zdolni nawet hitlerowcy.

Chyba nieco się pan Daniel zagalopował w swoim toku myślenia. Zgodnie z Jego światopoglądem należałoby zakazać produkcji mydła i materaców, oraz kategorycznie zabronić budowania krematoriów w ogóle! Zastanówmy się dlaczego w Danii żyje się dostatnio, a w Polsce nie. Dlatego, że Duńczycy potrafią myśleć i nie pozwalają na marnotrawstwo, a polak przez swoje zabobony woli żyć w biedzie.

Co złego jest w wykorzystywaniu marnującej się energii? Czy ludzi w duńskich krematoriach zamienia się w popiół wbrew ich woli? Skąd, sami wolą poddać swoje ciało spaleniu miast budować wielkie groby z wymyślnymi pomnikami z marmuru. Nie muszą się prześcigać w tym, która rodzina ma większy i bogatszy grób, przy bardziej lub mniej reprezentacyjnej alejce. Pod takim, a nie pod innym drzewem.

Kto dogoni psa?

Pies, proszę PT odwiedzających, to takie stworzenie, które bardzo lubi człowieka. Człowiek, to takie stworzenie, które bardzo lubi psy. Przytulać i cieszyć się, gdy są posłuszne. Niestety kiedy chodzi już o obowiązki wobec najlepszego towarzysza jest już bardzo różnie.

Dzieci również bardzo lubią psy, niektóre nawet tak bardzo, że nie wyobrażają sobie, że taki milusi piesek może im zrobić krzywdę kąsając tu i ówdzie. Ale dzieci najbardziej lubią się bawić. Bawić, biegać i fikać koziołki. A już najlepiej gdy mają dookoła siebie dużo miejsca i nikt (nic) specjalnie im w tym procederze nie przeszkadza. Doskonale do tego nadają się parki, polanki oraz place zabaw, gdzie mogą spotkać przyjaciół w podobnym wieku oraz w ten sam sposób nastawionych do życia. Nie zważają wtedy na nic i tylko czuwający, z boku - żeby nie przeszkadzać, tatusie lub mamusie, względnie babcie potrafią dostrzec czyhające niebezpieczeństwa.

Połączywszy pierwszy i drugi akapit otrzymujemy "sumę wszystkich strachów", które mogą napotkać dziecko i rodzica na zbliżonych do blokowisk trawnikach i placach zabaw. Dla mnie, i dlatego o tym piszę, taką sumą jest brud, a dokładnie - nie bójmy się tego słowa - psie kupy. Są wszędzie, najbardziej widać je, kiedy spadnie śnieg i wtedy cudownie kontrastują ze śnieżną pierzyną, która zakrywa zwykle zielone trawniki - miejsca zabaw dzieci. W lato są jeszcze groźniejsze, ponieważ brykające sobie po trawnikach placów zabaw dzieci nie są w stanie, w odpowiednim momencie, ich dojrzeć i kłopot gotowy. Opiekunowie czworonogów mają sobie, niestety, za nic utrzymywanie czystości przez ich czworonogi i pozwalają im załatwiać swe potrzeby gdzie tylko szanowne pieski sobie zażyczą - nie zważając na to, że komuś może to przeszkadzać. Oby tylko szybciej piesek zrobił to, do czego natura wzywa i można wracać do kapci oraz gazety - przed telewizor.

Jednym z niewielu plusów mojego miejsca zamieszkania jest to, że "strzał z procy" od mojego bloku jest przepiękny park, zwany Leśniczówką. Jest to naprawdę spory kawał lasu w centrum ćwierć milionowego miasta, przedzielony rzeczką i do tego całkiem nieźle utrzymany. Wyposażenie obejmuje, oprócz oczywiście drzew i wspomnianej rzeczki, urządzenia do umilania dzieciom wolnego czasu w postaci drabinek, piaskownic, huśtawek oraz sporą polankę do uskuteczniania harców wszelakich, grania w piłkę i innych pomysłów, na które tylko mogą wpaść nasi milusińscy. Oczywiście we wszystkich tych przyjemnościach przeszkadzają psie kupy oraz ich producenci. Otóż ich właściciele nie zadawali sobie żadnego trudu, żeby przejść nieco dalej za polankę i wśród całkiem bogatych krzaków pozwolić swoim podopiecznym załatwić swoje potrzeby, tylko spuszczają psy wśród dzieci i siadają sobie na ławeczkach soczyście zaciągając się papierosami bądź zajmują się ploteczkami z napotkanymi sąsiadami. A gdzie pieski sobie zrobią kupkę - co ich to obchodzi.

Naprzeciw potrzebom dzieci, o dziwo, wyszło miasto i wydzieliło całkiem duży kawałek polanki ogrodzony siatką i oznaczyło go na każdym z boków tabliczką z napisem WYBIEG DLA PSÓW, jest to również miejsce, gdzie pieski mogą sobie załatwić swoje potrzeby fizjologiczne oraz pobiegać w kółko bez naruszania prywatności innych użytkowników. Wspomniany wybieg stoi sobie już kilka miesięcy - liczyłem, że może, chociaż w minimalnym stopniu wpłynie na poczucie estetyki i czystości właścicieli psów. A skąd.

Wczoraj korzystając z całkiem niezłej, słonecznej pogody wybrałem się z Juniorem na spacerek. Junior wyposażony w swoją żółtą strzałę pokonywał na niej wszelkie chodniki z prędkością (dla niego) zbliżoną do prędkości światła, a tatuś z godnością maszerował za nim podziwiając wspaniałe okoliczności przyrody. Przy okazji przechodziliśmy właśnie obok wymienionego wcześniej wybiegu, który był oczywiście pusty. Obok niego biegały sobie radośnie pieski, a ich właściciele, jak wspomniałem wcześniej siedzieli sobie na ławeczkach i tylko od czasu do czasu pokrzykiwali na nich. Kupek koło ławek, moczu spływającego z pni drzew na chodniki - co nie miara.

Zastanawiam się tylko kiedy nasz naród dorośnie do czystości i obowiązków wobec innych. Należy się również zastanowić czy np. wysokie kary dla "brudasów" wymuszające czystość w czymś by pomogły, czy może tylko jeszcze bardziej wzburzyły ludzi przeciw władzy.

Stop histerii!

Jedyne, co możemy oglądać od dwóch dni to czarne, żałobne loga stacji, w niektórych przypadkach ozdobione czarnymi wstążkami. Muzyki, jaką raczy nas większość stacji słuchać się raczej nie da, ponieważ człowiek przysypia nawet i w południe. Wszelakie media przebijają się wzajemnie w kolejnych pomysłach, jak najbardziej uszanować smutek po tragicznym wypadku w śląskiej kopalni.

Na większości forów możemy zaobserwować setki tematów ze świeczkami, emotkami wyrażającymi smutek i płacz, dodatkowo społeczeństwo na potęgę manifestuje swoją zdolność do płaczu i modlitwy. Kiedy na jednym z forów zapytałem jedną z uczestniczek zbiorowej histerii czy czy modli się również codziennie za tych, którzy w znacznie większej liczbie giną np. na polskich drogach, tracą życie wykonując niebezpieczną pracę względnie skaczą sobie z mostu - "bo tak!", to zostałem niemal zjedzony żywcem, nazwany cynikiem i odsądzony od czci i wiary.

Dla mnie to jest masowa histeria, nie mająca nic wspólnego z normalnością. Podobnie zresztą jak to miało miejsce podczas sytuacji z zawaleniem hali targowej na - nomen omen - Śląsku. Ludzie zginęli - smutne, tragedia. Nikt pewnie nie zdaje sobie sprawy, że w tym roku zginęło już kilkunastu górników, setki kierowców i ich pasażerów, polscy żołnierze na bezsensownej misji w Iraku, jakoś żałoby narodowej nie było. Przestańcie!

Bardzo dobrze napisał, co czuje Rafał Majdaczak:

Chcę mojej "Laleczki Chucky", dwudziestej debaty Hanny z Kazimierzem, białego loga TVP1 i niech mi nikt nie kładzie łopatą do głowy jak mam przeżywać śmierć drugiego człowieka.

Natomiast byte zamieścił wielce wymowny obrazek i też bardzo słusznie napisał:

Tak zapewne czuje się przeciętny internauta, gdy wypełnia formularz w kolejnej księdze kondolencyjnej. Zaraz potem idzie sobie zrobić kanapkę z jajkiem i przełącza się na HBO, gdzie właśnie dają “Punishera”.

Po raz drugi, również muszę się zgodzić z p. Ziemkiewiczem:

Halo, halo, witam spod kopalni, gdzie od dwudziestu godzin trwa akcja ratownicza, a pod bramami gromadzą się zapłakane rodziny. Jest z nami pani Zdzicha, której mąż został właśnie tam, na dole. Pani Zdzicho, męża nie ma wśród wydobytych ciał, wierzy pani, że jeszcze żyje? Proszę opowiedzieć, jak bardzo pani cierpi. Przepraszam, musimy teraz przerwać, bo właśnie mamy w studio eksperta, panie profesorze, proszę opowiedzieć, co dzieje się z człowiekiem, który nagle znajdzie się w obszarze eksplozji metanu, gdzie temperatura sięga tysiąca stopni. Co najpierw mu się pali, czy bardzo wtedy cierpi? Wracamy do pani Zdzichy, która po zastrzyku doszła już do siebie, proszę pani, niech pani teraz opowie, jak mąż wychodząc pocałował waszą córeczkę w główkę i obiecał, że wieczorem zabierze ją do kina...

i jeszcze jedno, dla tych, którzy zaraz mnie zjedzą również na moim blogu. Tak, jest mi przykro i współczuję rodzinom tragicznie zmarłych, ale nie przyłączam się do medialnego szumu i sztucznej histerii.

To ja, Jarząbek...

...dawno nie nagrywałem bo byłem chory. Mam zwolnienie.

Faktycznie, dopadło mnie i to dosyć nieźle, od wtorku siedzę sobie w domku i na zmianę mi zimno / gorąco. Ale juz mi nieco lepiej i postaram się dalej zjadliwie, okiem wstrętnego lewaka komentować otoczenie :)

Żbik reaktywacja

Jak donosi Wojciech Orliński na stronach Gazety już wkrótce możemy się spodziewać reaktywacji przygód znanego z dzieciństwa super-hero Kapitana Żbika.

Nie, nie będą to kolejne reprinty starych albumów tylko całkiem nowe opowiadania rysowane przez jednego najlepszych (najlepszego?) rysownika komiksów młodego pokolenia - Śledzia.

Nowy Żbik ma na imię Michał i jest wnukiem emerytowanego pułkownika Jana Żbika, bohatera poprzednich komiksów. Przejął po dziadku jego metody śledcze - rozpracowując jakieś kryminalne środowisko, udaje wybitnego specjalistę w jakiejś dziedzinie humanistycznej, przyjmując oryginalny pseudonim "Żbikowski".

Jak dla mnie bomba, więcej informacji, wstępne plansze z pierwszego albumu oraz okładkę można znaleźć na wcześniej linkowanej przeze mnie stronie Gazety.

I znowu lekarze...

Nasi kochani lekarze kontratakują. Tym razem wymyślili, że pozwalniają się z etatów w szpitalach lub przychodniach i otworzą własną działalność gospodarczą na terenie swoich aktualnych miejsc pracy. Problem tylko w tym, że wszystkie wizyty, względnie zabiegi, będą płatne. Jednym słowem idąc do lekarza będziemy musieli pamiętać o zabraniu ze sobą portfela i to pewnie grubego. Taki oto pomysł ma zmusić rząd do przyznania jeszcze większych podwyżek dla lekarzy, bo te 200 zł, które obiecano im wcześniej to za mało.

Rząd ma podobno czas do 15 grudnia, potem będziemy płacić - jak ktoś przyjdzie chory i nie będzie miął pieniędzy? No cóż tego nie wiem, pewnie odejdzie z kwitkiem.

Moje zdanie sprzed 4 miesięcy nie zmieniło się wcale. Do roboty nieroby! Nikt Wam nie kazał być lekarzem, albo ma się powołanie do przynoszenia pomocy człowiekowi i zdaje sobie sprawę jakie są zady i walety bycia lekarzem, albo się idzie kształcić na murarza, filozofa bądź bankowca. Spadać leczyć Niemców, Szwedów i Irlandczyków!

Dlaczego akurat my?

Gdyby ktoś się przypadkiem zastanawiał dlaczego akurat od Polski rozpoczął się proces rozkładu Imperium Sowieckiego i czemu to akurat my zaczęliśmy nową rewolucję przenoszącą komunę na śmietnik historii to proszę zajrzeć na MyśloZbrodnię.

A co jeśli silna opozycja w Polsce wynikała z woli ZSRR? Może to nie my byliśmy bardziej uparci od Niemców, Czechów czy Węgrów ale Moskwa tylko nam pozwoliła na tworzenie liczącej się opozycji?

Dla mnie za bardzo naciągane, ale dobrze napisane. Polecam.

Plan (prawie) doskonały

Wczoraj wieczorem postanowiłem, że w niedziele się wyśpię za wszystkie czasy - plan iście szatański wiedząc, że Junior wstaje najpóźniej o 8:00. Wszyscy Ci, którzy mają dziecko w wieku 3-4 lata wiedzą, że takie szkraby nie potrafią docenić snu sprawiedliwego, który tak ceni Tatuś.

Tak więc plan powinien być przygotowany starannie - tak też go przemyślałem: komputer wraz z AP-kiem zostawiłem na noc włączony bowiem Bobas umie się zalogować na swoje konto, ale nie zna hasła potrzebnego do rozruchu komputera (i słusznie), wędlinka, jogurciki i serki wszelakie zostawiłem na niższej półce w lodówie żeby dziecko mogło dosięgnąć wszystkiego bez budzenia tatusia. Piciu też leżało w dostępnym miejscu. Wszystko pięknie, ładnie więc zasnąłem.

Niestety nie przewidziałem jednego - rozładowały się baterie w klawiaturze... O 8:00 obudził mnie tekst: "tatooooooooo, klawiatura nie klika". Argh.

PKP...

Właśnie siedzę sobie na peronie i dopadła mnie taka refleksja, że od dłuższego czasu nie udało mi się trafić na pociąg, który przyjeżdża o czasie. Chyba jestem pechowcem jakimś.

Wpis sponsoruje Opera mini i K700i.

Piwko w górę

Tak wszyscy narzekają na brak oczuwalnych podwyżek - żaden chyba z czytających nie zarabia tyle ile by chciał, prawda? Zresztą ile by człowiek nie zarabiał to zawsze będzie za mało - od razu bowiem rośnie "stopa życiowa".

Tak więc nasze troskliwe Ministerstwo Finansów zdecydowało się przyznać wszystkim podwyżkę, tyle że akcyzy na piwo. Wzrost przełoży się wg MF o mniej więcej 5 groszy na butelce - czyli niewiele. Ale... Ale przeważnie jest tak, że każda podwyżka ceny towaru "z musu" prowadzi do zwietrzenia okazji przez właścicieli sklepów, czy też hurtowników do podniesienia swoich marży - a nuż klient nie zauważy, bądź wszystko będzie można zwalić na pazerny rząd.

i tego się, jako piwosz, najbardziej boję.

Reklam się naoglądał?

Przedwczoraj widziałem w Tesco Piastów jak między regałami szybkim krokiem przemieszczał się Krwawy Ludwik. Duży skubaniec jest, nawet nie podejrzewałem - za nim oczywiście dreptał śmiesznie goryl, tylko jakiś z tych mniejszych goryli. Gdybym nie wiedział, który jest który to bym obstawiał, że to wicepremier jest ochroniarzem tego drugiego.

Obiegówka

No i wreszcie wiadomo dlaczego powstało obiegowe stwierdzenie "piździ jak w kieleckim na dworcu". Albowiem:

nadane zostało przez podróżnych z racji architektonicznego wyglądu owego obiektu. Kiedy podróżny wjeżdża na peron w Kielcach co widzi, co zastaje? Kilka tyczek i śmieszne zadaszenie. Pod tym daszkiem ledwo przed słońcem można schronić głowę, bo od wiatru lub brzydkiej aury raczej trudno. Siłą rzeczy na peronach hula wiatr.

Jest również druga hipoteza, która twierdzi, że:

Faktem jest, iż nawet w najbardziej ciepły i bezwietrzny dzień wieje tutaj wiatr. Nawet kiedy w całym mieście nie uświadczysz nawet lekkiej bryzy :), wystarczy udać się na dworzec, tam zawsze wieje. Ma to związek z formacjami geologicznymi. Miasto otoczone jest górami. Leży w dolinie. Dworzec natomiast usytuowany w takim miejscu gdzie powstają zawirowania magnetyczne.

Wszystko wiadome? Więcej o kieleckim dworcu można znaleźć pod tym linkiem.

Koniec laby

Tak niestety się złożyło, że wróciłem z kilkudniowego wypadu ze znajomymi na mazury (żona mi opowiadała, że bawiłem się świetnie) i urlop się skończył - od razu, niemal z pociągu trafiłem do pracy. Tragedia, następnym razem zaplanuję sobie jakiś dodatkowy, "buforowy" dzień.

Teraz tylko trzeba przebrać zdjęcia, lipne do kosza, ładniejsze skatalogować w Picasa.